
Mijający czas zabija tak samo, jak rak! Ratujemy życie Ruslana!
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Korei
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Korei
Aktualizacje
Potrzebne pilne wsparcie dla Rusłana❗️
Kochani,
2 maja mieliśmy wizytę w szpitalu, zrobiliśmy rezonans magnetyczny mózgu. Rusłan czuje się w miarę dobrze, ale jest trochę osłabiony.
3 maja wróciliśmy do szpitala na wizytę do lekarza prowadzącego, zrobiliśmy badania krwi. Opis tomografii komputerowej był gotowy i profesor powiedział, że jest pozytywna dynamika w leczeniu.
W chwili obecnej za nami już 5 cyklów immunoterapii, ale lekarze zauważyli powietrze w płucach Rusłana, więc zostaliśmy w szpitalu pod obserwacją.
Musimy jak najszybciej zebrać środki na leczenie, inaczej będziemy musieli je przerwać, a nie możemy do tego w żadnym wypadku dopuścić❗️Nie wyobrażam sobie skąd wziąć tak ogromną kwotę....
Bardzo prosimy Was o wsparcie, bez Waszej pomocy nie damy rady, tylko dzięki Wam jesteśmy na tym etapie. Bardzo proszę, pomóżcie mi uratować dziecko❗️

Potrzebna pilna pomoc dla Ruslana!
Kochani,
Ruslan jest już po badaniach krwi i konsultacjach z neurochirurgiem, w wyniku których podjęto decyzję o hospitalizacji. Niestety, wciąż potrzebujemy ogromnej sumy pieniędzy na leczenie, a nie mamy czasu! W głowie Ruslanka pojawiły się przerzuty! Dodatkowo przeszliśmy MRT głowy oraz EKG, lekarz przygotowuje Ruslanka do operacji, która ma na celu zniszczenie przerzutów w głowie.
Błagam o pomoc! Jeśli nie uzbieramy wystarczających środków, nie będzie możliwości leczenia Ruslana, a nie możemy stracić ostatniej szansy na ratunek!
Mama Ruslana

Stan Ruslana się nagle pogorszył!
Dzisiejszego wieczoru przeżyliśmy prawdziwy koszmar! Nigdy wcześniej takiego jeszcze się nie wydarzyło❗️
Około 4.00 rano u Ruslanka zaczęły się drgawki. To był jakiś horror! Całe ciało syna było jakby spętane, oczy biegały w różnych kierunkach, mimika była zaburzona. Ruslan nie był w stanie powiedzieć nawet słowa. To było coś przerażającego! Czułam, jak moje serce wyskakuje ze strachu. Teraz trochę zebrałam myśli, i w miarę doszłam do zmysłów żeby to wszystko opisać ❗️
Przez cały czas oczekiwania na karetkę wystąpiły w sumie trzy takie ataki w odstępie 5 minut! Po przybyciu na izbę przyjęć Ruslankowi wykonano test na COVID-19 i był on pozytywny.
Bardziej szczegółowe badanie zrobiono dopiero o 11.00 rano i dzięki Bogu wynik na COVID-19 okazał się jednak negatywny.
Lekarze zrobili prześwietlenie klatki piersiowej i tomografię głowy. Ruslana podłączono do aparatu sztucznego oddychania, ponieważ saturacja była niska. Zainstalowano mu rurkę w nosie, aby wydzielina i wszystko co przeszkadza łatwiej odeszło. Dopiero bliżej 8.00 rano Ruslan trochę doszedł do siebie i zareagował na mój głos, ale tylko na kilka sekund. Teraz ciągle śpi, dostał lekkie leki nasenne. Ataki nadal są, ale nie tak silne i bardziej odległe.Teraz jesteśmy w osobnym boksie na izbie przyjęć, jak tylko zwolni się miejsce na oddziale intensywnej terapii, Ruslan zostanie tam natychmiast przeniesiony. Powiedzieli, że nie wpuszczą mnie na pogotowie. Wszystkie dzieci są tam same, bez rodziców. Kiedy była wizyta u lekarza, profesor powiedział, że do ataku doszło z powodu wysokich odczytów w nerkach
Proszę o modlitwę za mojego syna, błagam, nie zostawiajcie nas samych ❗️Mama Ruslana

Opis zbiórki
Mojemu dziecku kończy się czas... Błagam o pomoc! Osteosarcoma jest już w bardzo zaawansowanym stopniu. Rak kości odebrał już synowi nogę i dał przerzuty do płuc!
Przed wyjazdem do Korei Ruslan zaczął kasłać krwią, prawdopodobnie przerzut w płucach pękł! Lekarze dają na przeżycie jedynie 50 procent szans! Obecnie przebywamy w Korei, bo w ojczystym kraju nie było już ratunku, tylko czekanie na śmierć, nie mieliśmy nawet możliwości wyboru szpitala....
Musimy zebrać prawie 400 tys. złotych! Tyle kosztuje szansa na wyleczenie. To wyrok na wydany na moje dziecko. Czasu już nie ma, a ja proszę - pomóżcie dzisiaj, bo jutra może już nie być!

Nasz horror zaczął się tak naprawdę od błahostki. W maju 2020 roku Ruslan zaczął odczuwać silny ból nogi. Pojechaliśmy do szpitala, gdzie po badaniu chirurg powiedział, że to zwichnięcie. Tak też myśleliśmy, że to jedna z kontuzji. Ruslan trenował wtedy boks i taki uraz mógł się po prostu zdarzyć. Otrzymaliśmy maści do smarowania, ale jak się później okazało nie były w stanie pomóc. Tydzień później wróciliśmy do lekarza ponownie, tym razem otrzymaliśmy skierowanie do neurologa. Jego zdaniem przyczyną bólu był ucisk nerwu. Kolejne badania nie przynosiły jednak odpowiedzi na pojawiające się pytania. Dopiero podczas wizyty u reumatologa lekarz gołym okiem postawił wstępną diagnozę. Byliśmy z mężem w szoku! Zalecono biopsję, po której straszne prognozy zostały potwierdzone - osteosarcoma, czyli rak kości lewej kości udowej. W jednej chwili poczuliśmy się jakby zapadła się pod nami ziemia i zupełnie nie wiedzieliśmy co dalej…

Kiedy doszliśmy do siebie, chcieliśmy od razu szukać pomocy za granicą, ale wszystko zablokowała pandemia koronawirusa. Po czasie udało nam się dotrzeć do Moskwy, gdzie leczenie rozpoczęło się natychmiast. Niestety guz był już zbyt duży i z każdym dniem rozrastał się coraz bardziej. Lekarze podjęli decyzję o całkowitej amputacji lewej nogi Ruslana! Po amputacji syna czekała jeszcze operacja płuc, ponieważ doszło już do przerzutów.
Zawsze byłam przy dziecku, starałam się robić wszystko, żeby Ruslan wytrzymał to piekło psychicznie. Nadal kontynuowaliśmy chemioterapię, ale przerzuty nie reagowały na leczenie, pojawiły się nowe ogniska i zaczęły rosnąć. Klinika w Moskwie w końcu nam odmówiła. Zostaliśmy odesłani do domu, zostawieni sami sobie z walką o życie naszego syna! Nie mogliśmy się poddać, polecieliśmy do Petersburga na konsultację do innego szpitala, ale usłyszeliśmy to samo, że nie mogą już w żaden sposób pomóc.

Ruslan ma 15 lat. To wiek, który powinien być jednym z najpiękniejszych w życiu, a nie czas na to, by się z życiem żegnać. Ruslan tęskni do łez za rodziną i młodszym 5-letnim bratem! Przez amputację zupełnie stracił poczucie własnej wartości, zamknął się w sobie. Teraz jednak toczy się najtrudniejsza walka - z przeciwnikiem, który jedynie rośnie w siłę, a my nie jesteśmy w stanie sami stawić mu czoła!
Nie możemy siedzieć w domu i bezczynnie czekać na koniec, wiemy, że już nie mamy czasu. Wysłaliśmy dokumenty medyczne Ruslana do szpitali na całym świecie. Dostaliśmy odpowiedź od kliniki z Korei, jednak koszty związane z leczeniem są ogromne! Błagam, pomóżcie nam uratować syna, nie możemy siedzieć w domu i bezczynnie czekać na śmierć! Prosimy, ratuj!
Jana, mama

Grupa wsparcia dla Ruslana na Facebooku: Anioły Ruslana (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowa10 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Razem dla Ruslanka
- Wpłata anonimowa50 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Razem dla Ruslanka
- Olga5 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Razem dla Ruslanka
- BBASS10 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Razem dla Ruslanka
- Wpłata anonimowa50 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Razem dla Ruslanka
- Jakub50 zł