Gdy w głowie czai się śmierć... – pomóż ratować mojego męża!

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 549 osób
24 357,60 zł (17,81%)
Brakuje jeszcze 112 389,40 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Protonoterapia glejaka wielopostaciowego w Monachium

Ryszard Maciaś, 35 lat

Brzesko, małopolskie

Glejak wielopostaciowy, IV stopnia

Rozpoczęcie: 5 Lutego 2019
Zakończenie: 5 Listopada 2019

Mój mąż ma 35 lat i nowotwór, który zabija go na moich oczach. Glejak wielopostaciowy – dwa słowa, w których mieści się cały nas dramat. Czujemy na karku oddech śmierci, bo mierzymy się z jednym z najcięższych i najbardziej agresywnych nowotworów. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co się stanie, jeśli nie podejmiemy leczenia. Naszą szansą jest protonoterapia w Monachium. Jest to terapia celowana, trafiająca bezpośrednio do guza i dająca największe szanse na życie dla Ryśka! 35 lat to przecież nie czas, aby umierać.

Ryszard Maciaś

Październik, 2018. To wtedy wszystko się zaczyna. Rysiek jest wtedy w pracy, w warsztacie samochodowym. Od lat pracuje jako mechanik. W którymś momencie przewraca się, jego ciałem zaczynają szarpać drgawki, traci przytomność – to pierwszy atak padaczki. Pozostali pracownicy są w szoku – nikt nie wie, co się dzieje. Zostaje wezwana karetka, która od razu zabiera męża do szpitala. Jeszcze tego samego dnia słyszymy, że przyczyną ataku są zmiany, które zaszły w mózgu...

Zostajemy przyjęci na oddział Neurochirurgii. Obraz badań jest jednak niejasny, nikt nie ma pewności, czym są zmiany w głowie. Z każdym dniem nasz strach rośnie. Decydujemy się na wyjazd do szpitala w Gliwicach w celu dodatkowej konsultacji. Jedziemy z duszą na ramieniu, ale i nadzieją, że tam powiedzą nam, że zmiany nie są złośliwe, że wszystko będzie dobrze. W szpitalu robią dodatkowe badania, odbywa się konsylium lekarskie i zapada wyrok – nowotwór złośliwy, jeszcze nie wiadomo w jakim stopniu zaawansowania. Konieczna jest natychmiastowa operacja!

5 grudnia Rysiek trafia na stół operacyjny. Operacja przebiega bez powikłań, jednak nie udaje się usunąć guza w całości. Jego wycinek zostaje pobrany do badań histopatologicznych. Na wynik musimy czekać dość długo, bo w międzyczasie wypadają święta Bożego Narodzenia. Dla nas jedne z tych najgorszych, bo pełne strachu o życie Ryśka.

Nowy rok zaczyna się dla nas najgorzej, jak tylko można sobie to wyobrazić. Przychodzi wynik – glejak wielopostaciowy IV stopnia. Mąż ma bardzo wysoki współczynnik, wskazujący o szybkim wzroście guza. To najbardziej agresywny i złośliwy nowotwór. Od tamtej pory liczy się każdy dzień! W Polsce proponują nam chemioterapię i radioterapię, które wiążą się z mnóstwem skutków ubocznych. Dowiadujemy się, że Rysiek może być sparaliżowany, może stracić wzrok… To za duże ryzyko!

Ryszard Maciaś

Naszą nadzieją jest protonoterapia w klinice w Monachium. W Polsce do tego leczenia przyjmowani są tylko pacjenci z glejakiem I i II stopnia. A Rysiek ma IV stopień… Złożyliśmy dokumentację do kliniki w Niemczech. Mąż został zakwalifikowany! Niestety – za leczenia trzeba zapłacić!

Czasu jest mało, bo guz rośnie. Leczenie możemy rozpocząć dopiero wtedy, kiedy będziemy mieli pieniądze. Jestem tu, ponieważ chodzi o życie mojego męża. W planach mamy powiększenie rodziny, ale żeby mogło tak być, Rysiek musi pokonać raka! Proszę Cię, pomóż mi go ratować.

–Katarzyna, żona Ryśka

Ładuję...

11 zł

Adquesto

5 zł

Multikino

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 549 osób
24 357,60 zł (17,81%)
Brakuje jeszcze 112 389,40 zł
Wesprzyj Wesprzyj