Gdy w głowie czai się śmierć... – pomóż ratować mojego męża!

Zbiórka na cel: Protonoterapia glejaka wielopostaciowego w Monachium
PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
13 dni do końca
Wsparły 483 osoby
22 569,80 zł (16,5%)
Brakuje jeszcze 114 177,20 zł
Wesprzyj

Ryszard Maciaś, 35 lat

Brzesko, małopolskie

Glejak wielopostaciowy, IV stopnia

Rozpoczęcie: 5 Lutego 2019
Zakończenie: 5 Maja 2019

Mój mąż ma 35 lat i nowotwór, który zabija go na moich oczach. Glejak wielopostaciowy – dwa słowa, w których mieści się cały nas dramat. Czujemy na karku oddech śmierci, bo mierzymy się z jednym z najcięższych i najbardziej agresywnych nowotworów. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co się stanie, jeśli nie podejmiemy leczenia. Naszą szansą jest protonoterapia w Monachium. Jest to terapia celowana, trafiająca bezpośrednio do guza i dająca największe szanse na życie dla Ryśka! 35 lat to przecież nie czas, aby umierać.

Ryszard Maciaś

Październik, 2018. To wtedy wszystko się zaczyna. Rysiek jest wtedy w pracy, w warsztacie samochodowym. Od lat pracuje jako mechanik. W którymś momencie przewraca się, jego ciałem zaczynają szarpać drgawki, traci przytomność – to pierwszy atak padaczki. Pozostali pracownicy są w szoku – nikt nie wie, co się dzieje. Zostaje wezwana karetka, która od razu zabiera męża do szpitala. Jeszcze tego samego dnia słyszymy, że przyczyną ataku są zmiany, które zaszły w mózgu...

Zostajemy przyjęci na oddział Neurochirurgii. Obraz badań jest jednak niejasny, nikt nie ma pewności, czym są zmiany w głowie. Z każdym dniem nasz strach rośnie. Decydujemy się na wyjazd do szpitala w Gliwicach w celu dodatkowej konsultacji. Jedziemy z duszą na ramieniu, ale i nadzieją, że tam powiedzą nam, że zmiany nie są złośliwe, że wszystko będzie dobrze. W szpitalu robią dodatkowe badania, odbywa się konsylium lekarskie i zapada wyrok – nowotwór złośliwy, jeszcze nie wiadomo w jakim stopniu zaawansowania. Konieczna jest natychmiastowa operacja!

5 grudnia Rysiek trafia na stół operacyjny. Operacja przebiega bez powikłań, jednak nie udaje się usunąć guza w całości. Jego wycinek zostaje pobrany do badań histopatologicznych. Na wynik musimy czekać dość długo, bo w międzyczasie wypadają święta Bożego Narodzenia. Dla nas jedne z tych najgorszych, bo pełne strachu o życie Ryśka.

Nowy rok zaczyna się dla nas najgorzej, jak tylko można sobie to wyobrazić. Przychodzi wynik – glejak wielopostaciowy IV stopnia. Mąż ma bardzo wysoki współczynnik, wskazujący o szybkim wzroście guza. To najbardziej agresywny i złośliwy nowotwór. Od tamtej pory liczy się każdy dzień! W Polsce proponują nam chemioterapię i radioterapię, które wiążą się z mnóstwem skutków ubocznych. Dowiadujemy się, że Rysiek może być sparaliżowany, może stracić wzrok… To za duże ryzyko!

Ryszard Maciaś

Naszą nadzieją jest protonoterapia w klinice w Monachium. W Polsce do tego leczenia przyjmowani są tylko pacjenci z glejakiem I i II stopnia. A Rysiek ma IV stopień… Złożyliśmy dokumentację do kliniki w Niemczech. Mąż został zakwalifikowany! Niestety – za leczenia trzeba zapłacić!

Czasu jest mało, bo guz rośnie. Leczenie możemy rozpocząć dopiero wtedy, kiedy będziemy mieli pieniądze. Jestem tu, ponieważ chodzi o życie mojego męża. W planach mamy powiększenie rodziny, ale żeby mogło tak być, Rysiek musi pokonać raka! Proszę Cię, pomóż mi go ratować.

–Katarzyna, żona Ryśka

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
13 dni do końca
Wsparły 483 osoby
22 569,80 zł (16,5%)
Brakuje jeszcze 114 177,20 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość