Ryszard Tomczak - zdjęcie główne

Guz mózgu zabija Ryszarda. Pomóż nam ocalić Tatę!

Cel zbiórki: Badania, rehabilitacja, leczenie, opieka pielęgniarska, sprzęt rehabilitacyjny

Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne

Organizator zbiórki:
Ryszard Tomczak, 64 lata
Opole, opolskie
Glejak IV stopnia
Rozpoczęcie: 28 lipca 2021
Zakończenie: 9 czerwca 2022
68 837 zł(39,34%)
Wsparło 1309 osób

Cel zbiórki: Badania, rehabilitacja, leczenie, opieka pielęgniarska, sprzęt rehabilitacyjny

Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne

Organizator zbiórki:
Ryszard Tomczak, 64 lata
Opole, opolskie
Glejak IV stopnia
Rozpoczęcie: 28 lipca 2021
Zakończenie: 9 czerwca 2022

Aktualizacje

  • Choroba nie odpuszcza... Pomóż!

    Kochani, dziękujemy Wam za wszelkie dotychczasowe wpłaty. Niestety, na naszej drodze pojawiły się kolejne komplikacje. Po tym jak udało nam się opanować ataki padaczki, pojawiła się kolejna przeszkoda. Tato zaczął bardzo słabnąć, już nawet samo jedzenie wywoływało w nim takie zmęczenie, że musiał się po każdym posiłku kłaść. Nagle pojawiła się gorączka 40 stopni. Lekarz kazał natychmiast jechać do szpitala.

    W szpitalu okazało się, że to zator płucny. Prawe płuco było praktycznie całe zajęte zakrzepami, lewe też w złym stanie. Miejscami w płucach pojawiła się martwica i zrobił się stan zapalny. Lekarz określił taty stan jako bardzo ciężki , używając zwrotu: stan przedzawałowy płuc. Podano mu dożylnie dwa antybiotyki i podskórnie heparynę. Tata leżał pod tlenem. Przez kilka pierwszych dni modliliśmy się, aby nie doszło do powikłań kolejnych, takich jak małopłytkowość lub wylew śródczaszkowy.  Po dwóch tygodniach okazało się, że stan jest stabilny.

    W tej chwili tato od wczoraj jest już znów  w domu. Szykujemy się do kolejnej podróży do Niemiec, gdy tylko jego stan pozwoli na transport. Prosimy Was o dalszą pomoc. W przeciwnym wypadku nie uda nam się kontynuować leczenia...

    Patrycja - córka

  • Najnowsze wieści od Ryszarda!

    Tata aktualnie przebywa w Gdańsku. Tam zaczęliśmy radio i chemioterapię. Niestety w naszej walce pojawiła się kolejna przeszkoda... Na dwa dni przed wyjazdem do Gdańska tato miał pierwszy atak padaczki. Pierwszy w życiu. Atak był bardzo silny, tato stracił przytomność, miał wywrócone gałki oczne, przez około pół godziny nie było z nim kontaktu. Pogotowie zabrało go do szpitala. Teraz doszły nam leki przeciwpadaczkowe.

    Ryszard Tomczak

    Na początku leki te bardzo go otępiały, tato był zamroczony, miał problem z koordynacją ruchową, orientacją wokół siebie. Do tego doszedł niewielki niedowład lewej strony po pierwszym ataku. W tej chwili staramy się ustawić tacie dawki leków, aby mógł w miarę normalnie funkcjonować, staramy się go wspierać w samodzielności, wykupiłyśmy mu również sesje rehabilitacyjne, aby pracować nad niedowładem.

    Tata walczy, stara się samodzielnie chodzić, choć wiem, że musi się mocno skupić nad utrzymaniem równowagi. Pojawiły się również duże obrzęki po sterydach, szczególnie na nogach. Teraz tylko czekamy na zakończenie radioterapii i pierwszej sesji chemioterapii. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, tato powinien wrócić do domu w połowie września i zaraz wyruszamy do Niemiec na drugą szczepionkę. Kochani módlcie się, aby dał radę. Dziękujemy Wam, że jesteście z nami i dodajecie nam otuchy.

    Patrycja - córka

Opis zbiórki

Od ponad miesiąca każdego ranka po przebudzeniu zadaje sobie to samo pytanie: Jak dalej żyć? Jak pokonać raka, jak sprawić by tato wyzdrowiał? Jak mam patrzeć codziennie w jego oczy, w których widzę paniczny strach przed śmiercią?  Tak tato, będziemy walczyć, musisz żyć, - odpowiadamy. Ale w głębi serca zadajemy sobie w kółko to samo pytanie: co dalej? Ile czasu mu zostało? Ile czasu zostało nam, aby spędzić go w gronie najbliższej rodziny? Tak bardzo chciałybyśmy go uratować, zatrzymać czas, który leci nieubłaganie szybko... Do tego jednak będą potrzebne ogromne pieniądze, których nie mamy.

Ryszard Tomczak

W czwartek 8 lipca późnym wieczorem dowiedziałam się, że tato ma guza mózgu, dużego, trzyogniskowego. Guz. To jedno słowo, które zmieniło mój cały dotychczasowy świat. Następnego ranka byłam już na konsultacji u neurochirurga w Opolu, od którego usłyszałam: rok życia, góra dwa jeśli będzie miał szczęście... Bez operacji będzie żył 3 miesiące. Pytam czy jest szansa, że tato z tego wyjdzie? Odpowiedź brzmi: wie pani, cuda się zdarzają...

Potem bieganina, paniczna jazda po całej Polsce, szukanie lekarza, który tego cudu dokona. Zjeździłyśmy z siostrą pół Polski, byłyśmy u tych najbardziej doświadczonych, najbardziej wybitnych neurochirurgów w kraju, profesorów zajmujących się nawet najbardziej beznadziejnymi przypadkami. Bywało, że stałyśmy przed gabinetem po 6-7 godzin po to tylko, aby od każdego z nich usłyszeć: 12 miesięcy życia, nie ma dla niego ratunku. Można go operować, ale trzeba czekać miesiąc, dwa.

Ryszard Tomczak

W końcu jakimś cudem udaje nam się trafić na lekarza, który podejmuje się operacji i wycina tacie 95% guza. Tato jest przytomny podczas operacji, dzięki czemu resekcja guza jest mocno radykalna, co teoretycznie ma wydłużyć mu życie. Operacja kosztuje ogromne pieniądze, musimy za nią zapłacić sami, bo NFZ tego nie refunduje...

Pierwszy etap za nami. Potem chemio i radioterapia. Według medycyny za pół roku, rok wznowa, bo glejak ma to do siebie, że bardzo szybko odrasta, dlatego jest taki zabójczy. Czy mój tato to wytrzyma? Ile razy jeszcze będzie musiał być operowany, przechodzić radio i chemioterapię. Czekając aż jego rana na głowie się zagoi, aby móc rozpocząć naświetlanie, natrafiłam na artykuł dotyczący immunoterapii komórkami dendrycznymi w Duderstadt w Niemczech. To metoda, która daje ludziom chorym na glejaka szansę na życie, być może na wiele lat bez wznowy i w dobrej kondycji. Dzięki leczeniu immunoterapią tato ma szansę walczyć z glejakiem przy użyciu własnych mechanizmów obronnych. Takie leczenie kosztuje jednak ogromne, liczone w dziesiątkach tysięcy euro kwoty.

Ryszard Tomczak

Kochamy Cię tato. Przez całe życie zawsze myślałeś o innych, pomogłeś tylu ludziom, którzy przychodzili po pomoc lub poradę, ze mną i z moją siostrą Justynką na czele. Teraz nadszedł czas, abyśmy mogli Ci się odwdzięczyć za całe dobro, które uczyniłeś. I przysięgam Ci, że zrobimy wszystko, aby Cię z tego wyciągnąć. Pokonamy każdą przeszkodę, przeskoczymy góry i się nie poddamy. Będziemy wszyscy walczyć do końca, tak jak nas tego uczyłeś.

Za wszelką pomoc, udostępnianie tej zbiórki, za Wasze hojne wpłaty, za brak obojętności w obliczu naszego nieszczęścia, za każdą modlitwę w intencji naszego kochanego taty z całego serca dziękujemy! Bądźcie zdrowi i dobrzy dla siebie. Pomagajcie sobie wzajemnie, bo głęboko wierzę, że dobro do nas wszystkich wróci. Dziękujemy Wam za wszystko.

Patrycja i Justyna

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł

    Requiescet in pace ! Wieczne odpoczywanie, racz MU dać Panie, A Światłość Wiekuista niechaj MU świeci. Amen

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    13 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagacz
    Udostępnij
    50 zł
  • Paulina
    Paulina
    Udostępnij
    X zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    1 zł