
Mój tata umiera! A ja proszę o jeszcze kilka wspólnych chwil...
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Mam na imię Bartek. Wkrótce zostanę ojcem. To powinien być najpiękniejszy czas w moim życiu, a nie potrafię być szczęśliwy. Boję się, że szybciej niż nowe życie, w mojej rodzinie pojawi się śmierć…
Wiosną 2021 roku u Ryszarda, mojego taty, zdiagnozowano nowotwór chromofobowy nerki. Tata przeszedł operację wycięcia guza, a wyniki biopsji pozwoliły uwierzyć, że wszystko skończy się dobrze. Ale ja już wtedy czułem strach… W mojej rodzinie rak pojawia się często i nie daje drugiej szansy.
W kwietniu 2024 roku tata poczuł się bardzo źle – zdrętwiała mu twarz, trzęsła się prawa strona ciała, miał problemy z mową. Natychmiast zadzwoniliśmy po karetkę, a ratownicy podejrzewali udar. Jednak już w szpitalu lekarka miała dla nas dużo gorsze wieści...

Badanie tomografem wykazało, że tata ma w głowie guza, według lekarzy tamtejszego szpitala, NIEOPERACYJNEGO…
Byłem przerażony! To miał być koniec? Nie mogłem na to pozwolić… Razem z żoną poruszyliśmy niebo i ziemię, by odnaleźć lekarza, który uratuje tatę. Udało się. W szpitalu w Szczecinie, gdzie tata leczył inną chorobę, neurochirurg zgodził się przeprowadzić operację. W tym czasie tata wyglądał już jak swój własny cień…
Po skomplikowanym zabiegu, zamiast ulgi, przyszedł kolejny cios – wyniki badań histopatologicznych, które zgasiły ostatnią iskrę nadziei… Glioblastoma, glejak IV stopnia. Ugięły się pode mną nogi… Niech Pan Bóg ma Cię w swojej opiece, tato, powtarzałem sam do siebie…
Tata przeszedł intensywną radioterapię i chemioterapię, ale glejak to przeciwnik, który nie daje szans na wygraną... Lekarz wypisał mu już skierowanie na hospicjum domowe, ale ani tata, ani my nie mamy zamiaru się poddać! Razem z żoną chcielibyśmy, by mógł korzystać z leczenia paliatywnego i systematycznej rehabilitacji, które pomogą mu być z nami jak najdłużej, w jak najlepszej kondycji…

Teraz walczymy już tylko o czas. Za kilka miesięcy na świecie pojawi się nasze dziecko. Tata mnie adoptował, dał mi dom, nauczył, jak żyć. Chciałbym, żeby zdążył przywitać swojego wnuka. Żeby choć przez chwilę mógł trzymać go w ramionach, poczuć jego małe palce zaciśnięte na swojej dłoni...
Proszę, pomóżcie mi utrzymać tatę przy życiu. Nie proszę o cud, tylko o jeszcze kilka wspólnych chwil…
syn, Bartek
Wpłaty
- Paulina Bańkiewicz50 zł
- Życzę Ci zdrówka 🙂20 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- boguslawa13@op.pl50 zł
- Paulina Bańkiewicz30 zł
- Wpłata anonimowa50 zł