
Trwa dramatyczna walka o życie Sandry❗️Potrzebna PILNA pomoc❗️
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Izraelu i Niemczech, przelot, zakwaterowanie, pobyt
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
6 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspiera już 11 miesięcy
- Anonimowy Pomagaczwspiera już 10 miesięcy
- Nikolawspiera już 8 miesięcy
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Izraelu i Niemczech, przelot, zakwaterowanie, pobyt
Aktualizacje
Ból nie ma końca... Walczę, choć czasem brakuje sił❗️Proszę o Waszą dalszą pomoc❗️
Kochani,
chciałam dać Wam krótką aktualizację, co u mnie…
Wciąż trwa moja rekonwalescencja po styczniowej operacji. Niestety ból nadal mi towarzyszy – i to nie tylko w operowanej części kręgosłupa, ale również niżej, w odcinku, który czeka na kolejną operację. Sytuacja nie pozostawia mi wyboru… Przede mną następny zabieg, a później kolejne. Mam wrażenie, że ten ból nie ma końca.

Dodatkowo w kwietniu czekają mnie kolejne badania obrazowe – kontrola, która zawsze wiąże się z ogromnym stresem. To wszystko odbiera mi sen, siły i spokój… Jestem już naprawdę bardzo zmęczona.
Kochani, to już ostatni miesiąc rozliczeniowy podatku. Jeśli ktoś z Was jeszcze się nie rozliczył, a chciałby mnie wesprzeć swoim 1,5%, będę ogromnie wdzięczna za każdą pomoc.
Dziękuję Wam z całego serca za wsparcie, dobre słowa i obecność. To daje mi siłę, żeby iść dalej!
Sandra
Przeszłam kolejną operację kręgosłupa – to jednak nie koniec❗️Proszę o pomoc❗️
Kochani,
chciałabym przekazać Wam ważną aktualizację dotyczącą mojego stanu zdrowia i dalszej walki.
21 stycznia przeszłam bardzo poważną operację kręgosłupa.
Podczas zabiegu straciłam dużo krwi, doszło również do spadku ciśnienia, co wywołało ogromne napięcie i panikę wśród zespołu medycznego. Operacja była niezwykle trudna i obciążająca dla organizmu.
Jestem bardzo słaba, cały czas zmagam się z silnym bólem i funkcjonuję na mocnych lekach przeciwbólowych. Wymagam stałej opieki drugiej osoby. Do pionizacji i chodzenia muszę zakładać gorset ortopedyczny mogę go zdejmować jedynie do leżenia.
Do domu wracałam transportem medycznym i była to najlepsza możliwa decyzja. Trasa miała około 600 km i szczerze mówiąc, momentami myślałam, że nie dam rady dojechać.

Moje mięśnie bardzo osłabły i zanikają, dlatego pilnie szukam odpowiedniej osoby do współpracy, która pomoże mi stopniowo odzyskać sprawność.
Dzięki Waszemu ogromnemu wsparciu udało mi się zakupić łóżko rehabilitacyjne, które bardzo ułatwia codzienne funkcjonowanie, oraz rower stacjonarny. A potrzebne jeszcze będą kolejne sprzęty: m.in. podnośnik i inne pomoce rehabilitacyjne.
Z całego serca dziękuję Wam to dzięki Wam mogę zapewnić sobie podstawowe rzeczy potrzebne do walki i rehabilitacji. Dzięki Wam nie tracę nadziei.
Niestety to nie koniec… To dopiero początek. W moim kręgosłupie jest już dużo metalowych elementów, a mam również skierowanie na kolejną operację. Nie wiem, ile jeszcze ich będzie. Najpierw muszę trochę dojść do siebie, a to na pewno zajmie czasu.
Kochani, przypominam i z całego serca proszę – jeśli jeszcze nie rozliczyliście podatku, a macie taką możliwość, przekażcie mi swój 1,5% podatku. To dla mnie ogromna pomoc.
Zostańcie ze mną.
Sandra
Z całego serca proszę o dalsze wsparcie – przekaż 1,5% podatku!
Chcę dziś zatrzymać się na chwilę, by powiedzieć Wam DZIĘKUJĘ. Za każdą wpłatę, każde udostępnienie, wiadomość, dobre słowo i modlitwę. Wasze wsparcie – finansowe i emocjonalne – daje mi realną siłę w tej trudnej drodze.
Jestem po kolejnej kontroli. Mam dobre wiadomości: dotychczasowe leczenie oraz wsparcie organizmu przynoszą efekty, co napawa mnie ogromną nadzieją.
Przede mną jednak jeszcze decyzje – czekam na informacje dotyczące kręgosłupa i tego, czy konieczna będzie trzecia operacja, czy uda się jej uniknąć. Gdy tylko będę wiedziała więcej, na pewno Was poinformuję.

Wchodzimy w Nowy Rok z ostrożnym optymizmem i wiarą, że będzie on dla nas wszystkich łaskawszy. Życzę Wam zdrowia, spokoju serca, siły, nadziei i ludzi, którzy będą obok wtedy, gdy najbardziej tego potrzeba. Niech 2026 rok przyniesie dobro – małe i wielkie – każdego dnia.
Na koniec mam jeszcze jedną, bardzo ważną prośbę:
Rozpoczyna się okres rozliczeń podatkowych. Jeśli możecie, proszę – przekażcie 1,5% podatku na moją rzecz. Dla Was to tylko chwila, a dla mnie ogromna pomoc i realne wsparcie w dalszym leczeniu.Dziękuję, że jesteście. Bez Was ta droga byłaby o wiele trudniejsza.
Z wdzięcznością i nadzieją
Sandra
Opis zbiórki
Nigdy nie sądziłem, że można tak się bać… Mieliśmy żyć długo i szczęśliwie… Mamy wspólne marzenia i z każdym dniem realizowaliśmy rodzinne plany. Dzisiaj to wszystko nie ma żadnego znaczenia. Właśnie toczymy nierówną walkę z okrutnym przeciwnikiem i czasem... Moja żona może umrzeć, a ja mogę stracić cały mój świat.
Sandra ma 34 lata. Jest kochaną żoną i mamą trójki wspaniałych dziewczyn: Oliwki, Amelki i Zuzi, a także towarzyszką jej ulubienicy – owczarka Luny. Nikt z nas nie mógł przeczuwać tragedii, jaka już za chwilę miała wkroczyć w nasze życie.
13 grudnia 2023 roku Sandra odebrała rutynowe wyniki z badania krwi, które wskazywały na nieprawidłowości. Natychmiastowo wykonane USG jamy brzusznej odkryło przed nami okrutną prawdę, na którą nikt z nas nie był gotowy – Sandra ma guza wątroby.
Kolejne badania, w tym tomografia komputerowa, potwierdziła przypuszczenia lekarzy. Wynik zabrał nam grunt pod nogami: RAK, złośliwy rak IV stopnia, nowotwór przewodów żółciowych wewnątrzwątrobowych z przerzutami do miednicy, kręgosłupa i żeber oraz limfodenopatia węzłów chłonnych.
Usłyszałem, że życie mojej kochanej żony i mamy naszych dzieci, jest w śmiertelnym zagrożeniu! Byłem przerażony. Jak to możliwe, że nic wcześniej nie zauważyliśmy? Dlaczego akurat ona? W głowie miałem tysiące pytań, na które nie mogłam znaleźć odpowiedzi...
Niestety, w naszym mieście nie było ratunku dla mojej żony, dlatego musieliśmy poszukać pomocy gdzieś indziej. Natychmiast rozpoczęliśmy leczenie się w Gdańsku. Sandra przyjmuje chemioterapię systemową, która niestety nie przynosi oczekiwanych rezultatów.
Dodatkowo w swoją dietę musi włączyć żywienie przeznaczenia medycznego, suplementacje wspomagające wycieńczony organizm oraz odbywać szereg konsultacji specjalistów i być pod opieką psychologa. To wszystko nie jest refundowane z NFZ. W dodatku dojazd do położonego 600 kilometrów od naszego miejsca zamieszkania szpitala i związane z tym wysokie koszty dojazdu i zakwaterowania bardzo obciążają nasz budżet.

Nie mogłem jednak stać bezczynnie i patrzeć na to, jak moja żona umiera... Jak każdego dnia zastanawia się, czy dożyje jutra. Czy doczeka Komunii córki, czy będzie mogła zaprowadzić dzieci 1 września do szkoły... Widzę jej cierpienie każdego dnia i nie ma we mnie na to zgody.
Przecież gdzieś musi być ratunek dla mojej żony, to było aż wręcz niedorzeczne... Zaczęliśmy szukać pomocy w innych państwach. W końcu się udało! Dostaliśmy odpowiedź z Izraela z kliniki, która jest pionierem w leczeniu nowotworów. Usłyszeliśmy, że istnieje szansa na leczenie dla Sandry, niestety ta szansa ma ogromną cenę.
Klinika w Izraelu musi przeprowadzić badanie molekularne, które polega na znalezieniu uszkodzonego genu, aby dobrać do niego odpowiedni protokół leczenia. Jest to leczenie celowane bezpośrednio w uszkodzony gen, dzięki czemu szanse na to, że moja żona przeżyje, są naprawdę duże.

Musimy skorzystać z tej szansy. Wydałem już wszystkie oszczędności życia, by ratować Sandrę. 21 kwietnia wylatujemy do Izraela na badania. Sam koszt badań i przelotu to kwota ponad 40 tysięcy złotych. Całe leczenie w zależności od protokołu może opiewać na kwotę ponad półtora miliona złotych.
Równocześnie chcemy rozpocząć leczenie uzupełniające w Niemczech, by jak najsilniej zadziałać na naszego przeciwnika. Koszt leczenia opiewać może w granicach miliona złotych. To wstępne założenia, ale już teraz to ogromne sumy, których nigdy nie będę w stanie zgromadzić...
Proszę, choć nie jest mi łatwo... Proszę o pomoc. Każde wsparcie, złotówka, udostępnienie zbiórki są w tym przypadku nie na wagę złota, lecz życia! Muszę ratować żonę przed śmiercią, muszę, nim choroba wyrwie ją z objęć naszych ukochanych dzieci...
Paweł, mąż Sandry

➡️ Wspieraj Sandrę poprzez licytacje na Facebooku (otwiera nową kartę)
- Arkadiusz10 zł
- Wpłata anonimowa35 zł
- Mario7 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Tomasz20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł