Pilne!
Sandra Bekierz - zdjęcie główne

Trwa dramatyczna walka o życie Sandry❗️Potrzebna PILNA pomoc❗️

Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Izraelu i Niemczech, przelot, zakwaterowanie, pobyt

Organizator zbiórki:
Sandra Bekierz, 36 lat
Wałbrzych, dolnośląskie
Nowotwór złośliwy wątroby i przewodów żółciowych
Rozpoczęcie: 16 kwietnia 2024
Zakończenie: 25 października 2026
2 809 645 zł(88,04%)
Brakuje 381 845 zł
WesprzyjWsparły 66 804 osoby
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0548487
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0548487 Sandra

Stała pomoc

9 wspierających co miesiąc
Regularne wsparcie daje Sandrze poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagaczwspiera już rok i 3 miesiące
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagaczwspiera już rok i 3 miesiące
  • Nikola
    Nikolawspiera już rok i miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Izraelu i Niemczech, przelot, zakwaterowanie, pobyt

Organizator zbiórki:
Sandra Bekierz, 36 lat
Wałbrzych, dolnośląskie
Nowotwór złośliwy wątroby i przewodów żółciowych
Rozpoczęcie: 16 kwietnia 2024
Zakończenie: 25 października 2026

Aktualizacje

  • Znalazłam szansę na dalsze leczenie, ale brakuje pieniędzy... Błagam, pomóżcie mi jej nie stracić❗️

    Na początku lipca usłyszałam słowa, których tak bardzo bałam się usłyszeć – progresja choroby.

    Po wielu miesiącach leczenia, nadziei, dobrych wyników i wiary, że udało mi się choć na chwilę zatrzymać tego przeciwnika, znowu musiałam stanąć przed pytaniem: co dalej? Nie mogłam się poddać. Nie potrafię.

    Zaczęły się konsultacje, szukanie możliwości również poza Polską, dziesiątki wiadomości, rozmów i analiz. I dziś już wiem, że od końca sierpnia moje leczenie będzie kontynuowane za granicą.

    Znalazłam dla siebie kolejną szansę. Ale wraz z nadzieją pojawił się ogromny strach. Boję się, że zabraknie mi pieniędzy, żeby z tej szansy skorzystać wystarczająco długo.

    Mam dopiero 36 lat. Mam trzy córki i męża, których kocham bardziej niż własne życie. To oni każdego dnia przypominają mi, dlaczego muszę wstać i walczyć dalej. Chcę patrzeć, jak moje dzieci dorastają. Chcę być przy ich urodzinach, sukcesach, pierwszych miłościach. Chcę być ich mamą nie tylko dzisiaj, ale jeszcze przez wiele, wiele lat. Chcę zestarzeć się u boku mojego męża.

    Od początku tej choroby słyszałam, że sytuacja jest bardzo poważna. Że moje szanse są niewielkie. A jednak wciąż tutaj jestem. Mija już trzeci rok mojej walki. Przeszłam leczenie, którego momentami wydawało mi się, że nie dam rady udźwignąć. Przeszłam kolejne operacje kręgosłupa, ból, strach, łzy, chwile zwątpienia i kolejne trudne informacje. Upadałam, ale za każdym razem próbowałam się podnieść.
    I teraz też chcę się podnieść.

    Nie proszę o cud. Znalazłam dla siebie kolejną możliwość leczenia. Proszę tylko o pomoc, żebym mogła z niej skorzystać.

    Leczenie za granicą kosztuje fortunę. Do tego dochodzą wyjazdy, pobyt i wszystkie koszty związane z leczeniem poza Polską. Kwoty są ogromne i zwyczajnie mnie przerażają.

    Sandra Bekierz

    Muszę też powiedzieć Wam coś bardzo ważnego. Możliwe, że będę zmuszona powiększyć kwotę widoczną na pasku mojej zbiórki. Kwota, którą tam widzicie, pokazuje, ile pieniędzy udało się zebrać od początku zbiórki, a nie ile tych środków nadal mam do dyspozycji. Przez cały czas pieniądze ze zbiórki są przeznaczane na moje leczenie i związane z nim wydatki. Część tych środków została już wykorzystana.

    Teraz, kiedy przede mną pojawiła się perspektywa bardzo kosztownego leczenia za granicą, może się okazać, że obecna kwota zwyczajnie nie wystarczy. Dlatego być może będę musiała zwiększyć cel zbiórki. Sama myśl o tych kosztach ogromnie mnie przeraża, ale jeszcze bardziej przeraża mnie możliwość, że pieniądze skończą się w momencie, kiedy leczenie będzie można nadal kontynuować.

    Najbardziej boli mnie myśl, że mogę mieć przed sobą terapię, która daje mi kolejną szansę, a pewnego dnia usłyszeć, że nie mogę jej kontynuować, bo nie mam już za co.
    Dlatego dzisiaj z całego serca proszę o wszystkie ręce na pokład. 

    Proszę każde dobre serce, które czyta te słowa – jeśli możesz, wpłać choć kilka złotych. 5 zł, 10 zł, 20 zł… Naprawdę każda złotówka ma znaczenie. Jeżeli nie możesz wpłacić – proszę, udostępnij moją zbiórkę. Być może dzięki Twojemu udostępnieniu dotrze ona do kogoś, kto będzie mógł mi pomóc.

    Ja ze swojej strony obiecuję jedno: będę walczyć. Tak długo, jak tylko będę miała możliwość.

    Bo mam dla kogo.
    Bo mam dopiero 36 lat.
    Bo jestem mamą trzech wspaniałych dziewczynek i żoną człowieka, z którym nadal chcę przeżyć kawał życia.
    Bo mimo wszystkiego, co wydarzyło się przez ostatnie lata, ja nadal chcę żyć.

    Dostałam kolejną szansę. Pomóżcie mi jej nie stracić tylko dlatego, że zabraknie pieniędzy. Każda złotówka przybliża mnie do kolejnego dnia z moimi dziećmi. Dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie, każdą wiadomość i każdą osobę, która nadal jest ze mną w tej walce.

    Walczę dalej. O życie. O czas. O moją rodzinę. 

    Sandra

  • PILNE: Mam złe wieści – choroba postępuje❗️Szukam dalszego leczenia, dlatego proszę o Twoje wsparcie❗️

    Kochani,

    Niestety dziś nie mam dla Was dobrych wiadomości...

    Ostatnie badania pokazały, że moja choroba zaczęła postępować. To był cios, na który mimo wszystko trudno było się przygotować.

    Na tę chwilę nie potrafię odpowiedzieć na pytanie: co dalej? Sama jeszcze tego nie wiem. Razem z lekarzami analizuję wszystkie możliwości i próbuję znaleźć dla siebie najlepszą drogę. To bardzo trudny czas, pełen niepewności, podejmowania ważnych decyzji i walki z czasem.

    Sandra Bekierz

    Nie zamierzam się poddać. Szukam kolejnych opcji leczenia – konsultuję się ze specjalistami, rozważam badania kliniczne i nowe terapie, które mogłyby dać mi kolejną szansę. Wiem jednak, że ta droga wiąże się z ogromnymi kosztami.

    Dlatego po raz kolejny zwracam się do Was z ogromną prośbą o wsparcie. Każda wpłata, każde udostępnienie mojej zbiórki i każde dobre słowo mają dla mnie ogromne znaczenie. Dzięki Wam mogę walczyć o kolejne możliwości leczenia i nie tracić nadziei.

    Dziękuję, że jesteście ze mną. Wasza obecność i pomoc dają mi siłę, by każdego dnia walczyć o życie.

    Sandra 

  • Ból nie ma końca... Walczę, choć czasem brakuje sił❗️Proszę o Waszą dalszą pomoc❗️

    Kochani,

    chciałam dać Wam krótką aktualizację, co u mnie…

    Wciąż trwa moja rekonwalescencja po styczniowej operacji. Niestety ból nadal mi towarzyszy – i to nie tylko w operowanej części kręgosłupa, ale również niżej, w odcinku, który czeka na kolejną operację. Sytuacja nie pozostawia mi wyboru… Przede mną następny zabieg, a później kolejne. Mam wrażenie, że ten ból nie ma końca.

    Sandra Bekierz

    Dodatkowo w kwietniu czekają mnie kolejne badania obrazowe – kontrola, która zawsze wiąże się z ogromnym stresem. To wszystko odbiera mi sen, siły i spokój… Jestem już naprawdę bardzo zmęczona.

    Kochani, to już ostatni miesiąc rozliczeniowy podatku. Jeśli ktoś z Was jeszcze się nie rozliczył, a chciałby mnie wesprzeć swoim 1,5%, będę ogromnie wdzięczna za każdą pomoc.

    Dziękuję Wam z całego serca za wsparcie, dobre słowa i obecność. To daje mi siłę, żeby iść dalej!

    Sandra

Opis zbiórki

Nigdy nie sądziłem, że można tak się bać… Mieliśmy żyć długo i szczęśliwie… Mamy wspólne marzenia i z każdym dniem realizowaliśmy rodzinne plany. Dzisiaj to wszystko nie ma żadnego znaczenia. Właśnie toczymy nierówną walkę z okrutnym przeciwnikiem i czasem... Moja żona może umrzeć, a ja mogę stracić cały mój świat.

Sandra ma 34 lata. Jest kochaną żoną i mamą trójki wspaniałych dziewczyn: Oliwki, Amelki i Zuzi, a także towarzyszką jej ulubienicy – owczarka Luny. Nikt z nas nie mógł przeczuwać tragedii, jaka już za chwilę miała wkroczyć w nasze życie.

13 grudnia 2023 roku Sandra odebrała rutynowe wyniki z badania krwi, które wskazywały na nieprawidłowości. Natychmiastowo wykonane USG jamy brzusznej odkryło przed nami okrutną prawdę, na którą nikt z nas nie był gotowy – Sandra ma guza wątroby.

Kolejne badania, w tym tomografia komputerowa, potwierdziła przypuszczenia lekarzy. Wynik zabrał nam grunt pod nogami: RAK, złośliwy rak IV stopnia, nowotwór przewodów żółciowych wewnątrzwątrobowych z przerzutami do miednicy, kręgosłupa i żeber oraz limfodenopatia węzłów chłonnych.

Usłyszałem, że życie mojej kochanej żony i mamy naszych dzieci, jest w śmiertelnym zagrożeniu! Byłem przerażony. Jak to możliwe, że nic wcześniej nie zauważyliśmy? Dlaczego akurat ona? W głowie miałem tysiące pytań, na które nie mogłam znaleźć odpowiedzi...

Niestety, w naszym mieście nie było ratunku dla mojej żony, dlatego musieliśmy poszukać pomocy gdzieś indziej. Natychmiast rozpoczęliśmy leczenie się w Gdańsku. Sandra przyjmuje chemioterapię systemową, która niestety nie przynosi oczekiwanych rezultatów.

Dodatkowo w swoją dietę musi włączyć żywienie przeznaczenia medycznego, suplementacje wspomagające wycieńczony organizm oraz odbywać szereg konsultacji specjalistów i być pod opieką psychologa. To wszystko nie jest refundowane z NFZ. W dodatku dojazd do położonego 600 kilometrów od naszego miejsca zamieszkania szpitala i związane z tym wysokie koszty dojazdu i zakwaterowania bardzo obciążają nasz budżet. 

Sandra Bekierz

Nie mogłem jednak stać bezczynnie i patrzeć na to, jak moja żona umiera... Jak każdego dnia zastanawia się, czy dożyje jutra. Czy doczeka Komunii córki, czy będzie mogła zaprowadzić dzieci 1 września do szkoły... Widzę jej cierpienie każdego dnia i nie ma we mnie na to zgody.

Przecież gdzieś musi być ratunek dla mojej żony, to było aż wręcz niedorzeczne... Zaczęliśmy szukać pomocy w innych państwach. W końcu się udało! Dostaliśmy odpowiedź z Izraela z kliniki, która jest pionierem w leczeniu nowotworów. Usłyszeliśmy, że istnieje szansa na leczenie dla Sandry, niestety ta szansa ma ogromną cenę.

Klinika w Izraelu musi przeprowadzić badanie molekularne, które polega na znalezieniu uszkodzonego genu, aby dobrać do niego odpowiedni protokół leczenia. Jest to leczenie celowane bezpośrednio w uszkodzony gen, dzięki czemu szanse na to, że moja żona przeżyje, są naprawdę duże.

Sandra Bekierz

Musimy skorzystać z tej szansy. Wydałem już wszystkie oszczędności życia, by ratować Sandrę. 21 kwietnia wylatujemy do Izraela na badania. Sam koszt badań i przelotu to kwota ponad 40 tysięcy złotych. Całe leczenie w zależności od protokołu może opiewać na kwotę ponad półtora miliona złotych.

Równocześnie chcemy rozpocząć leczenie uzupełniające w Niemczech, by jak najsilniej zadziałać na naszego przeciwnika. Koszt leczenia opiewać może w granicach miliona złotych. To wstępne założenia, ale już teraz to ogromne sumy, których nigdy nie będę w stanie zgromadzić...

Proszę, choć nie jest mi łatwo... Proszę o pomoc. Każde wsparcie, złotówka, udostępnienie zbiórki są w tym przypadku nie na wagę złota, lecz życia! Muszę ratować żonę przed śmiercią, muszę, nim choroba wyrwie ją z objęć naszych ukochanych dzieci... 

Paweł, mąż Sandry

Sandra Bekierz

➡️ Wspieraj Sandrę poprzez licytacje na Facebooku (otwiera nową kartę)

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagacz
    20 zł

    Udostępnij

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    200 zł

    Udostępnij

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    25 zł

    Udostępnij

    Trzymaj się Dziewczyno 🩷 Posyłam moc energii 👩‍❤️‍👩

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    50 zł

    Udostępnij

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    50 zł

    Udostępnij

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    10 zł

    Udostępnij