
Ogień nam jej nie zabrał. Teraz próbuje BIAŁACZKA❗️ Ratuj z nami życie Sary❗️
Cel zbiórki: Rehabilitacja, dojazdy, dieta
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Rehabilitacja, dojazdy, dieta
Opis zbiórki
Z piekła poparzeń do walki z białaczką!
W wyniku wypadku w 2022 roku 25% ciała naszej 4-letniej wtedy córeczki zostało poparzone. W tym twarz, klatka piersiowa, szyja i prawa ręka. Cztery lata walczyliśmy o jej zdrowie i wygląd, by nie cierpiała jako dziewczynka, a potem nastolatka. Operacje, leczenie, zabiegi, ubrania uciskowe, naświetlanie, masaże, turnusy… Przetrwaliśmy walkę, która, jak się okazało, miała nas przygotować na coś znacznie gorszego.
W końcu myśleliśmy, że wszystko już opanowanie i możemy wrócić do codzienności. Ale kiedy my planowaliśmy, los śmiał się za naszymi plecami. 15 stycznia 2026 roku, w czwartek, Sara poszła normalnie do szkoły. W piątek miała katar, bolało ją ucho i pojawiła się gorączka, dlatego została w domu. W sobotę zrobiła się żółta na twarzy i w kącikach oczu.
Pojechaliśmy na SOR, potem na oddział pediatryczny. Już po pierwszym badaniu krwi wysłali nas karetką do Lublina. Tam badanie szpiku i diagnoza – ostra białaczka. Potem strach, bezsilność i to pytanie: „Dlaczego znowu ona?”

Nasza ośmioletnia córeczka, która i tak przeszła już zbyt wiele. Brak chorób w rodzinie, brak nawet jakichkolwiek objawów czy grup ryzyka. Więc dlaczego? Która okrutna siła o tym decyduje?
Nie było jednak czasu na zastanawianie się, bo oprócz samej białaczki wykryto jeszcze dwa wirusy bardzo uszkadzające wątrobę. Przez nie chemia musiała zostać przesunięta, wizyty ograniczone do minimum, a sterylność pokoju w szpitalu maksymalna.
I właśnie w takich warunkach do dzisiaj przebywa nasza Sara. Przestraszona, obwiniająca się o coś, na co kompletnie nie ma wpływu. A jednak w jej dziecięcym sercu pojawiają się przerażające myśli, że znowu przez nią dzieje się coś złego i musimy spędzać dni w szpitalu. To zwaliło nas z nóg bardziej niż przearanżowanie życia.

Jest bardzo osłabiona, schudła. W sali szpitalnej patrzy przez okno i mówi nieśmiało, że poszłaby na lodowisko, na tańce albo sanki, bo znów spadł śnieg. Ale zamiast tego jest podłączona do kroplówki, nie może wstać przez wenflony, ciągłe pomiary cukru i sterydy. Obok niej na szafce stoi kieliszek pełen leków, bez których wie, że może zasnąć i już się nie obudzić, bo białaczka okaże się silniejsza.
Więc w wieku 8 lat walczy o życie. A my razem z nią. Z mężem zmieniamy się w ciągu tygodnia, bo w szpitalu przy Sarze może być tylko jedna osoba, a w domu czekają na nas jeszcze dwie córki. W domu oddalonym od szpitala o prawie 200 kilometrów. I tak trwamy.
Przed nami długa walka i próba dla całej naszej rodziny... Dopiero zaczęliśmy cykle chemioterapii, a ma ich być pięć. Przyszłość jeszcze nigdy nie była tak niepewna. Wierzę jednak, że damy sobie radę.
Najbardziej wierzę w Sarę. W to, że z tej walki też wyjdzie zwycięsko. Wierzę też, że z Waszą pomocą będziemy gotowi na każde koszty, jakie niesie ze sobą leczenie – dojazdy, suplementy, potem też rekonwalescencja i dochodzenie do siebie po białaczce. Ona już przeszła przez piekło. Pomóżmy jej z tego wyjść.
Rodzice
- 20 zł
- Аня50 zł
Dużo zdrowia dla Ciebie, księżniczko!
- CzB100 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Dla Sary
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowaX zł