
Ból gardła okazał się początkiem walki z NOWOTWOREM❗️Ukochany mąż i tata potrzebuje pomocy❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Jestem mężem i ojcem. Usłyszałem diagnozę najgorszą z możliwych, nowotwór złośliwy płaskonabłonkowy policzka lewego w III stadium.
Od początku 2024 roku męczył mnie nieznośny ból gardła. Przeszedłem serię badań, ale nie wykazały one nic niepokojącego. Zostało mi się „doleczyć”. Ale w tym samym roku w listopadzie mój lewy policzek zaczął puchnąć i bardzo boleć. Po wizycie u lekarza rodzinnego od razu skierowano mnie do specjalisty, a ten natychmiast do szpitala w Poznaniu. Tam właśnie dowiedziałem się o nowotworze. Pamiętam strach, ale nie o siebie. O mojego synka Fabianka i żonę Patrycję.
W lutym 2025 roku przeszedłem pierwszą operację z przeszczepem skóry od wewnętrznej strony policzka. Niestety twarz po operacji zaczęła puchnąć i potrzebna była kolejna operacja, która odbyła się w marcu tego samego roku.
Na przełomie lipca i sierpnia przeszedłem chemioterapię i serie 35 naświetlań radioterapii, które poparzyły mi twarz, szyję i przełyk, przez co nie byłem w stanie nic przełknąć i prawie miesiąc żyłem bez posiłków. Nawet picie sprawiało mi ogromny ból. Był to bardzo ciężki okres w moim życiu… Z faceta ważącego prawie 100 kg stałem się 60-kilogramowym cieniem człowieka. Ale wiedziałem, że muszę wytrzymać.
Na wizycie kontrolnej w listopadzie 2025 roku wykonano tomograf, z którego wynikało, że udało się pokonać chorobę! W końcu miałem wrażenie, że ten ból i męka się opłaciły. Ale to była złudna nadzieja i bardzo kruchy spokój.
W styczniu 2025 roku z blizny zaczęła sączyć się ropa. Lekarz zlecił badanie PET, które przyniosło kolejny cios, czyli nawrót choroby z przerzutami na węzły chłonne. 2 marca 2026 roku odbyła się więc trzecia operacja, tym razem z przeszczepem całego policzka od zewnętrznej strony, z naruszeniem podniebienia oraz piłowaniem kości policzkowej, na której też już były nacieki.
Znów myślałem, że wszystko, co złe już minęło, bo ile złego może przytrafić się jednej osobie? Ale nic bardziej mylnego. Pod koniec marca dostałem silnego krwotoku z nosa i jamy ustnej. Karetką przetransportowano mnie do szpitala w Ostrowie Wielkopolskim, w którym spędziłem kilka dni. W Wielkanoc sytuacja się powtórzyła, ale po dniu spędzonym w szpitalu zostałem przetransportowany do oddziału w Poznaniu.
Przede mną szereg badań, by poznać przyczynę tych krwotoków. Lekarze są zaniepokojeni, a ja mogę jedynie leżeć, patrzeć w sufit i liczyć, że to nie będzie kolejny cios. Myśleć o bliskich, o naszej codzienności, o tym, jak wiele może zmienić jedna diagnoza. Widzę wtedy przed oczami Patrycję, która ma w sobie ogromną siłę. Widzę Fabianka, który patrzy na mnie z wiarą, że jego tata wygra tę walkę.
Więc tata walczy ze wszystkich sił. Ale ponieważ od dwóch lat nie jestem w stanie pracować, utrzymujemy się z pensji żony. Do tej pory prowadziłem własną działalność gospodarczą w Niemczech. Nigdy nie myślałem, że będę w sytuacji, w której będę musiał prosić o pomoc, ale niestety życie pisze inny scenariusz.
Każda, nawet najmniejsza wpłata pomoże nam to przetrwać, opłacić leczenie, rehabilitację i to, co niezbędne w walce z nowotworem. Jako po prostu człowiek proszę o wsparcie w najgorszym momencie mojego życia. Jako tata i mąż proszę o pomoc dla mnie i mojej rodziny.
Sebastian
- Wpłata anonimowaX zł
- Emila30 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- 200 zł
- Sabina Krawczyk200 zł
Trzymam kciuki za Ciebie. Powodzenia!
- Wpłata anonimowa100 zł