
Życie wciąż nas nie oszczędza i dokłada kolejne diagnozy... POMOCY!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup opatrunków
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, zakup opatrunków
Opis zbiórki
Mogłoby się wydawać, że wykorzystaliśmy już limit nieszczęść… Niestety życie jest bezlitosne i rzuca nam kolejne kłody pod nogi. Przerażające diagnozy spadają na nas nieustannie jak grom z jasnego nieba. Mam na imię Krzysztofa i wraz z dwójką moich dzieci wymagam kosztownego leczenia rehabilitacji.
Od urodzenia życie mnie nie rozpieszcza. Zmagam się z problemami zdrowotnymi od kiedy pamiętam. Późno zaczęłam chodzić, mówić, miałam trudności z nauką… Towarzyszyły mi również uciążliwe bóle biodra, jednak przez lata nikt nie potrafił mi pomóc. Byłam odsyłana od lekarza do lekarza. Dzieciństwo kojarzy mi się z nieustanną walką o zdrowie, sprawność i samodzielność. Problemy ortopedyczne i silne bóle – tak wyglądała moja codzienność. Niestety zmagam się z tym do dziś, uraz biodra postępował wraz z upływem lat.
Mam dwójkę wspaniałych dzieci, które niestety wychowuję sama. Ciężko mi było się nimi zajmować od samego początku, ponieważ uraz przysparzał mi wiele problemów w codziennym funkcjonowaniu. Nie miałam żadnej pomocy.

W październiku 2022 roku pojawiło się światełko w tunelu. Trafiłam do specjalisty, który przeraził się, widząc moją nogę. Martwica, poruszanie się na kolanach, ledwo mogłam postawić krok. Usłyszałam od niego zdanie: ”Ktoś musiał nad Panią czuwać. To cud, że dalej ma Pani nogę”... Przeszłam operację, jednak jej skutkiem jest postępująca koksartroza. To nieodwracalne niszczenie chrząstki stawowej biodra. Aby normalnie funkcjonować – potrzebuję stałej rehabilitacji.
Niestety, jakby tego było mało, moje dzieci też cierpią… Gdybym mogła, zabrałabym im ten cały ból i dołożyła sobie… Synek urodził się z mózgowym porażeniem dziecięcym. Kilka pierwszych miesięcy życia spędził w inkubatorze. Stwierdzono u niego torbiel, wadę neurologiczną. Nie rozwijał się prawidłowo. Każdy kolejny rok jego życia był coraz trudniejszy. Lekarze zasypywali nas wieloma strasznymi diagnozami. Krzywy kręgosłup, jedna nóżka krótsza od drugiej, spowolniony rozwój intelektualny. To tylko jedne z wielu... Ale nie poddawaliśmy się, wiedzieliśmy, że mamy siebie i musimy walczyć.
Pomału budowaliśmy swoją codzienność, chociaż była trudna, wymagająca i kosztowała nas bardzo wiele. Wtedy los postanowił zadać nam kolejny cios. Okazało się, że moja córeczka również cierpi na ostre skrzywienie kręgosłupa. Ma też problemy z nóżką, potrzebuje wkładki ortopedycznej. Stara się jak może, aby pomagać mi w codziennych obowiązkach i opiece nad młodszym bratem, ale sama niesie ogromny ciężar, wytrzymuje ból.
Niestety to nie koniec problemów... W styczniu 2026 roku uległam poważnemu wypadkowi – doznałam oparzeń trzeciego stopnia! Podczas rozpalania w piecu, nastąpiło cofnięcie płomienia, ogień zajął moje spodnie. Do tej pory rana na nodze się nie zagoiła. Każdego dnia bardzo cierpię, ból jest nie do wytrzymania, a stan nogi drastycznie się pogorszył i wygląda to bardzo źle.
Do bardzo długiej listy potrzeb mojej i moich dzieci doszedł zakup specjalistycznych opatrunków, gazików oraz maści przeciwoparzeniowych, które są dla mnie za drogie... W tej walce mamy tylko siebie, wychowuję dwoje dzieci i nie pracuję, utrzymujemy się wyłącznie ze świadczeń... Będę ogromnie wdzięczna za każdą pomoc finansową i wsparcie ludzi dobrej woli!
Krzysztofa
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa300 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
🌻
- Wpłata anonimowa20 zł
- Krzysiek720 zł
Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego w Pompei, bo gdy Twej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża.