Zbiórka zakończona
Sebastian Nikiel - zdjęcie główne

Żyć mimo wszystko

Cel zbiórki: Rehabilitacja

Zgłaszający zbiórkę:
Sebastian Nikiel, 49 lat
Bielsko-Biała, śląskie
Złamania kości śródstopia
Rozpoczęcie: 19 sierpnia 2011
Zakończenie: 15 maja 2013
10 236 zł(40,94%)
Wsparło 200 osób

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0315598 Sebastian

Cel zbiórki: Rehabilitacja

Zgłaszający zbiórkę:
Sebastian Nikiel, 49 lat
Bielsko-Biała, śląskie
Złamania kości śródstopia
Rozpoczęcie: 19 sierpnia 2011
Zakończenie: 15 maja 2013

Rezultat zbiórki

Właśnie minęły dwa lata od chwili rozpoczęcia leczenia. To chyba dobry czas na bilans sukcesów i porażek . Pomimo bólu, pomimo wielu kroków w tył, ogólnie wciąż idę do przodu. W okresach dobrych odzyskuję możliwości, które jeszcze cztery lata temu, gdy byłem leczony standardową terapią NFZ, były nie do pomyślenia.  Znacznie większa kontrola koordynacji ruchowej, lepsze czucie powierzchniowe nóg i rąk, znacznie lepsza pamięć i koncentracja – to wszystko dotąd udało się osiągnąć. Ważne jest też to, że od czasu rozpoczęcia leczenia nie pojawił się ani jeden nowy neurologiczny objaw, a te które występowały wcześniej zostały zamrożone na wcześniejszym poziomie.

 

Sebastian Nikiel

 

Z boreliozą bywa różnie. Nie da się tak naprawdę przewidzieć jak będzie wyglądał kolejny dzień. Jednak przy prawidłowym leczeniu jest nadzieja. Jest szansa na to, że w końcu będzie normalnie. Ja tę szansę otrzymałem i za to Wam bardzo dziękuję!

 

 

Opis zbiórki

 

Góry są moją pasją i miejscem, gdzie odnajduję prawdziwego siebie. Mój kontakt z nimi zaczął się bardzo wcześnie, bo już w wieku trzech lat. Pierwsze, krótkie wyprawy w pobliskie mi góry Beskidu Śląskiego odbywałem z moim Tatą.


Poznałem i przeszedłem większość polskich gór, jednak gdy po raz pierwszy zobaczyłem Tatry, czułem, że to do nich będzie należeć moje serce. I tak pozostało do dziś, choć aktualnie ze względu na wypadek nie mogę być w nich tak często, ani w takim stopniu ich poznawać, jak bym tego pragnął.

W maju 2005 roku uległem wypadkowi i uszkodziłem kręgosłup. Doszło do rozerwania kilku pierścieni włóknistych, w wyniku czego pojawiły się przepukliny uciskające na zakończenia nerwów obwodowych oraz powodujące permanentny ból. Z czasem ból się nasilał, pojawiły się zaburzenia czucia i koordynacji nóg. Ból towarzyszy mi do dnia dzisiejszego w nocy i w dzień.

Wiosną 2006 roku upadłem tak nieszczęśliwie, że uszkodziłem wiązadło krzyżowe i łąkotkę. Trafiłem na stół operacyjny, gdzie wykonano artroskopię (otwiera nową kartę). Podczas zabiegu uszkodzono nerw kolanowy, co było przyczyną powstania bolesnego guzka - nerwiaka. Trzy miesiące po pierwszym zabiegu guza usunięto, jednak staw nadal puchnął. W końcu przepisano mi ortezę (otwiera nową kartę), która chroniła mnie przed niekontrolowanymi upadkami.

Wiosną 2008 lekarze musieli usunąć większość chrząstki. W wyniku tego poruszam się "na gołych kościach", porównując obrazowo - jak samochód bez smaru. Jesienią 2008 lewa noga także stała się bardzo słaba, dlatego zacząłem poruszać się w dwóch ortezach i z kulą. Na tym jednak nie kończy się moja historia.

Jesienią 2008 roku zaczęły mnie nękać silne bóle głowy oraz nagłe bezprzyczynowe spadki poziomu glukozy we krwi. Po przeprowadzeniu podstawowych badań z wstępnym rozpoznaniem cukrzycy hipoglikemicznej trafiłem po raz kolejny do szpitala.

Po kilku tygodniach okazało się, że to nie cukrzyca, a borelioza (otwiera nową kartę). Jesienią 2009 roku przeprowadzono standardowe leczenie według oficjalnej procedury NFZ, czyli 28-dniową antybiotykoterapię.Terapia okazała się jednak nieskuteczna - wkrótce po wyjściu ze szpitala objawy zaczęły się nasilać, pojawiła się silna nadwrażliwość na dźwięki i dynamiczne bodźce wzrokowe oraz zaburzenia równowagi.

Współistnieje u mnie kilka chorób, których leczenie jest sakramencko drogie. Te zasadnicze problemy to: borelioza, uszkodzony kręgosłup, zniszczone kolano, astma, oraz powikłania wynikając z dwóch pierwszych. Posłużę się tu może niezbyt fortunną przenośnią - wszystkie razem są jak pożary, które trzeba kolejno gasić. Gaszenie każdego z nich jest bardzo drogie, dlatego mam świadomość, że u mnie leczenie nie będzie przebiegać ani szybko, ani łatwo.

Największym problemem jest postępująca borelioza. Ostatniej nadziei upatruję w alternatywnej długoterminowej antybiotykoterapii. Nikt nie jest w stanie określić, jak długo będzie trwało leczenie boreliozy - trwa ono do skutku, czyli wyzdrowienia, jednak minimum 6-12 miesięcy. Terapia jest jednak bardzo kosztowna, ponieważ nie jest refundowana. Równocześnie musi być nadal prowadzona rehabilitacja. W tym miejscu wyrósł przede mną mur, którego nie jestem już w stanie pokonać własnymi siłami... Potrzebna kwota to 25 000 zł.

Sytuacja, w której się znalazłem, doprowadziła mnie do miejsca, w którym muszę, chcąc kontynuować walkę z chorobą, zwrócić się do Państwa z prośbą o udzielenie mi swej pomocy. Każda forma pomocy jest dla mnie bezcenna, dając szansę na nowe, lepsze jutro.


 

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • ariadna
    ariadna
    Udostępnij
    5 zł
  • Justyna
    Justyna
    Udostępnij
    8 zł

    ,,Ściskam Cię mocno, mocno i całuję niezliczoną ilość razy "

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    16 zł

    Jezu Ufam Tobie

  • Andrzej
    Andrzej
    Udostępnij
    50 zł

    Twoja historia to jakaś apokalipsa.... Trzymaj się ciepło..

  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagacz
    Udostępnij
    15 zł

    "Sztuka duchowego uzdrawiania" Joel S. Goldsmith, ta książka jest właśnie dla Ciebie, przeczytaj ją proszę

  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagacz
    Udostępnij
    100 zł

Ta zbiórka jest zakończona, ale Sebastian Nikiel wciąż potrzebuje Twojej pomocy.

WesprzyjWesprzyj