Choroba, której nie da się wyleczyć, ale można ją zatrzymać. Pomocy!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 230 osób
17 309 zł (56,79%)
Brakuje jeszcze 13 165 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0102392 Sebastian
Zbiórka na cel
Roczne leczenie i rehabilitacja, turnus rehabilitacyjny

Sebastian Wolnowski, 47 lat

Komorniki, wielkopolskie

Stwardnienie rozsiane

Rozpoczęcie: 23 Grudnia 2020
Zakończenie: 28 Lutego 2021

To mogło się przydarzyć każdemu. Nigdy jednak nie przypuszczałem, że usłyszę diagnozę, która zabrzmi jak wyrok. Nigdy nie spodziewałem się, że stanę po drugiej stronie i to ja będę jednym z pacjentów walczących o nadzieję. 

Mam 47 lat. W tym wieku każde badania przyjmuje się za standard, jednak wyniki to zwykle pewność, że nie dzieje się nic złego. Gorsze samopoczucie zrzucamy na nadmiar obowiązków, przemęczenie, codzienny bieg. Nikt nie zakłada, że w organizmie dzieje się coś niepokojącego, że to sygnał alarmowy. 

Właśnie tak wygląda moja historia. Do tej pory pamiętam, jak po rezonansie lekarz przekazał mi tę informację. Wtedy to nie było nic pewnego, a jednak w mojej głowie powstało mnóstwo przerażających scenariuszy. Gdzieś jeszcze płonęła maleńka iskierka nadziei, że to pomyka, że lekarze jeszcze przekażą mi dobre informacje. Kolejne badania, kolejne konsultacje, gabinety lekarskie, które stopniowo stawały się moją rzeczywistością. Były chwile, że ja, dorosły mężczyzna, miałem ochotę uciec i schować się przed tą rzeczywistością. 

Niestety, dalsza diagnostyka całkowicie pozbawiła mnie nadziei. Potwierdziły się najgorsze przypuszczenia. Stwardnienie rozsiane. Choroba, która odbiera siły, możliwości, sprawia, że ciało staje się więzieniem. To straszna rzeczywistość, z którą borykam się dopiero od kilku miesięcy, czasem mam wrażenie, że choruję od zawsze, bo codzienność w cieniu choroby staje się coraz trudniejsza. Najprostsze czynności, które do niedawna wykonywałem właściwie bez zastanowienia, teraz stają się dla mnie osiągnięciem na miarę zdobycia wysokiego szczytu. Najkrótszy spacer przypomina górską wspinaczkę, a przeniesienie zakupów, wyciskanie ciężarów na siłowni. Czuję, że moje ciało się poddaje, a ja nie mogę tego zatrzymać. To przerażające czuć, że własne ciało staje się twoim wrogiem… To druzgocące, że to, co wcześniej było w zasięgu, teraz staje się wyzwaniem. 

Na tę chorobę nie ma lekarstwa. Nie ma rozwiązania, które mogłoby mnie uratować. Jedyna nadzieja to rehabilitacja i fizjoterapia, które pomogą mięśniom działać, chociażby w ograniczonym zakresie. Muszę walczyć o to, co jeszcze mi pozostało, o każdą najmniejszą szansę na zachowanie sprawności i samodzielności. Niestety, zajęcia, których potrzebuję to koszty, których nie jestem w stanie pokryć. Czuję, jak nadzieja przecieka przez palce, czuję jak moje szanse maleją w zastraszającym tempie… Pomocy! Daj mi możliwość podjęcia walki! Bez ciebie nie mam nawet cienia szansy na pokonanie potwornej choroby. 

Chciałbym, by moja historia była jedną z tych, która da innym nadzieję i siłę do walki. Wiem, że niewiele zależy ode mnie, ale na tym etapie to za wcześnie by się poddać i oddać sprawność walkowerem. Teraz mam jeszcze nadzieję i muszę się jej trzymać, inaczej popadnę w otchłań rozpaczy, a moje życie zmieni się w koszmar na jawie.

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 230 osób
17 309 zł (56,79%)
Brakuje jeszcze 13 165 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0102392 Sebastian