
Byłem w śpiączce, teraz walczę o powrót do normalności! Pomóż mi!
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
2 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Małgorzatawspiera już miesiąc
- Anonimowy Pomagaczwspiera już miesiąc
Cel zbiórki: Leczenie, rehabilitacja, sprzęt
Opis zbiórki
3 listopada 2025 roku obudził mnie ból, którego nie dało się zignorować. Z godziny na godzinę brzuch stawał się twardy, rozdęty, każdy ruch odbierał oddech. Wezwałem pogotowie. Trafiłem najpierw do jednego szpitala, gdzie przez kilka dni nie padła żadna konkretna decyzja. Dopiero po przewiezieniu do kolejnej placówki usłyszałem, że sytuacja jest dramatyczna, cierpiałem z powodu wrzodów jelita. Natychmiastowa okazala się operacja i wyłonienie stomii.
Wybudziłem się z nadzieją, że najgorsze minęło. Dwa dni później przyszła sepsa. Organizm przestał walczyć, serce, nerki, mięśnie odmawiały posłuszeństwa. Zapadłem w śpiączkę na kilkanaście dni. Gdy odzyskałem świadomość w połowie listopada, potrafiłem poruszyć wyłącznie głową. Ręce oraz nogi były bezwładne, nerki nie pracowały, rozpoczęły się dializy trzy razy w tygodniu.
Powoli odłączano mnie od aparatury, w tle trwała pierwsza rehabilitacja. Wydawało się, że stan się stabilizuje, lecz nagle organizm zatrzymał wodę. Nogi oraz biodra puchły, ciśnienie gwałtownie spadło, ponownie trafiłem pod respirator, wprowadzono mnie w kolejną śpiączkę. Oddział intensywnej terapii stał się moją rzeczywistością po raz drugi. Tlen podawany przez maski, kask tlenowy, kolejne badania, czuwanie personelu.
Po następnych tygodniach leczenia trafiłem na kolejne oddziały. Dializy wracały, próbowano je przerywać, później znów były konieczne. Rehabilitacja uczyła mnie najprostszych czynności. 11 lutego zostałem wypisany do domu po trzech i pół miesiąca walki.

Dziś moje życie wyznaczają poniedziałki, środy, piątki. Około południa transport zabiera mnie do szpitala na dializę, wracam wieczorem wyczerpany, zależny od tego, ile płynów uda się odprowadzić. Wtorki oraz czwartki to ćwiczenia z rehabilitantem, mozolne odzyskiwanie kontroli nad ciałem. Nie jestem w stanie wrócić do pracy, nawet dojście do niej stanowiłoby wyzwanie.
Nie otrzymałem dotąd należnych świadczeń, wnioski pozostają bez odpowiedzi. Koszty leków oraz sprzętu rosną. Orteza na opadającą stopę to wydatek przekraczający tysiąc złotych, pięć tabletek antybiotyku kosztowało 1300 złotych. To dopiero początek drogi.
Przez lata pomagałem innym. Dziś sam proszę o wsparcie. Każda wpłata daje szansę na większą samodzielność oraz na dzień bez poczucia bezradności. Dziękuję za rozmowy, za życzliwość, za gotowość do pomocy. Dzięki Wam wierzę, że jeszcze stanę na nogi.
Sebastian
- Monika100 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata w ramach Stałej PomocyMałgorzataX zł
- Ewa Wojtowska50 zł
Zdrowiej
- Wpłata w ramach Stałej PomocyWpłata anonimowaX zł
- Marcin G100 zł
🫶🏼