Zbiórka zakończona
Sebastian Jeleń - zdjęcie główne

Cuda się zdarzają

Cel zbiórki: rehabilitacja

Zgłaszający zbiórkę:
Sebastian Jeleń, 19 lat
Otwock, mazowieckie
Cukrzyca typu I, stan po obrzęku mózgu, padaczka lekooporna
Rozpoczęcie: 2 grudnia 2014
Zakończenie: 12 grudnia 2014
15 080 zł(100,53%)
Wsparło 539 osób

Cel zbiórki: rehabilitacja

Zgłaszający zbiórkę:
Sebastian Jeleń, 19 lat
Otwock, mazowieckie
Cukrzyca typu I, stan po obrzęku mózgu, padaczka lekooporna
Rozpoczęcie: 2 grudnia 2014
Zakończenie: 12 grudnia 2014

Rezultat zbiórki

Rok temu, po badaniach, usłyszeliśmy, że uszkodzenia w mózgu są bardzo duże, zmiany są wszędzie, ośrodki mowy są uszkodzone, więc Sebuś nie będzie mówił. No cóż... kolejny raz pokazał swoją siłę i to, że cuda się jednak zdarzają. Dzięki intensywnej rehabilitacji, na którą zebraliśmy pieniądze wspólnie z Pomagaczami z Siepomaga, potrafi mówić, sam siedzieć, a nawet stawia pierwsze kroki! Prawa strona ciała, niestety, nadal wymaga intensywnej rehabilitacji. Sebastian ma porażenie nerwu twarzowego i nie do końca otwiera oko. Dodatkowo zdiagnozowano u niego zaniki nerwów wzrokowych. Ma ogromne problemy z koncentracją i pamięcią, dodatkowo ostatnio nasiliła się u niego agresja – szczypie i drapie, nie do końca radzi sobie z emocjami... Kilka miesięcy temu doszła jednak największa zmora – padaczka lekooporna.



Cały czas walczymy o sprawne życie naszego dziecka na pełnych obrotach. Sebastian musi być cały czas intensywnie rehabilitowany, gdzie specjaliści pracują nad jego usprawnieniem fizycznym, jak również pomagają mu się wyciszyć, uspokoić emocje. Sami nie jesteśmy w stanie mu pomóc, ponieważ wymaga to nie tylko wiedzy i umiejętności, ale również odpowiedniego sprzętu rehabilitacyjnego i medycznego.

 

Sebastian Jeleń
 

Opis zbiórki

- 20 grudnia 2012 roku mieliśmy wybierać prezenty dla dzieci, a ten dzień zmienił życie całej naszej rodziny. - mówi Pani Basia. - Święta spędziliśmy na OIOM-ie, z naszym synkiem Sebastianem. Miał wtedy 6 lat. Tego dnia trafił do szpitala z wymiotami i silnym bólem brzucha. Wyrostek? - zastanawiali się rodzice.

Po zrobieniu badań, lekarze stwierdzili, że poziom cukru w organizmie Sebastiana wynosi 1340! Szok. - Cukrzyca nie przerażała nas tak bardzo, jednak nie spodziewaliśmy się, że ta diagnoza rozpocznie walkę o życie Sebastiana. Podczas obniżania poziomu cukru doszło do masywnego obrzęku mózgu. Potem Sebastian zapadł w śpiączkę. Przez 4 miesiące rodzice czekali na jego wybudzenie. Każdego dnia wyobrażali sobie, że gdy przekroczą próg oddziału, pielęgniarka powie im, że Sebastian się obudził, że czeka na nich. Ale tak nie było. Lekarze mówili, że nawet jeśli Sebastian się wybudzi, muszą być przygotowani na najgorsze. - A my odpowiadaliśmy za każdym razem, że da radę, przecież to nasz syn, Sebastian. - wspominają rodzice. - Najgorsze były chwile, gdy serce Sebastiana kilka razy zatrzymało się. Bałam się, że to koniec, że nie przeżyje. Pytaliśmy lekarzy, czy Sebastian się wybudzi, odpowiadali: "Cuda się zdarzają".

- Widzieliśmy, że poruszył palcem - rodzice z nowiną biegli do lekarza, wierząc, że syn się wybudza. - Rodzice często widzą to, co chcą widzieć - słyszeli. I czekali. Musieli się zmierzyć ze swoimi lękami, chcieli, żeby ktoś im powiedział, że będzie dobrze. Nie dopuszczali do siebie słów lekarza: "Mózg Państwa syna się rozpada. Tam są same dziury. Szukajcie dla niego hospicjum, domu opieki. Nie wybudzi się". I powtarzali sobie: "Wybudzi się, przecież to nasz syn, Sebastian".

 

Sebastian Jeleń

 

I wybudził się, po 4 miesiącach śpiączki. Ale to nie był już ten sam chłopiec. W wyniku choroby doszło do uszkodzenia mózgu, porażenia czterokończynowego, spastycznego porażenia nerwu twarzowego, zaburzeń mowy. Nie będzie mówił, nie będzie siedział ani chodził, będzie głęboko upośledzony - taką przyszłość zapowiedzieli lekarze. Ani przez chwilę rodzice w to nie uwierzyli. Uwierzyli w to, że cuda się zdarzają. Musieli trochę cudom pomóc, przeznaczając na leczenie Sebastiana każdy wolny grosz. Doszło do tego, że skromną pensję, z której żyli, obsesyjnie przeliczali na godziny rehabilitacji, które mogliby wykupić, gdyby przeznaczyli na nie całą pensję. A przecież mają jeszcze troje dzieci... Tak nie można. Dlatego chcemy im pomóc w opłaceniu kolejnych miesięcy rehabilitacji dla Sebastiana.

 

Dwa ostatnie lata w życiu rodziny Sebastiana to bardzo ciężki czas. Przypominają sobie o tym w każde kolejne święta, bo wtedy zaczął się ich dramat. Wtedy trafili do szpitala, a kiedy z niego wracali, nic nie było już takie samo. Ale Sebastian żyje, jest z nimi  - wtedy o niczym innym nie marzyli. A teraz ich syn siedzi, mówi, zaczyna chodzić. Wciąż ma problemy z prawą stroną ciała, ma niedowład dłoni, nie do końca otwiera prawe oko, ma problemy z pamięcią. Jednak rodzina robi wszystko, żeby pomóc mu wrócić do sprawności. I docenia małe cuda, które dzieją sie wokoło. To, że Sebastian jest z nimi. To, że rodzice, którzy przed chorobą Sebastiana byli w separacji, znów są razem. To, że na 40 m2 bez łazienki sześcioosobowa rodzina może być szczęśliwa, ciesząc się ze wspólnych chwil.

 

- Wiem, że tak wiele można zrobić dla naszego dziecka - mówi mama Sebastiana - ale barierą nie do pokonania dla naszej rodziny są pieniądze. Prosimy, pomóżcie nam odzyskać sprawność naszego syna - potrzebujemy chwili wytchnienia od zamartwiania się, skąd wziąć środki na ratowanie naszego Sebastianka, żeby odzyskał sprawność sprzed choroby. Tyle jest w nas wiary, że się uda. Tylko sił zaczyna brakować, a nasza rodzina zaczyna odczuwać skutki choroby. Nie chcemy być rodziną, która tylko chce brać, nie dając nic w zamian, ale na chwilę obecną nie udźwignę chyba więcej... sama nic więcej nie zdziałam dla Sebastiana.

 

 

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagacz
    Udostępnij
    X zł
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagacz
    Udostępnij
    40,53 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagacz
    Udostępnij
    10 zł
  • Anonimowy Pomagacz
    Anonimowy Pomagacz
    Udostępnij
    67,94 zł

    Od Marcinka :)

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł

    Gorące buziaki i dużo wytrwałości!! :)

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj