
Ma tylko 3 latka, a już musi stawić czoła śmierci❗️Wznowa białaczki i jedyna szansa!
Cel zbiórki: Ratowanie życia: przeszczep szpiku, leczenie onkologiczne w Izraelu, szczepionka
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Ratowanie życia: przeszczep szpiku, leczenie onkologiczne w Izraelu, szczepionka
Aktualizacje
Tak wygląda walka z rakiem o życie małej dziewczynki❗️
Wczoraj, 26 stycznia 2026 roku, minęło dokładnie osiem miesięcy od przeszczepu szpiku kostnego Seliny. Tego samego dnia Selina przeszła również zabieg aspiracji szpiku kostnego w znieczuleniu.
Wyniki badań Seliny powoli, krok po kroku, wracają do normy, jednak próby wątrobowe nadal pozostają podwyższone. Od listopada przebywamy praktycznie bez przerwy w szpitalu. Selina zmagała się z bardzo silną biegunką i wymiotami, była mocno odwodniona, miała wysoką gorączkę i znacznie straciła na wadze. Spędziliśmy niemal miesiąc na intensywnym leczeniu i ledwo doszliśmy do siebie.
Niestety, po Nowym Roku pojawiły się kolejne komplikacje – Selina zachorowała na opryszczkę, przez co znów spędziliśmy dwa tygodnie w szpitalu. W tym czasie jej stan znów się osłabił, a ona sama jeszcze bardziej schudła.

Nadal jesteśmy w szpitalu. Badania wykonujemy co dwa tygodnie, a czasem nawet co tydzień. Selina nie ma już widocznych żył w ramionach – za każdym razem personel musi podejmować 4–5 prób, zanim uda się pobrać krew. Każdy taki dzień jest dla niej ogromnym wysiłkiem, a dla nas wszystkich ogromnym obciążeniem psychicznym.
Bardzo trudno jest przetrwać te dni.
Z całego serca prosimy o wsparcie. Każda pomoc, każde udostępnienie i każda dobra myśl mają dla nas ogromne znaczenie.Dziękujemy, że jesteście z nami.
Jako matka, proszę o pomoc. Jesteśmy w krytycznej sytuacji❗️
Ponieważ pilnie potrzebowaliśmy zebrać pieniądze na przeszczep szpiku kostnego, a zbiórka postępowała powoli, nasza rodzina musiała sprzedać wszystko, co miała. Aby moja córeczka mogła rozpocząć leczenie. Mieliśmy bardzo mało czasu.
Udało nam się zebrać potrzebną kwotę na operację. Myśleliśmy, że to już koniec.

Okazało się jednak, że to dopiero pierwszy etap leczenia. Skończyły się fundusze. Nie było już nic do sprzedania. Znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji. Chcieli nas eksmitować z mieszkania, bo nie mieliśmy już z czego zapłacić. Nie było pieniędzy, ale leczenie musiało być kontynuowane.
Tak, przeszczep się udał, a komórki dawcy się przyjęły. Ale teraz moja córka musi przejść rehabilitację. Ale zaczyna nowe życie. Po operacji jej nogi są w bardzo złym stanie, uczy się chodzić od nowa. Co 3-4 dni robimy badania. Lekarze monitorują wszystkie wskaźniki.
Moja córeczka musi jak najszybciej przyjąć szczepionkę przeciw wznowie... Aby uniknąć nawrotu. Musi więc stopniowo przybierać na wadze. W jej wieku waży mniej, niż powinna. Potrzebuje specjalnego odżywiania z witaminami. A to wszystko kosztuje krocie. Rehabilitacja, wizyty u lekarza, szczepienia i samo jedzenie.
Nie dajemy już rady...
Błagam Was, pomóżcie nam.
Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy❗️
Selina ma przeszczepiony szpik kostny. Ostatni czas był najbardziej krytyczny.Przez trzy dni córeczka miała gorączkę. Moja dziewczynka po prostu płonęła wewnątrz. Po obniżeniu gorączki i wykonaniu analizy szpiku kostnego zostaliśmy wypisani. Ale nie na długo…
Kilka dni później u Seliny znów pojawiła się wysoka temperatura. Kolejny raz trzeba było jechać do szpitala. Parametry krwi to maleją, to rosną. Moja dziewczynka bardzo schudła. W wieku 3,5 lat Selina waży tylko 11 kilogramów. Aby zmniejszyć ryzyko, co 3-4 dni robione są badania. Córeczka wciąż walczy o swoje życie.

Selina przyjmuje dużą ilość różnych leków wsprajacych jej mały, wyczerpany organizm. Pije również syrop, aby przybrać na wadze. Pierwsza analiza szpiku kostnego wykazała, że jest czysty i działa w 99%. Lekarze twierdzą, że to dobrze.
Dzisiaj zrobiono nam powtórne badania. Czekamy na wyniki. Mamy wielką nadzieję, że wyniki będą pozytywne.
Dobrzy ludzie, nie zostawiajcie nas samych. Nawet jeśli testy pokażą, że Selina jest zdrowa. Ma jeszcze bardzo długą drogę do pełnego wyzdrowienia. Choroba bardzo ją wyczerpała, moja mała dziewczynka prawie nie ma sił. Przed nią długa droga do odbudowy. Źle stoi na nogach, kroki są bardzo trudne. Nasza walka się nie skończyła, wciąż trwa.

Wesprzyj nas, proszę. Musimy jeszcze spłacić dług za dotychczasowe leczenie i zebrać pieniądze na dalszą terapię. Jako mama, z całego serca proszę o pomoc.
Bez Waszego wsparcia nie poradzimy sobie sami.
Mama
Opis zbiórki
Z ogromnym przerażeniem, bólem i ciężarem na sercu zwracam się do Was z prośbą o pomoc w ratowaniu życia mojej córki. Moje życie, jak wielu innych mam, toczyło się spokojnym rytmem – ciąża przebiegała bez komplikacji, poród był naturalny, a moja córka zdrowa, pełna życia i energii. Rosła, rozwijała się zgodnie z wiekiem, a ja cieszyłam się każdą chwilą spędzoną z nią. Karmiłam ją piersią przez 1,5 roku, dbałam o każdy jej krok.

Niestety, w życiu czasami zdarzają się momenty, które zmieniają wszystko. Przed chorobą moja córka była pełna radości, biegała, śmiała się, chodziła do przedszkola. Jednak pewnego dnia coś się zmieniło. Zaczęła mieć gorączkę, jej twarz spuchła, a brzuch się powiększył. Straciła apetyt, stała się blada, a jej stan pogarszał się z dnia na dzień. Początkowo myślałam, że to zwykła grypa, ale z każdym dniem sytuacja stawała się coraz poważniejsza. W końcu wykonaliśmy badania krwi, które wykazały obecność komórek blastycznych. Diagnoza była wstrząsająca – ostra białaczka limfoblastyczna.

Miała wtedy 2 lata i 3 miesiące. Nasze życie, nasze plany, nasza codzienność zostały zniszczone w okamgnieniu. Zaczęły się intensywne leczenie i chemioterapia. Spędziliśmy w szpitalu 40 dni, a potem kolejne miesiące były niekończącą się drogą, pełną bólów, leczenia, niepewności i strachu. Przeszła łącznie 16 cykli chemioterapii, ale po 8 miesiącach pojawił się nawrót choroby.
Jako lekarz wiem, że chemioterapia w tym przypadku nie wystarczy, że konieczny jest przeszczep szpiku, specjalistyczne leczenie i wsparcie w najlepszych ośrodkach medycznych. Nie mogłam pozwolić, aby moja córka ponownie przeszła przez ból, który wiązałby się z kolejną chemioterapią. Podjęłam decyzję, by odmówić dalszego leczenia w naszym kraju i podjąć wyzwanie leczenia w Izraelu – miejscu, które dało nadzieję wielu dzieciom.

Z pomocą ruszyliśmy w drogę. Po wielu trudach, zbiórkach i staraniach, udało się uzyskać wizę i dotrzeć do Izraela. Tam wykonano kolejne badania – biopsję szpiku kostnego, tomografię komputerową, a także założono port. Teraz czeka nas trudna droga leczenia – immunoterapia, która daje nadzieję na życie.
Ale ta nadzieja kosztuje. Kosztuje nas wszystkie siły i każdy grosz, który udało się zebrać. Leczenie w Izraelu to ogromny wydatek, którego nie jesteśmy w stanie pokryć sami. Dlatego proszę Was – jeśli możecie pomóc, każdy gest, każda złotówka przybliży nas do ratunku dla mojej córki.
Każdego dnia walczę o jej życie, o jej przyszłość, o każdy kolejny uśmiech. Wierzę, że razem z Waszą pomocą uda się pokonać tę straszną chorobę. Proszę, nie bądźcie obojętni.
Dziękuję za każdą pomoc, za każdą modlitwę, za każde wsparcie. Wasza pomoc to dla nas nadzieja na życie.
Mama
- Agnieszka20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
Jezu ufam Tobie.❤️
- Wpłata anonimowa20 zł
Zdrowka
- Wpłata anonimowa5 zł