Martynka w kolejce po życie. Bez operacji jej serce umrze!

Zbiórka na cel: operacja wady serca w Munster
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 4 323 osoby
175 235 zł (101,18%)

Martyna Dyba, 3 lata

Stargard, zachodniopomorskie

wrodzona wada serca - ubytek międzykomorowy, ubytek między przedsionkowy, zwężenie tętnicy płucnej, przełożenie wielkich pni tętniczych

Rozpoczęcie: 10 Sierpnia 2018
Zakończenie: 17 Września 2018

Jak długo można czekać w niepewności, czy ratunek przyjdzie na czas? Nasza mała córeczka już dawno powinna mieć wykonany trzeci etap operacji serca, który uratuje jej życie. Tymczasem nadal czeka w kolejce śmierci, a my każdego dnia musimy bezradnie patrzeć, jak słabnie, jak jej paluszki i usta coraz bardziej sinieją… ratunek dla Martynki czeka w Munster, prof. Malec może uratować naszą córeczkę! Bardzo prosimy, pomóżcie nam zdążyć…

Martyna Dyba

Nasze maleństwo od początku uczy nas, jak być silnym, jak się nie poddawać… Ma dopiero 3 latka, wycierpiała już tak wiele, a nadal w jej uśmiechu widać bezgraniczną miłość do życia. Przecież tak wiele razy była blisko, by je stracić...

Już w trakcie ciąży wiedzieliśmy, że córeczka urodzi się chora. Na badaniu połówkowym okazało się, że spodziewamy się dziewczynki, ale nie tylko… Po kilku długich jak wieczność minutach pani doktor zaczęła uświadamiać nas, że córeczka urodzi się ciężko chora. Po kolei wymieniała schorzenia dotyczące jej serduszka: ubytek międzykomorowy, ubytek międzyprzedsionkowy, zwężenie tętnicy płucnej, przełożenie wielkich pni tętniczych, dextrocardia, odwrócenie trzewi, a jakby tego było mało - przepuklina wślizgowa żołądka. W tamtej chwili zawalił się nasz cały świat. Byliśmy załamani…

Nie baliśmy się o siebie, bo wiedzieliśmy, że Martynka przyjdzie na świat w rodzinie, która zrobi wszystko co w jej mocy, by ją uratować. Płakaliśmy z żalu, bo nasze maleństwo nie zasłużyło na cierpienia, które ją czekały… Zaczęliśmy szukać informacji, sposobów na pomoc. Z lekarzami stwierdziliśmy, że najlepiej będzie, jeśli córeczka urodzi się w łódzkim szpitalu, bo tam są najlepsi specjaliści.

Martyna Dyba

09.07.2015 roku w ICZMP w Łodzi poprzez cesarskie cięcie urodziła się Martynka. Od razu po urodzeniu została podłączona pod Prostin - lek podtrzymujący życie. Niestety, potwierdziły się najgorsze obawy lekarzy… Wszyscy starali się, by nasze maleństwo dożyło pierwszej operacji serca. Nie mogliśmy jej wziąć na ręce, przytulić, pokazać, że mama i tata są obok, że nie jest sama… Była jednak bohaterką od pierwszych chwil życia. Dzielnie, bez najmniejszego jęknięcia, leżała unieruchomiona podczas wszelkich badań, nawet gdy raz zarazem ktoś wbijał w nią igłę, aby po raz setny pobrać krew do badań. Przeżyła kryzys, gdy saturacje spadły bardzo nisko. Już wtedy, mając zaledwie kilka dni, dodawała nam odwagi i siły…

Trzy tygodnie po porodzie była pierwsza operacja - systemowe zespolenie płucne lewostronne. Po niej stan Martynki był krytyczny… Dwa miesiące w szpitalu przyniosły poprawę, w końcu mogliśmy zabrać córeczkę do domu. Ze względu na wylew krwi do mózgu oraz słabe napięcie mięśniowe, Martyna rozwijała się dużo wolniej. W 8 miesiącu życia odbyła się kolejna operacja -  tym razem dotycząca przepukliny przełyku. Niestety, zaskoczyła nawet lekarzy. Oprócz plastyki przełyku musieli musieli wykonać Fundoplikację Nissena, usunąć uchyłek Meckela oraz wyrostek robaczkowy. To bardzo źle wpłynęło na pracę serca Martynki i przyspieszyło decyzję lekarzy o kolejnej operacji serca.

Martyna Dyba

Gdy córeczka skończyła 8 miesięcy, znowu trafiliśmy do szpitala. Przyplątał się rotawirus, saturacje spadały nawet do poziomu 50%... Kardiolodzy w ICZMP w Łodzi zdecydowali, że lepszą drogą dla Martynki będzie przekształcenie jej serca w jednokomorowe. Wykonali operację Glenna, by ratować serduszko. Wiedzieliśmy, że w niedalekiej przyszłości przed nią kolejna, trzecia operacja - metodą Fontana.

Przez kolejne dwa lata, nasze dziecko, specjaliści oraz my rodzice włożyliśmy ogrom pracy nad jej rozwojem. Martynka krok po kroku pokonywała kolejne etapy rozwoju, które jej rówieśnicy dawno już przeszli. Każdy jej sukces był sukcesem naszym i naszej kochanej rehabilitantki. Spotkaliśmy na swojej drodze wielu wspaniałych ludzi. Martynka czuje się kochana – wszyscy staramy się, aby była szczęśliwa.

Czas jednak mija nieubłaganie! Martynka już pół roku temu dobrnęła do wieku, w którym mogłaby bezpiecznie przejść trzeci etap operacji na sercu. Każdy kolejny miesiąc zwlekania jest niebezpieczny! W Polsce nadal czekamy na termin operacji i drżymy na myśl, że możemy nie doczekać… Dlatego właśnie pukamy do różnych drzwi i szukamy pomocy. Musimy mieć pewność, że w końcu się uda zdążymy z operacją, nim będzie już za późno!

Martyna Dyba

Trzeci etap metodą Fontana jest dla córeczki jedyną szansą na życie. Dzisiaj wiemy, że decyzja o przeprowadzeniu operacji w Munster jest jedyną właściwą, jaką możemy podjąć. Pan Profesor Edward Malec specjalizuje się w wykonywaniu tego typu operacji. Wierzymy, że się uda, bo nie wyobrażamy sobie życia bez naszej kochanej córeczki… Ale za ten ratunek musimy zapłacić sami - blisko 40 tys. euro. To ogromna kwota, której sami nie uzbieramy, dlatego bardzo prosimy o pomoc… Martynka ma szansę na życie!

„A ty ludziom maleńkim się kłaniaj bo są to ludzie wielcy...” - to jeden z naszych ulubionych cytatów. Nigdy nie myśleliśmy, że rodzicielstwo pozwoli nam nie tylko przekonać się o tym, jak wielka i bezgraniczna potrafi być miłość do kogoś, kogo tak naprawdę się nie zna, ale także pozwoli nam przekonać się, że to nie my - dorośli - stanowimy fundament wielkiej siły, jaką ma w sobie rodzina, ale właśnie dzieci.

Z góry serdecznie dziękujemy za pomoc dla naszej córeczki.

Marcelina i Albert Dyba

*******

Obejrzyj:


Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 4 323 osoby
175 235 zł (101,18%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość