PILNE❗️Umierające serduszko błaga o ratunek... Bardzo mało czasu, by ocalić Wojtusia!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 113 840 osób
4 258 239,36 zł (101,04%)
Zbiórka na cel
ratująca życie operacja serca w Stanford

Wojtuś Sadowski, 2 latka

Zgierz, łódzkie

Złożona wrodzona wada serca: przełożenie wielkich pni tętniczych, zarośnięty pień płucny, ogromny ubytek międzykomorowy i międzyprzedsionkowy

Rozpoczęcie: 5 Marca 2020
Zakończenie: 8 Maja 2020

06 Maja 2020, 14:47
Wojtuś leci na operację do USA!

Kochani, mamy to! Mamy całą kwotę, potrzebną na opłacenie operacji serca Wojtusia i jego transportu medycznego do USA! Ogromne poruszenie i ogromna radość, bo ten maluszek dostanie szansę na życie! W piątek Wojtuś kończy dwa latka… Nie mógł dostać od Was piękniejszego prezentu na urodziny!

Dziękujemy Wam za wsparcie. Dziękujemy, że byliście z nami też w trudnych chwilach – wtedy, kiedy wzrósł kurs dolara i kiedy okazało się, że Wojtuś może lecieć do USA tylko powietrzną karetką. Nie zostawiliście tego malutkiego, chorego dziecka w potrzebie… Uratowaliście jego życie!

Czekamy na odpowiedź z kliniki w Stanford, która da znać, kiedy odbędzie się operacja. Wierzymy, że już niedługo serce Wojtusia zabije mocno i równomiernie, a ta najpiękniejsza na świecie melodia – dźwięk życia – będzie dla Was.

Ze względu na to, że dostajemy jeszcze wiele pytań, jak pomóc Wojtusiowi i trwają jeszcze akcje oraz licytacje, zostawiamy przez jakiś możliwość wsparcia – cała nadwyżka zostanie oczywiście przeznaczona na leczenie Wojtusia, bo serduszko będzie pod kontrolą lekarzy do końca życia.

Dziękujemy!

Pokaż wszystkie aktualizacje

05 Maja 2020, 09:40
Alert❗️Zostały TYLKO 3 dni, by uratować Wojtusia!

Kochany wujku, droga ciociu naszego synka,

Zaczynamy ten dzień jak zawsze - patrząc na licznik naszej zbiórki z przeraźliwym strachem… Do końca zbiórki zostały 3 dni. 3 dni walki i nasza ostatnia szansa na to, by zebrać środki na ratowanie życia naszego synka…

Za 3 dni nie tylko koniec zbiórki… 8 maja to dla nas dzień wyjątkowy. Urodziny Wojtusia. Wojtuś kończy 2 latka. Według profesor Hanleya serce Wojtusia powinno być zoperowane po drugich urodzinach… Tylko wtedy operacja może się udać.

Brakuje jeszcze 140 tysięcy złotych…

Wojtuś Sadowski

Oprócz strachu w naszych sercach tli się tym razem coś jeszcze… Nadzieja. Nadzieja, że tym razem się uda, że pasek zazieleni się w 100%... Że będziemy mogli dać Wojtusiowi najpiękniejszy prezent na jego drugie urodziny – szansę na życie.

Prosimy Cię, tym razem naprawdę po raz ostatni – pomóż nam raz jeszcze… Wierzymy, że następną wiadomością, jaką do Ciebie wyślemy, będzie ta, że się udało… Że Wojtuś będzie żyć.

24 Kwietnia 2020, 14:21
❗️Z ostatniej chwili: potrzebny transport medyczny dla Wojtusia!

Kochani, mamy bardzo ważne i niestety bardzo złe wieści! :(

Serce Wojtusia słabnie… Życie maluszka uratuje tylko operacja w USA! Inaczej Wojtuś umrze, nie dożywając swoich 3. urodzin… Niestety Wojtuś jest w takim stanie, że do USA może polecieć jedynie samolotem medycznym – powietrzną karetką… Innego sposobu, by dostać się za ocean nie ma… Ruch samolotowy jest wstrzymany. Transport medyczny to JEDYNE WYJŚCIE!

Wojtuś Sadowski

Samolot będzie leciał na odpowiedniej wysokości, niezagrażającej serduszku. Nad Wojtusiem będzie czuwał sztab specjalistów – anestezjologów i lekarzy. Będą przy dziecku od momentu opuszczenia domu do chwili, gdy Wojtuś znajdzie się w szpitalnym łóżku w Stanford…

Dzisiaj rodzice Wojtusia dostali kosztorys… 900 tysięcy złotych – tyle jeszcze musimy zebrać, by opłacić koszt samolotu medycznego do USA! Zrozpaczeni rodzice błagają o pomoc…

To ogromna kwota do zebrania, innego wyjścia jednak nie ma. Stawką jest życie chłopca i jego bezpieczeństwo… Musimy powiększyć kwotę zbiórki i ponownie prosić o Twoją pomoc!

Wierzymy, że się uda… Wierzymy w Twoje dobre serce, które pomoże uratować to chore, malutkie… Wierzymy, że mimo przeciwności losu Wojtuś poleci do USA, bo to jedyna szansa na uratowanie jego życia…

Nie pozwól mu umrzeć!

21 Kwietnia 2020, 12:14
Ostatnie dni zbiórki❗️By Wojtuś żył, brakuje jeszcze 540 tys. zł!

Trwa dramatyczna walka o życie – życie malutkiego dziecka, które bez ratunku umrze na naszych oczach!

Nie umiemy cieszyć się piękną wiosną. Prześladuje nas myśl, że to może być ostatnia wiosna naszego synka…  Jesteś z nami i ramię w ramię walczysz o to, by Wojtusia nie zabrała śmierć. Bardzo się boimy, bo zbiórka stanęła… Jeśli nam się nie uda, stanie też serce Wojtusia. Śmiertelna wada serca zabierze nam synka, zanim jeszcze jego życie na dobre się zaczęło…

Ze strachem patrzymy na kolejne dni, zmieniające się w kalendarzu… Zostało nam jeszcze ponad 500 tysięcy złotych. do zebrania i kilkanaście dni… 

Wojtuś Sadowski

Jesteśmy przy Wojtusiu cały czas. Kochamy go nad życie – oddalibyśmy własne, żeby jego mogło trwać. Ochronilibyśmy go przed każdym złem… Przed śmiercią nie jesteśmy w stanie go ochronić. Wojtusia uratuje tylko operacja. Inaczej jego serce przestanie bić!

Poruszymy niebo i ziemię, by Wojtuś żył… Dlatego błagamy – nie zostawiaj nas teraz. Pomóż nam raz jeszcze… Tak bardzo chcemy napisać Ci, że się udało, że to dzięki Tobie Wojtuś będzie żyć…

07 Kwietnia 2020, 14:14
Wojtuś umiera❗️Dramatyczny apel matki!

Serce Wojtusia słabnie! Zostało tylko kilka tygodni na ratunek!

Czasu jest coraz mniej. Dni mijają, nie mija przerażenie… Życie Wojtusia jest w niebezpieczeństwie. Bez operacji nasz synek umrze. Nie pójdzie nawet do przedszkola.

W cieniu pandemii odbywa się nasza walka... Życie jakby zamarło, my zatrzymać się nie możemy, bo bezczynność oznacza skazanie naszego dziecka na śmierć.

Nagraliśmy specjalnie dla Ciebie kilka słów. Prosimy, wysłuchaj nas…

Z ogromnym strachem obserwujemy to, co się dzieje na świecie… Martwi nas kurs dolara, który poszybował dramatycznie w górę. To oznacza, że musimy zmienić zbieraną kwotę, do zebrania mamy o ponad 300 tys. więcej :(

Małe, chore serce naszego synka poruszyło tysiące wspaniałych, dorosłych serc… W tym też Twoje. Nie mamy słów, by powiedzieć, ile to dla nas znaczy… To nie tylko zbiórka pieniędzy, to walka na śmierć i życie. Walka o to, by nasz synek żył…

Jeszcze raz z całych naszych sił dziękujemy Ci za Twoją pomoc. I błagamy, bądź z Wojtusiem dalej, do samego końca… Tak bardzo chcemy Ci napisać, że się udało, że Wojtuś będzie żyć…

24 Marca 2020, 09:28
Dramatyczne wieści❗️Mamy kilka tygodni, by uratować Wojtusia!

Wojtuś walczy o życie, a jego serce o każde uderzenie… Życie naszego synka uratuje tylko operacja – to jedyna szansa, by został z nami. Serce Wojtusia powinno być zoperowane zaraz po drugich urodzinach… Tylko wtedy operacja – bardzo skomplikowana i obarczona ogromnym ryzykiem - ma szanse powodzenia. Synek kończy 2 latka już 8 maja! Mamy dosłownie kilka tygodni…

Żeby zarezerwować termin operacji, musimy mieć zebrane 80% kwoty… Załatwianie formalności i samo czekanie na termin trwa kilka miesięcy. To oznacza, że musimy zebrać pieniądze jak najszybciej. Każdy dzień działa na niekorzyść Wojtusia. Każdy go zabija…

Wojtuś Sadowski

Trafiliśmy na bardzo trudny czas… To pogłębia nasz strach. Walczymy jednak, bo tu chodzi o Wojtusia… W walce o jego życie nie poddamy się nigdy, choć z każdym dniem boimy się coraz bardziej…

Prosimy, bądź z nami, uratuj Wojtusia! W Tobie jedyna nadzieja, by nasz synek żył! Małe, chore serce Wojtusia potrzebuje Twojego, dobrego… Inaczej przestanie bić.

Ta zbiórka to ostatni krzyk o ratunek – ratunek dla małego chłopca, którego serduszko może przestać bić! Wojtuś nie ma jeszcze 2 lat, za nim już 5 operacji serca… Przed nim powinno być całe życie, tymczasem bez operacji czeka go koniec! Ratunek dla maluszka jest w USA – Wojtuś może dołączyć do grona zoperowanych tam polskich dzieci, które żyją… Do Julki, Emila, Dawidka, Antosia. Stanie się tak tylko, jeśli zechcesz pomóc i uratować jego życie. Bardzo Cię potrzebujemy…

Rodzice Wojtusia: Nasz synek walczy o życie od pierwszej chwili na tym świecie… 5 razy umieraliśmy ze strachu pod drzwiami operacyjnej sali, nie wiedząc, czy jeszcze go zobaczymy. Boimy się o niego tak samo mocno, jak go kochamy – najbardziej na świecie… Prosimy, pomóż naszemu dziecku! Wada serca to wyrok śmierci, ale można ją powstrzymać!

Wojtuś Sadowski

O tym, że nasz upragniony synek urodzi się z chorym sercem, dowiedzieliśmy się w połowie ciąży. Na badaniu połówkowym zawalił nam się świat… Usłyszeliśmy, że nasze dziecko, zamiast żyć, po narodzinach może umrzeć. Wady serca różnią się stopniem złożenia i śmiertelnością. Wojtuś okazał się być bardzo trudnym przypadkiem. Ma przełożenie wielkich pni tętniczych, zarośnięty pień płucny, ogromny ubytek międzykomorowy i międzyprzedsionkowy… W jego serduszku wszystko jest na opak.

Wojtuś urodził się 8 maja 2018 w specjalistycznym szpitalu, bo tylko tam miał szansę, by przeżyć… Po porodzie zabrano go nam i natychmiast podłączono do leku, ratującego życie. W przeciwnym razie synek udusiłby się na naszych oczach… Żadne dziecko nie powinno wiedzieć, czym jest ból, samotność za drzwiami szpitalnej sali, strach… Nasz Wojtuś zna to dobrze, zbyt dobrze. Ma za sobą 5 trudnych operacji serca. Pierwszą z nich - zespolenie systemowo-płucne - przeszedł, gdy miał zaledwie 9 dni!

Wojtuś Sadowski

Po pierwszej operacji Wojtuś nie mógł oddychać, został zaintubowany, znów trafił na OIOM… Znów strach. Konieczna była reoperacja. Przez kolejny miesiąc Wojtuś leżał z drenażem opłucnej, a my baliśmy się każdego dnia. Przy wadzie serca, przy chorobie nie można być pewnym niczego. Traci się poczucie kontroli. Za każdym razem, gdy myśleliśmy, że koszmar się kończy, następowało gwałtowne załamanie. Gdy w końcu wróciliśmy do domu, nie cieszyliśmy się długo upragnionym wypisem. Kilka dni później wracaliśmy karetką do szpitala, bo Wojtuś miał atak częstoskurczu. Prawa komora, która miała działać za dwie, nie pracowała w ogóle… Wojtuś zachorował, był bardzo słaby, przestał jeść na ponad rok. Żywiony był jedynie przez sondę.

Kolejna operacja miała odbyć się, gdy Wojtuś miał pół roku… To był grudzień 2018 roku. Wojtuś w szpitalu złapał 3 infekcje. Święta i Sylwestra spędziliśmy na oddziale, życząc sobie tylko jednego – by tym razem nie było powikłań i strachu o życie. By ten następny rok okazał się lepszy… Niestety tak się nie stało. Największy dramat był dopiero przed nami. Operacja nie poszła zgodnie z planem. Płuca synka zalewała krew, Wojtuś stał się niewydolny, przestał oddawać mocz, a potem oddychać… W trybie pilnym czekała go czwarta operacja, która jednak nie pomogła synkowi. 1 lutego Wojtuś był operowany po raz piąty. Zespolenie metodą Glena było ostatnią szansą na życie, która również nie do końca się udała. Wystąpiły powikłania, konieczne było pilne cewnikowanie serca. Nasze dziecko – nasz świat, nasze wszystko – znów walczyło o życie.

Wojtuś Sadowski

Niestety, to nie koniec walki o życie... Najgorsze, najważniejsze jeszcze przed nami. Wada serca synka jest skomplikowana, serduszko poturbowane po wielu operacjach. Kardiochirurdzy z Polski i Niemiec mogą zrobić serce jednokomorowe – mimo że serce Wojtusia ma 2 pracujące komory. To nie uratuje życia, jedynie kupi mu czas… Może kilka, maksymalnie kilkanaście lat. Jedna komora bez drugiej sobie nie poradzi. To oznacza coś, o czym boimy się nawet pomyśleć… Będziemy patrzeć na śmierć naszego dziecka!

Żeby uratować serce Wojtusia, pójdziemy nawet na koniec świata… Poszukaliśmy pomocy jeszcze dalej i znaleźliśmy! Profesor Frank Hanley ze szpitala w Stanford w USA – specjalista od najtrudniejszych przypadków wad serca na świecie - zdecydował się przeprowadzić pełną korektę serca Wojtka. Przywróci jego serduszku prawidłową anatomię. Zamieni w sercu położenie naczyń tak, że będą leżeć i działać prawidłowo, załata ubytek między komorami, wstawi zastawkę płucną. Niestety, za operację musimy zapłacić ogromne pieniądze… Opieka w USA jest jedną z najdroższych na świecie. Potrzebujemy pomocy, Twojej pomocy. To dla Wojtusia jedyna szansa na życie!

Wojtuś Sadowski

Lekarze, pielęgniarki, znajomi i przyjaciele mówią, że Wojtek żyje dzięki nam. Wiele rzeczy wywalczyliśmy, wyprosiliśmy w szpitalu. Od prawie 2 lat biegamy między oddziałem kardiologii, kardiochirurgii i anestezjologii. Tym razem jednak sami nie damy rady. Wojtuś wygrał już 5 ciężkich bitew. Mamy nadzieje, że tą ostatnią też wygra i będzie mógł cieszyć się życiem. Jako rodzice chcemy dać mu szansę na normalne życie, na naukę, na miłość, na rodzinę… Chcemy, by był z nami. By żył. Tylko tyle i aż tyle… Prosimy o pomoc.

___________

LICYTACJE DLA WOJTUSIA: Kupując lub licytując przedmiot, ratujesz życie Wojtusia

FACEBOOK: Bądź z Wojtusiem na Facebooku i wspieraj go w walce o życie

INSTAGRAM: Śledź walkę Wojtusia na Instagramie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 113 840 osób
4 258 239,36 zł (101,04%)