PILNE❗️Umierające serduszko błaga o ratunek... Bardzo mało czasu, by ocalić Wojtusia!

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 14 545 osób
578 547,34 zł (19,2%)
Brakuje jeszcze 2 434 218,66 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
ratująca życie operacja serca w Stanford

Wojtuś Sadowski, 22 miesiące

Zgierz, łódzkie

Złożona wrodzona wada serca: przełożenie wielkich pni tętniczych, zarośnięty pień płucny, ogromny ubytek międzykomorowy i międzyprzedsionkowy

Rozpoczęcie: 5 Marca 2020
Zakończenie: 8 Maja 2020

24 Marca 2020, 09:28
Dramatyczne wieści❗️Mamy kilka tygodni, by uratować Wojtusia!

Wojtuś walczy o życie, a jego serce o każde uderzenie… Życie naszego synka uratuje tylko operacja – to jedyna szansa, by został z nami. Serce Wojtusia powinno być zoperowane zaraz po drugich urodzinach… Tylko wtedy operacja – bardzo skomplikowana i obarczona ogromnym ryzykiem - ma szanse powodzenia. Synek kończy 2 latka już 8 maja! Mamy dosłownie kilka tygodni…

Żeby zarezerwować termin operacji, musimy mieć zebrane 80% kwoty… Załatwianie formalności i samo czekanie na termin trwa kilka miesięcy. To oznacza, że musimy zebrać pieniądze jak najszybciej. Każdy dzień działa na niekorzyść Wojtusia. Każdy go zabija…

Wojtuś Sadowski

Trafiliśmy na bardzo trudny czas… To pogłębia nasz strach. Walczymy jednak, bo tu chodzi o Wojtusia… W walce o jego życie nie poddamy się nigdy, choć z każdym dniem boimy się coraz bardziej…

Prosimy, bądź z nami, uratuj Wojtusia! W Tobie jedyna nadzieja, by nasz synek żył! Małe, chore serce Wojtusia potrzebuje Twojego, dobrego… Inaczej przestanie bić.

Ta zbiórka to ostatni krzyk o ratunek – ratunek dla małego chłopca, którego serduszko może przestać bić! Wojtuś nie ma jeszcze 2 lat, za nim już 5 operacji serca… Przed nim powinno być całe życie, tymczasem bez operacji czeka go koniec! Ratunek dla maluszka jest w USA – Wojtuś może dołączyć do grona zoperowanych tam polskich dzieci, które żyją… Do Julki, Emila, Dawidka, Antosia. Stanie się tak tylko, jeśli zechcesz pomóc i uratować jego życie. Bardzo Cię potrzebujemy…

Rodzice Wojtusia: Nasz synek walczy o życie od pierwszej chwili na tym świecie… 5 razy umieraliśmy ze strachu pod drzwiami operacyjnej sali, nie wiedząc, czy jeszcze go zobaczymy. Boimy się o niego tak samo mocno, jak go kochamy – najbardziej na świecie… Prosimy, pomóż naszemu dziecku! Wada serca to wyrok śmierci, ale można ją powstrzymać!

Wojtuś Sadowski

O tym, że nasz upragniony synek urodzi się z chorym sercem, dowiedzieliśmy się w połowie ciąży. Na badaniu połówkowym zawalił nam się świat… Usłyszeliśmy, że nasze dziecko, zamiast żyć, po narodzinach może umrzeć. Wady serca różnią się stopniem złożenia i śmiertelnością. Wojtuś okazał się być bardzo trudnym przypadkiem. Ma przełożenie wielkich pni tętniczych, zarośnięty pień płucny, ogromny ubytek międzykomorowy i międzyprzedsionkowy… W jego serduszku wszystko jest na opak.

Wojtuś urodził się 8 maja 2018 w specjalistycznym szpitalu, bo tylko tam miał szansę, by przeżyć… Po porodzie zabrano go nam i natychmiast podłączono do leku, ratującego życie. W przeciwnym razie synek udusiłby się na naszych oczach… Żadne dziecko nie powinno wiedzieć, czym jest ból, samotność za drzwiami szpitalnej sali, strach… Nasz Wojtuś zna to dobrze, zbyt dobrze. Ma za sobą 5 trudnych operacji serca. Pierwszą z nich - zespolenie systemowo-płucne - przeszedł, gdy miał zaledwie 9 dni!

Wojtuś Sadowski

Po pierwszej operacji Wojtuś nie mógł oddychać, został zaintubowany, znów trafił na OIOM… Znów strach. Konieczna była reoperacja. Przez kolejny miesiąc Wojtuś leżał z drenażem opłucnej, a my baliśmy się każdego dnia. Przy wadzie serca, przy chorobie nie można być pewnym niczego. Traci się poczucie kontroli. Za każdym razem, gdy myśleliśmy, że koszmar się kończy, następowało gwałtowne załamanie. Gdy w końcu wróciliśmy do domu, nie cieszyliśmy się długo upragnionym wypisem. Kilka dni później wracaliśmy karetką do szpitala, bo Wojtuś miał atak częstoskurczu. Prawa komora, która miała działać za dwie, nie pracowała w ogóle… Wojtuś zachorował, był bardzo słaby, przestał jeść na ponad rok. Żywiony był jedynie przez sondę.

Kolejna operacja miała odbyć się, gdy Wojtuś miał pół roku… To był grudzień 2018 roku. Wojtuś w szpitalu złapał 3 infekcje. Święta i Sylwestra spędziliśmy na oddziale, życząc sobie tylko jednego – by tym razem nie było powikłań i strachu o życie. By ten następny rok okazał się lepszy… Niestety tak się nie stało. Największy dramat był dopiero przed nami. Operacja nie poszła zgodnie z planem. Płuca synka zalewała krew, Wojtuś stał się niewydolny, przestał oddawać mocz, a potem oddychać… W trybie pilnym czekała go czwarta operacja, która jednak nie pomogła synkowi. 1 lutego Wojtuś był operowany po raz piąty. Zespolenie metodą Glena było ostatnią szansą na życie, która również nie do końca się udała. Wystąpiły powikłania, konieczne było pilne cewnikowanie serca. Nasze dziecko – nasz świat, nasze wszystko – znów walczyło o życie.

Wojtuś Sadowski

Niestety, to nie koniec walki o życie... Najgorsze, najważniejsze jeszcze przed nami. Wada serca synka jest skomplikowana, serduszko poturbowane po wielu operacjach. Kardiochirurdzy z Polski i Niemiec mogą zrobić serce jednokomorowe – mimo że serce Wojtusia ma 2 pracujące komory. To nie uratuje życia, jedynie kupi mu czas… Może kilka, maksymalnie kilkanaście lat. Jedna komora bez drugiej sobie nie poradzi. To oznacza coś, o czym boimy się nawet pomyśleć… Będziemy patrzeć na śmierć naszego dziecka!

Żeby uratować serce Wojtusia, pójdziemy nawet na koniec świata… Poszukaliśmy pomocy jeszcze dalej i znaleźliśmy! Profesor Frank Hanley ze szpitala w Stanford w USA – specjalista od najtrudniejszych przypadków wad serca na świecie - zdecydował się przeprowadzić pełną korektę serca Wojtka. Przywróci jego serduszku prawidłową anatomię. Zamieni w sercu położenie naczyń tak, że będą leżeć i działać prawidłowo, załata ubytek między komorami, wstawi zastawkę płucną. Niestety, za operację musimy zapłacić ogromne pieniądze… Opieka w USA jest jedną z najdroższych na świecie. Potrzebujemy pomocy, Twojej pomocy. To dla Wojtusia jedyna szansa na życie!

Wojtuś Sadowski

Lekarze, pielęgniarki, znajomi i przyjaciele mówią, że Wojtek żyje dzięki nam. Wiele rzeczy wywalczyliśmy, wyprosiliśmy w szpitalu. Od prawie 2 lat biegamy między oddziałem kardiologii, kardiochirurgii i anestezjologii. Tym razem jednak sami nie damy rady. Wojtuś wygrał już 5 ciężkich bitew. Mamy nadzieje, że tą ostatnią też wygra i będzie mógł cieszyć się życiem. Jako rodzice chcemy dać mu szansę na normalne życie, na naukę, na miłość, na rodzinę… Chcemy, by był z nami. By żył. Tylko tyle i aż tyle… Prosimy o pomoc.

___________

LICYTACJE DLA WOJTUSIA: Kupując lub licytując przedmiot, ratujesz życie Wojtusia

FACEBOOK: Bądź z Wojtusiem na Facebooku i wspieraj go w walce o życie

INSTAGRAM: Śledź walkę Wojtusia na Instagramie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 14 545 osób
578 547,34 zł (19,2%)
Brakuje jeszcze 2 434 218,66 zł
Wesprzyj Wesprzyj