
Umiera 3-letnie dziecko❗️Rak wątroby zabiera moją córeczkę, a ja błagam o ratunek!
Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Turcji
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
3 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Malgorzatawspiera już miesiąc
- Anonimowy Pomagaczwspiera już miesiąc
- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Turcji
Aktualizacje
Nie mamy pieniędzy na leczenie... Błagamy klinikę o szansę, nie możemy stracić naszej córeczki❗️
Piszemy do Państwa ze łzami w oczach. Nasza rodzina jest dziś w rozpaczy, jakiej nie da się opisać słowami.
Nie jesteśmy w stanie spłacić długów ani pokryć 50% kosztów operacji, dlatego klinika nie może dalej leczyć naszej dziewczynki. Jeśli nie zapłacimy wymaganej kwoty, będziemy musieli wrócić do domu… i pogodzić się z jej umieraniem. Po całej tej walce....
To niewyobrażalne. A jednak to nasza rzeczywistość.

Potrzebujemy 60 000 dolarów. Udało nam się zebrać jedynie 4 000. To kropla w morzu potrzeb. Czas ucieka bezlitośnie – za tydzień, z powodu długów, będziemy musieli opuścić klinikę... Błagamy ich o jeszcze jedną szansę. Błagamy, by pozwolono nam zostać i dać naszej córeczcenadzieję.
Błagamy też Państwa – pomóżcie nam zdążyć. Każda wpłata, każde udostępnienie, każde dobre słowo ma dziś znaczenie większe niż kiedykolwiek.
Z całego serca dziękujemy wszystkim, którzy już wsparli naszą dziewczynkę. Dziękujemy na kolanach. To dzięki Wam wciąż mamy nadzieję.
Prosimy – nie pozwólcie nam jej stracić tylko dlatego, że zabrakło pieniędzy... To nasza jedyna szansa. Innej nie mamy...
KRYTYCZNIE PILNE❗️Nie mamy pieniędzy na leczenie, a nasza córeczka umiera! Błagamy o pomoc!
Piszemy z drżącym sercem i ogromnym strachem. Naszą córeczkę w trybie pilnym zabrano na stół operacyjny… Nie było czasu na przygotowanie, na oswojenie się z myślą. Decyzja zapadła natychmiast — trzeba było usuwać przerzut, ratować jej życie tu i teraz.
Gdyby nie Wasza pomoc, nie byłoby to możliwe... Ze srodki ze zbiórki opłaciliśmy operację. Na subkoncie nie zostało już nic... Zdążyliśmy w ostatniej chwili...
Córka dochodzi do siebie, a przed nią kolejne, jeszcze trudniejsze leczenie. Niestety stan jest bardzo, bardzo ciężki... Nasza sytuacja nie jest już dramatyczna. Jest po prostu KRYTYCZNA.

Organizm Shukrony uodpornił się na standardową chemioterapię. To był dla nas kolejny cios. Lekarze przeprowadzili dodatkowe, bardzo szczegółowe badania, aby dobrać nową, silną chemię — jedyną, która może jeszcze zadziałać. Jej koszt jest porażający. Jeden protokół nowej chemioterapii to 35 000 dolarów. I to dopiero początek...
Po chemioterapii czeka nas przeszczep wątroby. Lekarze już wezwali tatę Shukrony na badania kwalifikujące do dawstwa. Sama operacja to kolejne 50 000 dolarów. To koszty tylko najbliższego miesiąca naszej walki...
Lekarze powiedzieli wprost — to jej jedyna szansa. Inaczej organizm nie da rady dłużej walczyć. A my… nie mamy pieniędzy nawet na przedpłatę. Czasu jest bardzo mało. Każdy dzień to strach, że będzie za późno. Boimy się, że jeśli nie uda się zebrać pieniędzy, nie przyjmą jej na operację… a my możemy ją stracić.

Czujemy bezradność. Pukamy do każdych drzwi. Szukamy pomocy wszędzie, gdzie się da. To strasznie trudne prosić, ale jeszcze trudniej patrzeć na cierpienie własnego dziecka i wiedzieć, że nie możemy sami jej uratować.
Błagamy o pomoc. Jesteśmy gotowi na wszystko, by uratować nasze dziecko. Prosimy, pomóżcie nam zebrać potrzebne środki i wyrwać Shukronę ze szponów choroby. Bez Was nie damy rady… 😭 Nasza córeczka bardzo chce żyć.
Opis zbiórki
Błagamy o ratunek dla naszej córeczki! Nasze maleństwo zachorowało na raka wątroby... Choroba odbiera jej życie i czas, którego już prawie nie mamy. Każdy dzień, każda godzina, każda minuta ma dziś znaczenie. Patrzymy, jak nasza ukochana dziewczynka gaśnie, a my jesteśmy bezradni, wiedząc, że istnieje leczenie, które może ją uratować… Ale nie mamy na nie pieniędzy.
Sprzedaliśmy, co mogliśmy, pojechaliśmy szukać pomocy, nie pytając o cenę – bo życie naszego dziecka nie ma ceny. Dziś jednak stoimy pod ścianą. Bez Waszej pomocy nie damy rady. Bez tej zbiórki nasza córeczka po prostu umrze. Błagamy o pomoc, by ją ratować!

Jeszcze niedawno była zdrową, radosną dziewczynką. Miała zaledwie rok i dziesięć miesięcy, gdy nagle, bez żadnego ostrzeżenia, ciężko zachorowała... Nasz świat w jednej chwili się zatrzymał. Zaczęliśmy długą i wyczerpującą drogę od lekarza do lekarza, od badania do badania, słysząc kolejne przypuszczenia, ale nie otrzymując odpowiedzi. Przez długi czas nikt nie potrafił powiedzieć nam, co naprawdę dzieje się z naszym dzieckiem.
Leczono ją na zapalenie wątroby, jednak jej stan z dnia na dzień się pogarszał. W desperacji pojechaliśmy do innego miasta, szukając ratunku. Tam po raz pierwszy padły słowa, które zmroziły nam krew w żyłach – guz! Po kolejnych badaniach usłyszeliśmy diagnozę: hepatoblastoma. Rzadki, złośliwy nowotwór wątroby, który atakuje głównie malutkie dzieci, najczęściej do 3. roku życia - jakby specjalnie wybierał tych najsłabszych i najbardziej bezbronnych! Najgorszy koszmar stał się rzeczywistością.

Shukrona przeszła siedem cykli chemioterapii. Potem przyszła jedna z najtrudniejszych chwil w naszym życiu – ciężka operacja. 8 sierpnia 2024 roku lekarze usunęli aż 80% jej wątroby. Po operacji dostała jeszcze trzy cykle chemii. Gdy w końcu wypisano nas ze szpitala, żyliśmy nadzieją. Co miesiąc jeździliśmy na kontrole, wierząc, że najgorsze jest już za nami.
Niestety, w styczniu 2025 roku usłyszeliśmy kolejny cios. Nowy guz. Przerzuty do płuc. Świat znów runął. Shukrona została ponownie przyjęta do szpitala i znów rozpoczęła się chemioterapia. Informacja o chorobie córeczki była dla nas dramatem, ale wieść o wznowie była jeszcze gorsza. Oznaczała, że walka stała się
Chemia trwała aż do sierpnia, ale stan naszego maleństwa gwałtownie się pogorszył. Zrozumieliśmy, że leczenie przestaje działać. Guz zaczął rosnąć jeszcze szybciej. Kolejna chemia również nie przyniosła efektów. Lekarze powiedzieli wprost: potrzebna jest operacja usunięcia przerzutów z płuc. W Uzbekistanie, skąd pochodzimy, takie operacje nie są wykonywane. Jedyne, co można zrobić, to podawać chemię... Ale to nie leczenie, tylko czekanie - na najgorsze... A my nie możemy patrzeć, jak tracimy naszą córeczkę.

Jedyną realną szansą dla naszej córeczki jest leczenie w Turcji. Tam lekarze planują najpierw przeprowadzić chemoembolizację, by chemioterapia zniszczyła przerzuty, a potem terapię skojarzoną - chemię i radioterapię, by zatrzymać rozwój choroby. Jeśli przerzuty ustąpią i nie pojawią się nowe, pojawi się nadzieja na przeszczep wątroby. Dziś jest on niemożliwy, bo rak wciąż się rozsiewa...
Niestety, leczenie zagranicą kosztuje niewyobrażalne pieniądze. Nie mamy takiej kwoty. Jesteśmy zwykłą rodziną. Sprzedaliśmy wszystko, co mogliśmy. Zebraliśmy środki na diagnostykę i przelot i polecieliśmy do Turcji bez żadnego abezpieczenia finansowego... Nie chcieliśmy czekać, aż ktoś powie nam, że nic więcej nie da się zrobić. Bardziej niż biedy boimy się jednego – straty naszego dziecka.
Wiemy że pomagacie takim dzieciom jak nasza Shukrona. Prosimy – dajcie jej szansę. Chcemy tylko, żeby nasza córeczka znów się śmiała, cieszyła dzieciństwem, rosła... Żeby żyła.
Dziękujemy za każdą pomoc, każdą modlitwę i nadzieję. Błagamy o Waszą pomoc.
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
Walcz Malutka
- Jakub30 zł
- Maciej20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł