Skarbonka zakończona
Skarbonka

Skarbonka dla Wiktorii ❤️

Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.

Zdjęcie główne wgrane przez użytkownika

Biuro rzeczy niechcianych

 

 

Zawsze marzyłam o tym żeby zostać mamą, dlatego gdy tylko dowiedziałam się o ciąży, byłam najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Niestety, moje szczęście trwało zaledwie 18 tygodni. Bo właśnie wtedy usłyszałam od lekarzy te druzgocące słowa: „Lewa nóżka jest krótsza od prawej, kość udowa nie rozwija się prawidłowo”. W tej chwili czas się dla mnie zatrzymał... 

Jak to możliwe? Dlaczego ja? Tyle różnych pytań miałam w głowie... Tak bardzo martwiłam się o przyszłość mojego dziecka. Jak poradzi sobie w życiu? Czy będzie samodzielne? Wszystkie te pytania pozostawały bez odpowiedzi.

Kolejne dni i tygodnie przepłakałam, świat się dla mnie zawalił, nie mogłam pogodzić się z myślą, że moje dziecko może być niepełnosprawne... Wiedziałam jednak, że nie mogę się poddać. Przecież jestem jej mamą! Razem z mężem obiecaliśmy sobie, że zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszemu dziecku... 

Kiedy tylko Wiktoria przyszła na świat, od razu zaczęliśmy szukać pomocy. Niestety, kolejne wizyty u ortopedy nic nie dawały. Zadawaliśmy mnóstwo pytań o operację, rehabilitację, plan leczenia – ale niestety pozostawały one bez konkretnych odpowiedzi. Cały czas słyszeliśmy tylko, że dziecko jest na razie za małe, że trzeba czekać i obserwować jak wada będzie postępować. Byliśmy źli, bo czas uciekał, a my ciągle nic nie wiedzieliśmy. Wciąż tkwiliśmy w punkcie wyjścia...

W chwili obecnej Wiktoria ukończyła 12 miesięcy, a jej lewa nóżka jest już o 10 cm krótsza od prawej! To bardzo duża różnica, która niestety ciągle się pogłębia. Dodatkowo wraz ze skróceniem kości udowej, nieprawidłowo wykształcony został staw biodrowy oraz kolanowy. To w efekcie powoduje, że ruchomość nóżki Wiktorii jest znacznie ograniczona... 

Bez sprawnej nogi, nasze dziecko będzie niepełnosprawne do końca życia! Każda czynność stanie się dla niej trudna, a niekiedy całkowicie nieosiągalna...

 

Nie mogliśmy na to pozwolić! 

Po wielu miesiącach gorączkowego przeszukiwania internetu, w końcu pojawiła się nadzieja, która stała się dla nas światełkiem w tunelu. Udało nam skontaktować się z Doktorem Paleyem – światowej sławy ortopedą, który specjalizuje się w leczeniu najcięższych schorzeń rąk i nóg.

Okazało się, że jedyną szansą, aby nasza córeczka mogła w przyszłości stanąć na dwie równe nóżki są liczne operacje – rekonstrukcji stawu biodrowego i kolanowego oraz wieloetapowe wydłużanie kości udowej... 

Pierwsza i zarazem najtrudniejsza operacja planowana jest miedzy 18. a 22. miesiącem życia Wiktorii. Niestety, koszt operacji wraz z 3-miesięczną intensywną rehabilitacją został wyceniony na ogromną kwotę, która znacznie przekracza nasze możliwości... 

Pojawił się strach i bezsilność, bo jest to ogromna suma, której po prostu nie mamy... 

Ciężko jest prosić o pomoc, zwłaszcza jeśli chodzi o pomoc pieniężną. Jeśli jest jednak szansa na ratunek dla Wiktorii, to spróbujemy wszystkiego, aby jej pomóc! Dlatego prosimy wszystkich ludzi o dobrych sercach, pomóżcie nam uchronić nasze dziecko przez straszliwym widmem niepełnosprawności! 

 

Jesteście naszą ostatnią deską ratunku.... 

 

Iwona, mama

0 złWsparło 0 osób

Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiły
bezpośrednio
na docelową zbiórkę:

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0174839 Wiktoria

Biuro rzeczy niechcianych

 

 

Zawsze marzyłam o tym żeby zostać mamą, dlatego gdy tylko dowiedziałam się o ciąży, byłam najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Niestety, moje szczęście trwało zaledwie 18 tygodni. Bo właśnie wtedy usłyszałam od lekarzy te druzgocące słowa: „Lewa nóżka jest krótsza od prawej, kość udowa nie rozwija się prawidłowo”. W tej chwili czas się dla mnie zatrzymał... 

Jak to możliwe? Dlaczego ja? Tyle różnych pytań miałam w głowie... Tak bardzo martwiłam się o przyszłość mojego dziecka. Jak poradzi sobie w życiu? Czy będzie samodzielne? Wszystkie te pytania pozostawały bez odpowiedzi.

Kolejne dni i tygodnie przepłakałam, świat się dla mnie zawalił, nie mogłam pogodzić się z myślą, że moje dziecko może być niepełnosprawne... Wiedziałam jednak, że nie mogę się poddać. Przecież jestem jej mamą! Razem z mężem obiecaliśmy sobie, że zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby pomóc naszemu dziecku... 

Kiedy tylko Wiktoria przyszła na świat, od razu zaczęliśmy szukać pomocy. Niestety, kolejne wizyty u ortopedy nic nie dawały. Zadawaliśmy mnóstwo pytań o operację, rehabilitację, plan leczenia – ale niestety pozostawały one bez konkretnych odpowiedzi. Cały czas słyszeliśmy tylko, że dziecko jest na razie za małe, że trzeba czekać i obserwować jak wada będzie postępować. Byliśmy źli, bo czas uciekał, a my ciągle nic nie wiedzieliśmy. Wciąż tkwiliśmy w punkcie wyjścia...

W chwili obecnej Wiktoria ukończyła 12 miesięcy, a jej lewa nóżka jest już o 10 cm krótsza od prawej! To bardzo duża różnica, która niestety ciągle się pogłębia. Dodatkowo wraz ze skróceniem kości udowej, nieprawidłowo wykształcony został staw biodrowy oraz kolanowy. To w efekcie powoduje, że ruchomość nóżki Wiktorii jest znacznie ograniczona... 

Bez sprawnej nogi, nasze dziecko będzie niepełnosprawne do końca życia! Każda czynność stanie się dla niej trudna, a niekiedy całkowicie nieosiągalna...

 

Nie mogliśmy na to pozwolić! 

Po wielu miesiącach gorączkowego przeszukiwania internetu, w końcu pojawiła się nadzieja, która stała się dla nas światełkiem w tunelu. Udało nam skontaktować się z Doktorem Paleyem – światowej sławy ortopedą, który specjalizuje się w leczeniu najcięższych schorzeń rąk i nóg.

Okazało się, że jedyną szansą, aby nasza córeczka mogła w przyszłości stanąć na dwie równe nóżki są liczne operacje – rekonstrukcji stawu biodrowego i kolanowego oraz wieloetapowe wydłużanie kości udowej... 

Pierwsza i zarazem najtrudniejsza operacja planowana jest miedzy 18. a 22. miesiącem życia Wiktorii. Niestety, koszt operacji wraz z 3-miesięczną intensywną rehabilitacją został wyceniony na ogromną kwotę, która znacznie przekracza nasze możliwości... 

Pojawił się strach i bezsilność, bo jest to ogromna suma, której po prostu nie mamy... 

Ciężko jest prosić o pomoc, zwłaszcza jeśli chodzi o pomoc pieniężną. Jeśli jest jednak szansa na ratunek dla Wiktorii, to spróbujemy wszystkiego, aby jej pomóc! Dlatego prosimy wszystkich ludzi o dobrych sercach, pomóżcie nam uchronić nasze dziecko przez straszliwym widmem niepełnosprawności! 

 

Jesteście naszą ostatnią deską ratunku.... 

 

Iwona, mama

Wpłaty

Wygląda na to, że nie było tutaj żadnych wpłat.