Skarbonka

Pomoc przy powodzi. Operacje śmigłowcem w zagrożonym rejonie

Avatar organizatora
Organizator:Fundacja "Droga Do Przeżycia"

Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.

Zdjęcie główne wgrane przez użytkownika

Skąd to wszystko? 

To był pomysł oddolny, który narodził się tak naprawdę w poniedziałek, 16 września w godzinach popołudniowych. Zastanawialiśmy się w jaki sposób da się pomóc ludziom, którzy na terenach Dolnego Śląska i Opolszczyzny zostali zupełnie odcięci od świata. Po konsultacjach z Łukaszem Starowiczem z bielskiej firmy Helipoland ustaliliśmy, że dobrym pomysłem byłoby wysłanie lekkiego śmigłowca w ten rejon.

Tego samego dnia przez dobrych ludzi zostaliśmy połączeni z Fundacją Rodziny Maj im. Piotra Maj i Stowarzyszeniem Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza "Ratownicy Dla Ludzi". Od razu zaczęliśmy działać czego efektem była m.in. ta założona skarbonka z deklarowaną kwotą 50000 złotych. Założyliśmy, że taka kwota w początkowej fazie będzie adekwatna do pierwszej transzy pomocy dla powodzian. 

Do wspólnych działań włączyło się także Lotnicze Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, z którego ramienia działał m.in. Piotr Wilk. Do organizacji przedsięwzięcia włączyli się także:  Izolda Sanetra, Mariusz Rubiś, Piotr Kocoń i Łukasz Wilk wraz z małżonką Kingą. Efekt tych wszystkich działań był taki, że we wtorek rano z Bielska-Białej wystartował lekki śmigłowiec Robinson R44 i od rana rozpoczęło się niesienie pomocy dla powodzian. Po chwili dołączyły kolejne dwa śmigłowce, a po południu czwarty. 

W ciągu dwóch dni udało się zrealizować kilkadziesiąt transportów z darami i lekami do osób, które zostały zupełnie odcięte od świata w wioskach i miasteczkach takich jak: Kłodzko, Lądek Zdrój, Stronie Śląskie, Trzebieszowice, Radochów, Nowy i Stary Gierałtów, Bielice, Romanowo, Ołdrzychowice Kłodzkie, Skrzynka, Rogówek, Goszów, Popków, Wojtówka, Orłowiec, Bolesławów czy Kletno. 

Dlaczego lekkie śmigłowce? 

Mieliśmy jasne i klarowne informację, że na miejscu brakowało lekkiego śmigłowca do sytuacji niezwiązanych z pilnym i bezpośrednim zagrożeniem życia. To są setki, jeśli nie tysiące osób odciętych od świata. Te osoby potrzebują żywności. leków, środków pierwszej potrzeby. Dary dla powodzian zjeżdżają w pobliże zagrożonego regionu z całej Polski, jednak jest problem z ich rozlokowaniem do poszczególnych potrzebujących, do których nie ma dojazdu lub jest on bardzo trudny. 

To zadanie dla załogi małego i lekkiego śmigłowca, który nie generuje dużego podmuchu z łopat. Lekką maszyną taką jak Robinson R44 można zejść bezpośrednio nad osoby potrzebujące i dostarczyć im np. wodę, leki, środki higieniczne, ubrania, koce, elektronikę (powebranki, latarki). Burmistrzowie miejscowości objętych klęską żywiołową wyrażają pilną chęć takiej pomocy. Nie wszędzie da się podpłynąć łodziami (to ze względu na silny nurt). Nie wszędzie da się dojechać samochodami nawet trenowymi. Zdaniem włodarzy poszczególnych gmin, taka pomoc jest cały czas potrzebna, a ciężkie maszyny są wykorzystywane do ważniejszych zadań związanych z bezpośrednim ratowaniem życia ludzkiego. 

Dlaczego założyliśmy skarbonkę? 

Konieczne jest zapewnienie zaplecza paliwowego i mechanicznego na miejscu prowadzonych działań. Część kosztów firma Helipoland wzięła na siebie, ale koszt wielodniowej obsługi śmigłowca zdecydowanie przerasta ich możliwości, nawet te płynące z potrzeby serca. Stąd zbiórka i koordynacja wydatków przez naszą fundację. W przybliżeniu godzinny koszt operowania śmigłowca Robinson R44 wraz z załogą, obsługą naziemną i niezbędnym zapleczem technicznym to koszt ok. 3000zł na godzinę lotu. Trudno było i ciągle jest oszacować ilość niezbędnych godzin lotu. Potrzeby zmieniają się z każdą chwilą. 

Jak wygląda sytuacja obecnie? (19.09.2024) - te właściwe działania lotnicze ciągle trwają, lecz ich nasilenie jest zdecydowanie mniejsze. Państwowe służby przy wparciu cywilnych ludzi dobrej woli częściowo udrożniły przejazd do zalanych miejscowości. W chwili obecnej prawie wszędzie można dotrzeć za pomocą quadu lub wyspecjalizowanego auta terenowego z wyciągarkami. To m.in. za sprawą tego, że woda w potokach opadła i nurt nie jest już tak silny, by porwał pojazd wraz z kierowcą. 

To nie oznacza, że śmigłowiec nie jest potrzebny. Tutaj posłużymy się przykładem transportu leków do miejscowości Stary Gierałtów. Z Lądka Zdroju do tej miejscowości w chwili obecnej dojazd quadem to około 3-4 godziny trudnej offroadowej przeprawy. Śmigłowiec potrzebuje ok. 3-4 minut lotu, a niektóre zachorowania i potrzeby są bardzo pilne. W związku z tymi potrzebami, zwiększyliśmy deklarowaną potrzebną kwotę skarbonki i działamy dalej! Wspólnie możemy zdecydowanie więcej, więc z całego serca dziękujemy za wpłaty zarówno te mniejsze, jak i większe. 

Niewykorzystane na główny cel środki, zostaną rozdysponowane na zakup niezbędnych środków dla powodzian i pomoc w uzupełnieniu wykorzystanego sprzętu przez jednostki OSP z regionu objętego powodzią. Potrzebne są m.in. agregaty, powebanki, latarki, gumowce, łopaty, kanistry i paliwo. Tak naprawdę w chwili obecnej, to paliwo w kanistrach i agregaty są najbardziej deficytowym towarem w miejscowościach odciętych od świata. 

59 370 złCEL: 100 000 zł
Wsparło 681 osób

Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiają
bezpośrednio
na docelową Organizację:

Skąd to wszystko? 

To był pomysł oddolny, który narodził się tak naprawdę w poniedziałek, 16 września w godzinach popołudniowych. Zastanawialiśmy się w jaki sposób da się pomóc ludziom, którzy na terenach Dolnego Śląska i Opolszczyzny zostali zupełnie odcięci od świata. Po konsultacjach z Łukaszem Starowiczem z bielskiej firmy Helipoland ustaliliśmy, że dobrym pomysłem byłoby wysłanie lekkiego śmigłowca w ten rejon.

Tego samego dnia przez dobrych ludzi zostaliśmy połączeni z Fundacją Rodziny Maj im. Piotra Maj i Stowarzyszeniem Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza "Ratownicy Dla Ludzi". Od razu zaczęliśmy działać czego efektem była m.in. ta założona skarbonka z deklarowaną kwotą 50000 złotych. Założyliśmy, że taka kwota w początkowej fazie będzie adekwatna do pierwszej transzy pomocy dla powodzian. 

Do wspólnych działań włączyło się także Lotnicze Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, z którego ramienia działał m.in. Piotr Wilk. Do organizacji przedsięwzięcia włączyli się także:  Izolda Sanetra, Mariusz Rubiś, Piotr Kocoń i Łukasz Wilk wraz z małżonką Kingą. Efekt tych wszystkich działań był taki, że we wtorek rano z Bielska-Białej wystartował lekki śmigłowiec Robinson R44 i od rana rozpoczęło się niesienie pomocy dla powodzian. Po chwili dołączyły kolejne dwa śmigłowce, a po południu czwarty. 

W ciągu dwóch dni udało się zrealizować kilkadziesiąt transportów z darami i lekami do osób, które zostały zupełnie odcięte od świata w wioskach i miasteczkach takich jak: Kłodzko, Lądek Zdrój, Stronie Śląskie, Trzebieszowice, Radochów, Nowy i Stary Gierałtów, Bielice, Romanowo, Ołdrzychowice Kłodzkie, Skrzynka, Rogówek, Goszów, Popków, Wojtówka, Orłowiec, Bolesławów czy Kletno. 

Dlaczego lekkie śmigłowce? 

Mieliśmy jasne i klarowne informację, że na miejscu brakowało lekkiego śmigłowca do sytuacji niezwiązanych z pilnym i bezpośrednim zagrożeniem życia. To są setki, jeśli nie tysiące osób odciętych od świata. Te osoby potrzebują żywności. leków, środków pierwszej potrzeby. Dary dla powodzian zjeżdżają w pobliże zagrożonego regionu z całej Polski, jednak jest problem z ich rozlokowaniem do poszczególnych potrzebujących, do których nie ma dojazdu lub jest on bardzo trudny. 

To zadanie dla załogi małego i lekkiego śmigłowca, który nie generuje dużego podmuchu z łopat. Lekką maszyną taką jak Robinson R44 można zejść bezpośrednio nad osoby potrzebujące i dostarczyć im np. wodę, leki, środki higieniczne, ubrania, koce, elektronikę (powebranki, latarki). Burmistrzowie miejscowości objętych klęską żywiołową wyrażają pilną chęć takiej pomocy. Nie wszędzie da się podpłynąć łodziami (to ze względu na silny nurt). Nie wszędzie da się dojechać samochodami nawet trenowymi. Zdaniem włodarzy poszczególnych gmin, taka pomoc jest cały czas potrzebna, a ciężkie maszyny są wykorzystywane do ważniejszych zadań związanych z bezpośrednim ratowaniem życia ludzkiego. 

Dlaczego założyliśmy skarbonkę? 

Konieczne jest zapewnienie zaplecza paliwowego i mechanicznego na miejscu prowadzonych działań. Część kosztów firma Helipoland wzięła na siebie, ale koszt wielodniowej obsługi śmigłowca zdecydowanie przerasta ich możliwości, nawet te płynące z potrzeby serca. Stąd zbiórka i koordynacja wydatków przez naszą fundację. W przybliżeniu godzinny koszt operowania śmigłowca Robinson R44 wraz z załogą, obsługą naziemną i niezbędnym zapleczem technicznym to koszt ok. 3000zł na godzinę lotu. Trudno było i ciągle jest oszacować ilość niezbędnych godzin lotu. Potrzeby zmieniają się z każdą chwilą. 

Jak wygląda sytuacja obecnie? (19.09.2024) - te właściwe działania lotnicze ciągle trwają, lecz ich nasilenie jest zdecydowanie mniejsze. Państwowe służby przy wparciu cywilnych ludzi dobrej woli częściowo udrożniły przejazd do zalanych miejscowości. W chwili obecnej prawie wszędzie można dotrzeć za pomocą quadu lub wyspecjalizowanego auta terenowego z wyciągarkami. To m.in. za sprawą tego, że woda w potokach opadła i nurt nie jest już tak silny, by porwał pojazd wraz z kierowcą. 

To nie oznacza, że śmigłowiec nie jest potrzebny. Tutaj posłużymy się przykładem transportu leków do miejscowości Stary Gierałtów. Z Lądka Zdroju do tej miejscowości w chwili obecnej dojazd quadem to około 3-4 godziny trudnej offroadowej przeprawy. Śmigłowiec potrzebuje ok. 3-4 minut lotu, a niektóre zachorowania i potrzeby są bardzo pilne. W związku z tymi potrzebami, zwiększyliśmy deklarowaną potrzebną kwotę skarbonki i działamy dalej! Wspólnie możemy zdecydowanie więcej, więc z całego serca dziękujemy za wpłaty zarówno te mniejsze, jak i większe. 

Niewykorzystane na główny cel środki, zostaną rozdysponowane na zakup niezbędnych środków dla powodzian i pomoc w uzupełnieniu wykorzystanego sprzętu przez jednostki OSP z regionu objętego powodzią. Potrzebne są m.in. agregaty, powebanki, latarki, gumowce, łopaty, kanistry i paliwo. Tak naprawdę w chwili obecnej, to paliwo w kanistrach i agregaty są najbardziej deficytowym towarem w miejscowościach odciętych od świata. 

Wpłaty

Sortuj według
  • KG
    KG
    Udostępnij
    100 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    X zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    20 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    200 zł
  • Ela
    Ela
    Udostępnij
    X zł

    Wysyłam wirtualne wsparcie dla wszystkich poszkodowanych i dla tych co ratują . Trzymajcie się!!! ❤️

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    50 zł