Zbiórka na sprzęt INR dla dzieci z wadami serca

Fundacja Mamy Serce
organizator skarbonki

Marta Klimanek

Są w życiu momenty, które zmieniają wszystko. Takie dni, po których nic już nie jest takie, jak było dotychczas.

Mama Basi przez 9 miesięcy promieniała ze szczęścia. Nosiła pod sercem swoją ukochaną córeczkę. Miała już dwóch synów. Marzyła jej się córka. Cała rodzina nie mogła się doczekać przyjścia na świat nowego członka rodziny.
Ciąża przebiegała normalnie, bez problemów. Lekarz z uśmiechem przekazywał informacje matce, że dziecko rozwija się wzorcowo. Uspokojona dobrymi wieściami od ginekologa mama Basi spokojnie wracała do swojego codziennego życia.

Aż nastał dzień porodu. Radosny dzień, który zmieniał wszystko. Na świat przychodził nowy człowiek. Na początku jeszcze niesamodzielny. Mama Basi miała ochotę dzielić się swoim szczęściem ze wszystkimi wokół. Bo to miała być dziewczynka! Ukochana córeczka właśnie szykowała się na świat.

Przyjechali z mężem do szpitala. Dzień był słoneczny, wręcz upalny. Mama Basi szybko została przyjęta do kliniki położniczej. Zaczął się poród. Lekarze, położne, wszystko działo się jak w doskonale zaplanowanej kolejności. Mama Basi rodziła w tym szpitalu już po raz trzeci. Jednak każdy poród jest inny. Tym razem było dokładnie... inaczej. Łatwo, a z tyłu głowy czaiła się myśl, że ... zbyt łatwo. Mama Basi szybko wyrzuciła złe myśli z głowy, gdy tylko usłyszała głos swojego dziecka. Ten krzyk zapamiętuje się na całe życie.
Mama Basi pragnęła, aby szybko podano jej dziecko, by mogła przytulić je do piersi. Jednak zauważyła, że lekarze i pielęgniarki gromadzą się w pośpiechu przy dziecku. Ze strzępek rozmów dowiedziała się, że dziecko przestało oddychać i zsiniało. Wezwano natychmiast pediatrę i neonatologa.

Mamie nie było dane położyć Basi na swej piersi, bo natychmiast po przybyciu lekarzy dziecko zostało zaintubowane i w inkubatorze przewiezione na oddział intensywnej terapii neonatologicznej. Nagły niepokój chwycił matkę za serce i żyje z nim do dziś.

Po diagnostyce kardiologicznej u córki Basi stwierdzono najcięższą wadę serca tzw. hipoplazję lewej komory serca (HLHS). Zaczęła się rozpaczliwa walka o jej życie. Przed córką Basi były przynajmniej trzy, etapowe operacje. A pierwsza z nich odbyła się już w 1-szym tygodniu życia małego człowieka! Co przezywało serce jej matki... Zwłaszcza że już pierwsza próba ratowania serca dziecka nie była łatwa. Pojawiły się komplikacje i pobyt Basi w szpitalu przeciągnął się aż do 4go miesiąca życia. Wtedy to przyszedł czas na 2-gi etap leczenia. Tym razem szczęście uśmiechnęło się do córki Basi i mogła wyjść ze szpitala. Czeka ją jeszcze trzeci etap operacji, zaplanowany na drugi rok życia dziewczynki. A do tego czasu, ze względu na nadkrzepliwość krwi, córka Basi musi przyjmować lek rozrzedzające życiodajny płyn w ciele dziecka. To maleństwo, regularnie musi mieć kontrolę krzepliwości krwi — stały pomiar wskaźnika INR. To uciążliwe ... i wymagające specjalistycznego sprzętu, który jest nietani. To wszystko spadło na Mamę Basi jak grom z jasnego nieba. Bo która kobieta jest w stanie przewidzieć takie sytuacje.

Marta Klimanek

Wychodząc ze szpitala, rodzice Basi mogli wypożyczyć aparat do pomiaru INR od Fundacji Mamy Serce. Gdyby nie ten fakt, to co tydzień mama musiałaby odwiedzać poradnię rejonową, a dziecko narażać na bolesne pobieranie krwi. Teraz pomiary mogą wykonywać w każdej chwili, w zaciszu domowym. W dniu narodzin dziewczynki cały świat rodziny zadrżał w posadach. Fala wydatków, których nikt się nie spodziewał, dodatkowo obciążyła budżet domowy. Finalnie zakup specjalistycznego sprzętu był poza zasięgiem. Gdyby nie wsparcie Fundacji Mamy Serce, rodzice Basi nie mogliby pozwolić sobie na aparat i paski do pomiaru INR.

Marta Klimanek

Takich historii rocznie w Polsce są dziesiątki. W Klinice Kardiochirurgii Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi co roku około 30 dzieci po wyjściu ze szpitala potrzebuje sprzętu do pomiaru INR. Sprzęt ten umożliwia właściwe dawkowanie leku, co zapobiega powstawaniu skrzeplin w układzie krążenia, a tym samym zmniejsza rozwój powikłań zagrażających życiu. Można powiedzieć, że taki aparat to anioł stróż serduszka dziecka.
Obecnie mamy jeden taki aparat wraz z paskami do badań. Potrzebujemy więcej. W sytuacjach, gdy serce dziecka wymaga większej troski, pomagamy jako Fundacja Mamy Serce.
Prosimy o pomoc, bo chcemy pomóc jeszcze większej liczbie małych pacjentów.
Właśnie teraz zbieramy fundusze potrzebne na zakup 5 aparatów i 10 zestawów pasków do pomiaru INR. W ciągu roku taka inwestycja potrafi wesprzeć przynajmniej 10 dzieci i ich rodziców. To jedna trzecia potrzeb rocznych! Potrzebujemy 15 000 zł.
Pomóżcie nam kupić takie aparaty, które fundacja wypożycza rodzinom w potrzebie. Zebrane fundusze zostaną przekazane na zakup aparatów i pasków do pomiaru INR.
Z Waszą pomocą kupimy sprzęt, który ratuje życie maluszków. Liczy się każdy grosz!

Pokażmy, że Mamy Serce.

Marta Klimanek

Wsparli

38 zł

Anonimowa Pomagaczka

30 zł

Anonimowy Pomagacz

50 zł

Anonimowy Pomagacz

40 zł

Anonimowy Pomagacz

20 zł

Anonimowy Pomagacz

30 zł

Anonimowy Pomagacz

Pokaż więcej

Darowizny trafiają bezpośrednio do
73%
11 000 zł Wsparły 123 osoby CEL: 15 000 ZŁ