Pilne!
Emma i Grzegorz Strzeleccy - zdjęcie główne

Tata trzyma ją za rękę, kiedy świat wokół boli. Nie pozwól, by Emma trzymała jego w ostatniej drodze...

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Emma i Grzegorz Strzeleccy, 52 lata, 6 lat
Koluszki
Emma: zaburzenia hiperkinetyczne, autyzm; Grzegorz: guz nerki prawej, nowotwór złośliwy nerki z wyjątkiem miedniczki nerkowej, stan po nefrektomii laparoskopowej
Rozpoczęcie: 30 grudnia 2025
Zakończenie: 30 czerwca 2026
9311 zł(17,5%)
Do końca: 9 dniBrakuje 43 881 zł
WesprzyjWsparło 167 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0876623
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0876623 Emma i Grzegorz

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Emmie i Grzegorzowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja

Organizator zbiórki:
Emma i Grzegorz Strzeleccy, 52 lata, 6 lat
Koluszki
Emma: zaburzenia hiperkinetyczne, autyzm; Grzegorz: guz nerki prawej, nowotwór złośliwy nerki z wyjątkiem miedniczki nerkowej, stan po nefrektomii laparoskopowej
Rozpoczęcie: 30 grudnia 2025
Zakończenie: 30 czerwca 2026

Aktualizacje

  • PILNE❗️Guz okazał się złośliwy i z dużą skłonnością do przerzutów! Potrzebna pomoc dla Grzegorza!

    Kochani,

    Ostatni czas był bardzo trudny dla całej naszej rodziny. W styczniu nagle umarła moja mama. Rozmawiałam z nią o 11:00, a o 12:00 była już po pierwszej reanimacji, w śpiączce. Niestety nie przeżyła. Mama była dla mnie ogromnym wsparciem emocjonalnym w chorobie mojego męża, a wcześniej także w rehabilitacji córki. Bardzo trudno mi się pogodzić z jej śmiercią.

    Niestety, guz w nerce Grzegorza okazał się rakiem jasnokomórkowym – złośliwym i o dużej skłonności do przerzutów. Mąż jest już po operacji i pierwszym wlewie immunoterapii. Będzie miał planowo 17 wlewów przez rok, co 3 tygodnie. Skutki uboczne leczenia bardzo osłabiają jego organizm i powodują ogromne zmęczenie, problemy skórne i ciągłą senność. Do tego pojawiły się nagłe, nietypowe problemy stomatologiczne, zakończone leczeniem kanałowym.

    Grzegorz zmaga się również z przeczulicą w miejscu po operacji, która uniemożliwia dotyk czy noszenie wielu ubrań. W tej chwili mąż funkcjonuje tylko w warunkach domowych. Z powodu wycięcia nerki z nadnerczem, moczowodem i otoczką tłuszczową ma zniekształconą sylwetkę, co przekłada się bóle kręgosłupa i nóg. Walczy też anemią, chociaż na szczęście na tym etapie dietą i suplementacją. 

    Mój mąż przed wykryciem choroby i operacją był  bardzo pracowity, chętny do pomocy innym ludziom i zwierzętom. Miał także wiele pasji. Dziś musiał zrezygnować z ulubionych wędrówek po lasach i polach. Nie może na razie fotografować ulubionych ptaków... Dopiero tydzień temu pierwszy raz od wielu miesięcy, poszedł na spacer. W środku lasu znalazł szczeniaka... Suczka okazała się bardzo chora, obecnie walczymy o jej życie.

    Moja córka od czasu śmierci babci funkcjonuje różnie. Ciężko przewidzieć wybuch agresji lub zachowań autodestrukcyjnych. Miewa bardzo dobre momenty, także współpracy ze specjalistami, ale okupione później odreagowywaniem w domu. Ostatnio miała badania okulistyczne i tomografię. Zmniejszenie liczby godzin rehabilitacji i zajęć ruchowych poskutkowało nawrotem problemów z układem trawiennym. Emma ma obniżone napięcie mięśniowe w obrębie brzucha i stała praca nad nimi jest niezbędna dla jej zdrowia. Niedługo czekają ją też ponowne badania w poradni psychologiczno-pedagogicznej, w celu odroczenia obowiązku szkolnego.

    Ja jestem nadal jedynym żywicielem rodziny. Stres ostatnich miesięcy bardzo odbił się na moim zdrowiu. Przeszłam po raz kolejny ropne zapalenie ucha. Dodatkowo pojawił się u mnie niedowład nogi, spowodowany przeciążeniem kręgosłupa. Mimo to pracuję, ile jestem w stanie.

    Najgorsza jest niepewność jutra. Ciągle zastanawiam się, co jeszcze może nas zaskoczyć w najbliższej przyszłości, czy uda nam się w tym roku zabrać córkę na turnus rehabilitacyjny, jakie jeszcze problemy zdrowotne pojawią się w związku z leczeniem męża... Boję się, że nie dam rady wszystkiego dopilnować i zapewnić bytu rodzinie. Ale walczę. Mimo wszystkich trudności jesteśmy kochającą i wspierającą się rodziną. Wierzę, że razem damy radę przez to wszystko przejść.

    Wasze dotychczasowe wsparcie jest dla mnie niczym wiatr w żagle. Dzięki Wam poczułam, że nie dźwigam tego ciężaru całkiem sama. Z całego serca proszę, bądźcie z nami w tym najtrudniejszym czasie!

    Maja

Opis zbiórki

Jednego dnia uczysz dziecko funkcjonowania w świecie, a drugiego słyszysz słowo, które zatrzymuje czas. Nowotwór. Leczenie. Niepewność. Nigdy nie sądziłam, że przyjdzie mi pisać coś takiego, bo zawsze byliśmy rodziną, która mimo trudności radziła sobie sama. Kiedy było trzeba, zaciskaliśmy zęby i szliśmy dalej. Ale już się tak nie da…

Od lat walczymy o naszą córeczkę. Ale niestety spektrum autyzmu to nie jest ani etap, ani chwilowy problem. To codzienna praca, terapia za terapią, tysiące drobnych zwycięstw i równie wiele momentów zwątpienia. Świat jest zbyt głośny, niewystarczający, niezrozumiały. Nasza Emma ma zwłaszcza problemy z napięciem mięśniowym – jej ciało potrzebuje bodźców i stymulacji. Do tego stopnia, że wkłada do buzi nawet niebezpieczne przedmioty jak pinezki czy niedopałki. Dlatego potrzebuje stałej opieki.

Mówi, kiedy chce. Zdarza się, że przez dwa tygodnie nie powie ani słowa, a czasem komunikuje się bez problemu, by potem wydawać tylko zasłyszane dźwięki – gęganie, miauczenie, szczekanie, jęki… Jako rodzice dobrze ją rozumiemy, ale świat wokół ma z tym problem.

Emma Strzelecka

Mimo to jeździliśmy na terapie, turnusy, żyliśmy pełni nadziei na przyszłość i pewności jutra. Mąż pracował na własnej działalności w weterynarii, często udostępnialiśmy swój dom jako dom tymczasowy dla zwierząt albo przygarnialiśmy te, które udało się uratować z ulicy i są z nami do dzisiaj. Dawaliśmy sobie radę. Do czasu. 

Pewnego dnia mój mąż wybrał się na profilaktyczne USG. Powiedzieli nam wtedy, że nerka jest zniekształcona. Potem, że to guz. Potem, że nie wiadomo, co dokładnie się dzieje… Kolejna informacja gorsza od poprzedniej, aż w końcu padła diagnoza – nowotwór nerki. 10 centymetrów. W stadium rozpadu.

Co to oznacza? Dochodzi do gwałtownego obumierania i rozpadku komórek nowotworowych, co prowadzi do uwolnienia ich zawartości do krwioobiegu. Zagrożenie jest śmiertelne… 

Paradoksalnie, Grzegorz nie miał i wciąż nie ma większych objawów. Nie było bólu, nie było krwiomoczu ani utraty wagi. Gdyby nie badania profilaktyczne, mogłoby już być za późno. Ta myśl nie daje mi spokoju do dzisiaj.

Emma Strzelecka

I dzisiaj to ja jestem jedyną osobą, która utrzymuje naszą rodzinę. Grzegorz czeka na operację, do tego czasu dwoimy się i troimy, by jakoś ogarnąć naszą rzeczywistość i udźwignąć codzienność choć częściowo, tak jak dawniej, ale to nie jest możliwe, bo życie rzuca nam kolejne kłody pod nogi.

Grzegorz przechodził ostatnio infekcje po antybiotykoterapii, więc operacja musiała zostać przesunięta. Ja również zmagam się z problemami zdrowotnymi. Musieliśmy też zrezygnować z niektórych terapii i rehabilitacji Emmy, ponieważ nie mamy możliwości dojazdu. Rodzina i przyjaciele wspierają nas, jak mogą, ale sami mają swoje problemy i problemy zdrowotne. Nie możemy ich obciążać.

Emma musi kontynuować terapię i rehabilitację, a po operacji mąż będzie bardzo osłabiony. Nie może nadwyrężać zdrowia, nie przy takim przeciwniku. Boję się myśleć, co może się stać. Staram się być silna – dla córki, dla męża. Ale prawda jest taka, że sami już nie damy rady udźwignąć tego wszystkiego. Dlatego proszę o pomoc. Nie o litość, ale o wsparcie.

Każda wpłata, każde udostępnienie to dla nas znak, że nie jesteśmy sami w tej walce. To silne fundamenty, na który damy radę zbudować nową rzeczywistość. Tymczasową, ponieważ wierzę, że na końcu tej drogi czeka na nas wytchnienie i powrót do dawnego życia.

Maja, Grzegorz i Emma

Wybierz zakładkę
Sortuj według