Swietłana Kowtunenko - zdjęcie główne

❗️Ratowała życie dzieci, teraz sama potrzebuje ratunku - mama i lekarka walczy o życie❗️

Cel zbiórki: ratowanie życia - leczenie nierefundowanym lekiem onkologicznym

Organizator zbiórki:
Swietłana Kowtunenko, 48 lat
Żaporoże
Rak piersi IV stopnia
Rozpoczęcie: 15 czerwca 2022
Zakończenie: 16 czerwca 2023
19 482 zł(8,1%)
Wsparło 637 osób

Cel zbiórki: ratowanie życia - leczenie nierefundowanym lekiem onkologicznym

Organizator zbiórki:
Swietłana Kowtunenko, 48 lat
Żaporoże
Rak piersi IV stopnia
Rozpoczęcie: 15 czerwca 2022
Zakończenie: 16 czerwca 2023

Opis zbiórki

Jestem mamą, a mój syn jest moją siłą i inspiracją. Zrobiłabym dla niego wszystko. Z zawodu jestem lekarką... Skończyłam medycynę z jedną myślą - żeby pomagać dzieciom. Latami ratowałam życie i zdrowie moich małych pacjentów... Myślałam, że czeka mnie jeszcze wiele lat w zawodzie. Los postanowił jednak odwrócić karty i dziś to ja niestety jestem pacjentką, na dodatek śmiertelnie chorą. Proszę o pomoc, by ratować życie!

Swietłana Kowtunenko

Choruję na raka piersi, bardzo złośliwego w IV, najgorszym stopniu zaawansowania. Moja wojna zaczęła się w sierpniu 2018 roku. Ostatnie beztroskie lato... Podczas kąpieli w lewej piersi wyczułam guz. Wiedziałam, że takich rzeczy nie można bagatelizować... Od razu zwróciłam się do kolegów po fachu. Czułam strach, bo wiedziałam, co to może oznaczać, ale gdzieś tam jeszcze tliła się nadzieja. Niestety po szybkich badaniach postawiono przerażającą diagnozę...

Wielokrotnie przekazywałam rodzicom małych pacjentów złe wieści. Zagrzewałam do walki, dawałam nadzieję... Gdy jednak śmiertelna choroba dotyczy nas samych, wiedza teoretyczna okazuje się mało przydatna. Choroba, podstępna, nieprzewidywalna, śmiertelna choroba... RAK.

Swietłana Kowtunenko

Oswojenie się z myślą, że życie nie będzie już takie samo, nie nastąpiło od razu. Ufałam jednak medycynie, wiedziałam, że rak to nie wyrok. Wiedziałam, że muszę walczyć. Mam przecież jeszcze tyle do zrobienia, mam dziecko, mam dla kogo żyć... Operacja, chemia, radioterapia. Mijałam wiele razy drzwi oddziału onkologii, tymczasem stał się on moim drugim domem...

Przeszłam pełne leczenie, które całe szczęście poskutkowało. Wróciła normalność, razem z nią nadzieja, a ja - z krótkimi włosami, ale pełna nowych sił - wróciłam do pracy. Gdy myślałam, że najgorsze już za mną, okazało się, że choroba wróciła.

Z bólem wspominam ten okres. Gdy dowiedziałam się o wznowie, okazało się, że nowotwór zajął już też moje płuca... Dodatkowo wszystkie kości w moim organizmie zostały uszkodzone. Zawsze byłam samodzielna i niezależna. Rak sprawił, że samodzielne poruszanie się stało się dla mnie ogromnym wysiłkiem... .

Swietłana Kowtunenko

Moją jedyną nadzieją na zatrzymanie choroby, na życie, na patrzenie, jak mój syn dorasta, jest nierefundowany lek. W przeciwnym razie rak będzie dalej postępować, siejąc spustoszenie w moim ciele... To moja ostatnia deska ratunku, moja nadzieja. 

Bardzo chcę żyć, błagam, pomóż mi! Lek muszę brać przez 24 miesiące. Jego cena jest dla mnie zbyt duża... Nie jestem w stanie opłacić niezbędnego leczenia z własnej kieszeni. Chcę jeszcze żyć, pracować, wykorzystywać moją wiedzę i doświadczenie, by ratować dzieci... Jesteś moją jedyną szansą...

Wybierz zakładkę
Sortuj według