Na Sylwię czeka trójka dzieci. Pomóż jej wrócić do zdrowia!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 281 osób
108 471 zł (106,21%)
Zbiórka na cel
4-miesięczny turnus rehabilitacyjny

Sylwia Król, 29 lat

Józefów, mazowieckie

Stan po wylewie, po operacji wszczepienia zastawki

Rozpoczęcie: 7 Czerwca 2019
Zakończenie: 10 Marca 2021

03 Grudnia 2020, 11:28
Sylwia wybudziła się ze śpiączki – walczymy dalej o jej zdrowie!

Kochani,

po kilku miesiącach Sylwia wybudziła się ze śpiączki! Stało się to, na co wszyscy tak bardzo czekaliśmy – ja, nasze dzieci i cała rodzina. Stało się to, na co lekarze na początku nie dawali szans... 

Sylwia Król

Dzięki pomocy wspaniałych ludzi Sylwia była rehabilitowana przez 1,5 roku w specjalistycznym ośrodku, przez co poczyniła ogromne sukcesy! Dzisiaj sama spożywa posiłki, sama porusza się na wózku inwalidzkim, a nawet potrafi zawiązać sznurowadła, choć to nadal nie lada wyzwanie. W listopadzie nasza Wojowniczka wróciła do domu. Mimo to nadal wymaga stałej, intensywnej rehabilitacji fizjoterapeutycznej, pracy z logopedą i psychologiem oraz specjalistycznych badań i konsultacji. Niestety nie wszystkie te zabiegi są wykonywane w ramach NFZ...

Koszty takiej opieki są ogromne – to kilka tysięcy złotych miesięcznie. Biorąc pod uwagę to, że mamy trójkę małych dzieci – finansowanie takiej rehabilitacji jest dla mnie niemożliwe. A nie wyobrażam sobie, żeby wszystkie dotychczas ciężko wypracowane efekty miały pójść na marne...

Sylwia Król

Mojej żonie nikt nie dawał szans na przeżycie, ale zdarzył się cud. Sylwia chce żyć dla mnie i dla naszych dzieci – widzę to i czuję codzienne. Dlatego błagam Was o pomoc i o każdą, nawet najmniejszą wpłatę, która pomoże nam zawalczyć o powrót Sylwii do zdrowia. 

Jacek, mąż Sylwii

Nigdy nie przypuszczałem, że ból głowy może być zwiastunem czegoś tak strasznego, tym bardziej u młodej, zdrowej do tej pory kobiety… Moja żona 23 marca wróciła do domu z silnym bólem głowy i skurczem karku. Kiedy Sylwię  zabierała karetka, widziałem ją przytomną po raz ostatni.

Zostałem sam z trójką dzieci –  Amelką, Antosiem i Natalką. Wszyscy czekamy na Sylwię, tęsknimy. Od marca żona jest w śpiączce, a ja robię wszystko, co tylko mogę, by do nas wróciła. Pomożesz mi w tym?

Sylwia Król

Niby ból głowy zdarza się każdemu, ale to, co tamtego dnia działo się z Sylwią, było przerażające. Oprócz bólu, Sylwia miała problemy z mówieniem i poruszaniem się. Robiło jej się ciemno przed oczami. Wszystko to działo się na oczach naszych dzieci. Musiałem wezwać pogotowie. Lekarze od razu zdecydowali się zabrać żonę do szpitala. Od razu też padło podejrzenie, że to stan po zażyciu narkotyków... Te słowa bolały, bo przecież w naszym domu nigdy nie było takich rzeczy.

W szpitalu nie zrobiono nic oprócz toksykologii i podania paracetamolu. Po tym dostaliśmy wypis. Lekarz nie wziął pod uwagę innej diagnozy niż zatrucie narkotykami. Mieliśmy razem z Sylwią wrócić do domu, ale żona w szpitalu zasnęła, dlatego zdecydowano, aby została do rana na obserwacji. Wróciłem do domu, do dzieci. Rano miałem po nią wrócić. Nikt nie wiedział o tym, że podczas tych kilku godzin życie mojej żony wisiało na włosku. W międzyczasie przyszły także wyniki toksykologii, które nie wykazały zażycia żadnych narkotyków. Od początku próbowałem uświadomić to najpierw sanitariuszom, a potem lekarzom.

Sylwia Król

Po otrzymaniu wyników podjęto próbę wybudzenia Sylwii. Dopiero wtedy okazało się, że żona jest nieprzytomna. I chyba dopiero wtedy żonę zaczęto poważnie traktować.  Przewieziono ją karetką do drugiego szpitala. Tam okazało się, że doszło do wylewu. Nie mogłem w to uwierzyć, nigdy nie wyobrażałem sobie takiego scenariusza… Jak to? Przecież jeszcze wczoraj rozmawialiśmy, żartowaliśmy, piliśmy razem kawę, planowaliśmy weekendowe zakupy…

Prawdopodobnie podczas pobytu w pierwszym szpitalu doszło już do rozległego wylewu krwi do mózgu i, co za tym idzie, nieodwracalnych powikłań. Sylwia była w stanie krytycznym – trzeba było natychmiast operować. Przeprowadzono obustronną trepanację czaszki. Okazuje się, że większość mózgu jest nieodwracalnie uszkodzona.

Najtrudniej mi odpowiadać na najprostsze pytania naszych dzieci. „Kiedy mama wróci?”, „Dlaczego ma zamknięte oczy?” „Tato, czy dziś przywieziesz do nas mamusię?”. Najstarsza – 11-letnia – Amelia denerwuje się i płacze, gdy nie pozwalają jej wejść do szpitala. Bardzo tęskni za mamą. To już nastolatka, bardzo brakuje jej rozmowy z nią, wsparcia, obecności. Oprócz Amelki, mamy jeszcze dwoje dzieci – 3-letniego Antosia i półtoraroczną Natalię.

Sylwia Król

Wszyscy za nią tęsknimy i czekamy. W tym momencie jedyną szansą na to, by dzieci odzyskały mamę, a ja żonę, jest intensywna rehabilitacja. Dziś muszę zmierzyć się z zebraniem sumy, która dla mnie jest niewyobrażalna. Niewyobrażalne jest też dla mnie życie bez Sylwii, dlatego wiem, że muszę działać, muszę walczyć.

Sylwia ma dla kogo żyć! Nie wiem, jaki będzie jej stan, kiedy się wybudzi, ale mocno wierzę, że jeszcze dane nam będzie wrócić do normalności. Z całego serca proszę Cię o pomoc. Mamy przed sobą jeszcze całe życie! Nasze dzieci potrzebują mamy… Wierzę, że z Twoją pomocą będą mogły ją odzyskać.

–Jacek, mąż Sylwii

––––––––––––––––––––––

Zbiórkę możesz również wesprzeć, biorąc udział w licytacjach na Facebooku

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 2 281 osób
108 471 zł (106,21%)