Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

❗️Mama dwójki dzieci walczy z rakiem! Ratujmy jej życie!

Sylwia Roczniak
Pilne!

❗️Mama dwójki dzieci walczy z rakiem! Ratujmy jej życie!

250 031,00 zł ( 82,74% )
Do końca: 8 dni Brakuje: 52 150,00 zł
Wsparło 6001 osób

Wyślij SMS

Numer 72365
Treść 0057646
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0057646 Sylwia
Cel zbiórki:

Roczne leczenie wspomagające walkę z rakiem

Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne
Organizator zbiórki: Fundacja Onkologiczna Nadzieja
Sylwia Roczniak, 44 lata
Koscierzyce, opolskie
Złośliwy rak piersi z przerzutami do mostka i części krzyżowej kręgosłupa
Rozpoczęcie: 22 Października 2019
Zakończenie: 28 Października 2021

Aktualizacje

Sylwia walczy o życie❗️Nie pozwól, by mamę dwójki dzieci zabrał rak!

Leżę lub siedzę… Dzisiaj Pan Bóg pozwala mi doświadczać życia tylko z tych dwóch pozycji. Niestety nastąpił ucisk w kręgosłupie, który znowu zabrał mi całkowitą możliwość samodzielnego poruszania się. Poruszam się na wózku inwalidzkim...

Leżąc, patrzę w niebo… Dniem i czasem nocą. W tych błękitnych przestworzach myślę i szukam kontaktu z Wszechświatem. Przytulam. Siedząc, patrzę na drugiego człowieka. Rodzina daje mi siłę do dalszej walki…

Sylwia Roczniak

Za mną radioterapia, a także to, co było dla mnie najważniejsze - dziesiąte urodziny mojego synka i jego Pierwsza Komunia. Było to dla mnie niezwykle ważne, by wytrwać do tego momentu Na szczęście Bóg pozwolił mi w tym uczestniczyć.

Jest bardzo ciężko, ale napełniam głowę nadzieją. Obecnie, gdy jestem uzależniona od pomocy innych ludzi, uczę się nadal miłości do drogiego człowieka… Tylko za to, że po prostu jest obok. Moja miłość do synka wzrasta wraz z postępem choroby.

Dziękuję Ci za wszystko i proszę o dalszą pomoc, bo walczę i nie zamierzam się poddać.

Sylwia

PILNE❗️Matka walczy tak, jak kocha - najmocniej! Ratujmy życie Sylwii!

Kilka dni temu mój synek skończył 10 lat… Niestety nie było go ze mną. Byłam w szpitalu. Sercem jednak blisko… Powiedziałam mu, jak bardzo go kocham… To dla niego walczę. Muszę być mamą, muszę żyć…

Pobyt w niemieckim szpitalu w trakcie pandemii jest dla mnie niewyobrażalnie trudny. Gdy na radioterapię wożono mnie na wózku inwalidzkim, byłam bliska kresu wytrzymałości. Dzięki myśli o moich dzieciach i rodzinie podniosłam się psychicznie. Wiedziałam, że chcę do nich wrócić.

Niestety, rak znowu zabrał mi całkowitą możliwość samodzielnego poruszania się. Jestem zależna od pomocy drugiej osobie... Ból chwilami jest nie do wytrzymania.

Sylwia Roczniak

Za mną długie miesiące chemioterapii… Organizm jest bardzo zmęczony… Jedną z najtrudniejszych chwil mojego życia była radioterapia głowy. Być może nigdy już nie odrosną mi włosy, ale proszę Boga, by skuteczność leczenia była jak największa.

Za kilka dni mój synek idzie do Pierwszej Komunii Świętej… Gdy zachorowałam, obiecałam sobie, że będę na tej uroczystości… Udało mi się. Napełniam głowę nadzieją i myślami o lepszym jutrze, chociaż nie umiem opisać, jaki strach odczuwam w walce o swoje życie. Gdy jestem daleko od rodziny, tracę siły. Wciąż jednak wierzę w trudny, ale możliwy cud zdrowienia.

Dziękuję za Twoją dotychczasową pomoc i gorąco proszę o dalsze wsparcie, bo to od niego zależy moje życie… Proszę, pamiętaj o mnie w myślach i modlitwie. Uczę się nadal miłości do drogiego człowieka... Tylko za to, że po prostu jest obok.

Opis zbiórki

O tym, że mam raka piersi, dowiedziałam się, gdy mój synek dmuchał pierwszą świeczkę na torcie… Wtedy zawalił mi się świat. Dziś walczę o życie. Proszę o pomoc, by tu być – jak najdłużej…

Mam na imię Sylwia, mam 42 lata, wspaniałego męża i dwoje cudownych dzieci - Natalkę oraz Mikołajka. Kilka lat temu moje życie wywróciło się do góry nogami… Odeszłam z korporacji i po 12 latach od urodzenia Natalki znów zostałam mamą. Bajkowe szczęście trwało rok… Gdy karmiłam synka piersią, wyczułam w niej guz.

Sylwia Roczniak

Dla lekarza był to dzień jak każdy inny, diagnoza jakich wiele… Dla mnie koniec świata. Wszystkiego. Rak piersi. Płakałam i pytałam męża, kto wychowa nasze dzieci… My razem – powiedział mi wtedy stanowczo. Te słowa dodały mi siły. Wiedziałam, że nie mogę się poddać – muszę walczyć z rakiem! Mam dla kogo żyć…

Choroba była jedną tragedią, drugą to, że musiałam odstawić od piersi i zostawić w domu malutkie, bezradne dziecko… Na chwilę musiałam zniknąć z jego życia, dom zamienić na szpitalny oddział. Jestem po radykalnej mastektomii wraz z usunięciem węzłów chłonnych. Miesiąc po trudnej operacji lekarze usunęli mi także narządy rodne. W wyniku źle opisanego badania TK wykonano zabieg, który okazał się bezpodstawny! Tam nie było przerzutów, lecz zwykł torbiel na jajniku... "Proszę się cieszyć, było czysto!” powiedziała mi pani w recepcji. Byłam zdruzgotana pomyłką lekarzy, cieszyłam się natomiast, że zdążyłam urodzić dwoje dzieci...

Sylwia Roczniak

Kilka miesięcy po diagnozie pojawiły się przerzuty do mostka i krzyża. Wtedy zaczęłam zgłębiać choroby nowotworowe, czytać, zainteresowałam się leczeniem holistycznym. Nowotwór był sygnałem ostrzegawczym, że w moim organizmie dzieje się coś bardzo złego. Medycyna leczy ciało fizycznie, ale nie leczy duszy, emocji, stresu… Wszystkiego, co może być źródłem choroby. Zaczęłam żyć w zgodzie ze sobą, zmieniłam pracę, zostałam wegetarianką. Każdego dnia udowadniałam sobie i innym chorym, że mimo raka można doświadczać radości, podróżować, szczęśliwie żyć. Przez 7 lat nie było progresu choroby.

Trudny moment nastąpił w marcu i kwietniu 2018 roku. Musiałam zdecydować się na radioterapię, bo ból w kręgosłupie stał się nie do wytrzymania… Coraz trudniej było mi funkcjonować. To wymagało radykalnych decyzji. Postanowiłam drugi raz zawalczyć o życie - dla siebie i mojej rodziny.

Sylwia Roczniak

Tuż po radioterapii udałam się na pierwszą konsultację medyczną do Niemiec... Niestety w Polsce dotknęłam już ściany. Mogę otrzymać jedynie skierowanie do poradni leczenia bólu.  Już od ponad roku jestem pacjentką niemieckiej kliniki. Możliwości leczenia jest tam więcej niż w Polsce. Jestem pod opieką lekarzy onkologów w Passau i przechodzę terapię naturalną w klinice w Bawarii. Mam odpowiednią dietę. Niestety, za wszystko muszę zapłacić…

Zawsze staraliśmy się z mężem dawać radę sami. Zawsze dzieliliśmy się tym, co mieliśmy… Wielokrotnie byłam darczyńcą, wolontariuszką, brałam udział w projekcie Szlachetna Paczka. Pomagam innym chorym, a gdy czuję się na siłach, prowadzę warsztaty kulinarne, na których uczę, jak zrezygnować z mięsa i jeść zdrowiej. Moją pasją jest coaching, motywowanie ludzi do zrobienia czegoś dla siebie, dla zmian. Teraz to ja muszę prosić o pomoc wszystkich ludzi o wielkim sercu. To dla mnie bardzo trudna decyzja - obnażyć swą historię i rodzinne troski, ale muszę to zrobić. Chcę żyć...

Piszę tę krótką historię drżącą dłonią i ze łzami w oczach. Wierzę jednak w sens swojej decyzji i podjętych działań... Proszę o pomoc, o ratunek, bo chcę żyć dla męża i moich dzieci! Za 1,5 roku mój synek przyjmie sakrament Pierwszej Komunii. Pragnę wtedy przy nim być… Będę wdzięczna za każdą pomoc.

250 031,00 zł ( 82,74% )
Do końca: 8 dni Brakuje: 52 150,00 zł
Wsparło 6001 osób

Wyślij SMS

Numer 72365
Treść 0057646
Koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)
Wyślij SMS teraz

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0057646 Sylwia

Pomóż mi nagłośnić zbiórkę

Baner na stronę

Obserwuj ważne zbiórki