Pilne!
Sylwia Smykowska-Pielacha - zdjęcie główne

Na parę godzin przed planowanym urlopem u Sylwii wykryto NAJBARDZIEJ AGRESYWNEGO GLEJAKA MÓZGU❗️Ratuj moją ukochaną żonę❗️

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, artykuły higieniczne, pobyt, diagnostyka guza

Organizator zbiórki:
Sylwia Smykowska-Pielacha, 50 lat
Piła
Guz mózgu - glioblastoma WHO G4, niedowład lewostronny, zespół organiczny oraz napady padaczkowe w przebiegu choroby, nadciśnienie tętnicze
Rozpoczęcie: 31 października 2025
Zakończenie: 28 stycznia 2026
48 335 zł(30,29%)
Brakuje 111 240 zł
WesprzyjWsparło 510 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0855957
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0855957 Sylwia
Dostępne metody płatności:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regularne wsparcie daje Sylwii poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, artykuły higieniczne, pobyt, diagnostyka guza

Organizator zbiórki:
Sylwia Smykowska-Pielacha, 50 lat
Piła
Guz mózgu - glioblastoma WHO G4, niedowład lewostronny, zespół organiczny oraz napady padaczkowe w przebiegu choroby, nadciśnienie tętnicze
Rozpoczęcie: 31 października 2025
Zakończenie: 28 stycznia 2026

Opis zbiórki

Zaczęło się niewinnie. Czasem bolała ją głowa, ale przecież każdemu się to zdarza. Sylwia tłumaczyła to nadciśnieniem, zmęczeniem po pracy. „Przejdzie” – moja żona powtarzała z uśmiechem. Nie przeszło.

Zaczęła zapominać drobiazgi. Kiedyś to ona przypominała wszystkim o gaszeniu światła, a teraz sama zostawiała włączone lampy. Wychodziła do pracy bez śniadania, gubiła się w dniach tygodnia. Coraz częściej kładła się do łóżka, zmęczona jak nigdy wcześniej.

11 sierpnia mieliśmy pojechać na urlop, jednak zamiast pakować walizki, pojechaliśmy do szpitala. I tam nasze życie rozpadło się na kawałki. Guz mózgu. Glejak wielopostaciowy. WHO G4. Najbardziej złośliwy z możliwych.

Tydzień po diagnozie żona miała mieć operację. Ale nie zdążyliśmy. Dzień przed planowanym zabiegiem nad ranem zadzwonił telefon. Ordynator powiedział, że stan Sylwii gwałtownie się pogorszył. Pamiętam, jak jechałem do szpitala z sercem w gardle, błagając w duchu, by zdążyć. Operacja była długa, ryzykowna. Ale udało się: guz został usunięty. A kiedy następnego dnia Sylwia sama otworzyła oczy… poczułem tak ogromną ulgę, jak nigdy wcześniej.

Sylwia Smykowska-Pielacha

Od tamtej pory każdy dzień to walka. Chemioterapia, rehabilitacja, szpitale, leki. Dwa razy była zbyt słaba, by przyjąć kolejną dawkę chemii. Każdy wyjazd do specjalisty to ogromny wysiłek – fizyczny, emocjonalny, finansowy.

Sylwia ma 50 lat. Jeszcze kilka miesięcy temu świętowała urodziny i spełniła swoje marzenie: wyjechała za granicę, pierwszy raz w życiu. Dziś jej marzenie jest dużo skromniejsze: stanąć o własnych siłach i podejść do okna, by w sylwestrową noc zobaczyć fajerwerki.

Robię wszystko, co mogę. Wracam w przerwach z pracy, żeby ją nakarmić, podać leki, pomóc się umyć. Pomaga nam nasz syn, Jakub, i tata Sylwii. Ale coraz częściej czuję, że nasze siły to za mało. Koszty leczenia i rehabilitacji przerastają nas całkowicie.

Zawsze byliśmy tymi, którzy pomagali innym. Dziś, po raz pierwszy, to my prosimy o pomoc. Pomóż Sylwii wrócić do życia. Pomóż jej zobaczyć niebo – nie z łóżka, ale stojąc o własnych siłach.

Mąż Sylwii z rodziną

Wybierz zakładkę
Sortuj według