
Młoda mama trójki malutkich dzieci walczy z rzadkim, nieoperacyjnym GLEJAKIEM IV STOPNIA❗️ Potrzebna pilna pomoc❗️
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiącCel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Jest nam trudno odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości. Nie było czasu na stopniowe oswojenie się z tą myślą. Wszystko potoczyło się lawinowo. Nikt nie wie, co jest mu pisane, nie da się tego przewidzieć. Ale kiedy już cię to dotyka, przewartościowujesz całe swoje życie.
Niecały miesiąc temu trafiłam do szpitala z niedowładem nogi. Rezonans magnetyczny wykazał, że na moim kręgosłupie znajduje się guz. Dwa dni później trafiłam już na stół operacyjny. Lekarze powiedzieli, że ta operacja jest decydująca. Jeśli uda się odbarczyć guza, to zrobią to, lecz jeśli nie – pobiorą tylko mały wycinek do biopsji.

Niestety, spełnił się najgorszy możliwy scenariusz. Guz okazał się nieoperacyjny. To glejak stożka rdzenia IV stopnia złośliwości. Glejak zwykle miejscowi się w mózgu. W moim przypadku jest to kręgosłup. Nie da się go wyciąć bez konsekwencji – całkowitego porażenia. Żaden lekarz się tego nie podejmie. Ryzyko jest zbyt duże. Następna operacja jest wykluczona.
Czekam jeszcze na ostateczne wyniki. Lekarze jednak nie pozostawili mi złudzeń – jeśli się potwierdzą, rokowania są złe. Od poniedziałku zaczynam chemioterapię połączoną z radioterapią, aby spowolnić postęp choroby. Konieczna jest też rehabilitacja, aby podtrzymać siłę mięśniową.

W tym momencie poruszam się na wózku. Jestem w stanie zrobić zaledwie dwa–trzy kroczki. Guz rośnie bardzo szybko, stan mojego zdrowia pogarsza się z każdym dniem. Mam też świadomość, że całkowite porażenie i tak nastąpi. Po prostu nie wiem kiedy. Żyję z wyrokiem.
Moim celem i priorytetem zawsze była rodzina. Poświęciłam swoje życie dzieciom. Leoś, Rysio i Stefcio to cały mój świat. Mają kolejno 7, 4 i 2 latka. To maleńkie dzieci. Widzą, że mama porusza się na wózku i mają świadomość, że być może nigdy nie będzie ponownie chodzić. Nie wiedzą, co naprawdę może się stać. A ja nie chcę myśleć o tym, że zabraknie mnie w ich życiu, że nie zobaczę, jak dorastają.

Próbujemy to sobie wszystko poukładać, ale jest trudno. Mąż nie może już tak dużo pracować, ponieważ potrzebuję jego nieustannej pomocy. Mieszkamy na trzecim piętrze w bloku bez windy. Każdy wyjazd do lekarzy wiąże się z tym, że musi mnie znieść do samochodu. Nieocenioną pomocą są oczywiście dziadkowie naszych dzieci.
Przez następne tygodnie będę codziennie dojeżdżać 50 km do Warszawy na leczenie. Mogę mieć tylko nadzieję, że chemia i radioterapia zadziałają. Proszę, dołączcie do mojej walki i pomóżcie mi ją wygrać. Będę wdzięczna za każde wsparcie.
Sylwia
- Wpłata anonimowa50 zł
- M&M500 zł
Wierzymy, że będzie dobrze, nie ma innej opcji! ❤️
50 zł- Wpłata anonimowa30 zł
- Żaneta200 zł
- Ada200 zł