Tego wypadku nie miałam prawa przeżyć... Dziś walczę o drugi cud, czy mi pomożesz?

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 126 osób
5 800 zł (9,25%)
Brakuje jeszcze 56 860 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Półroczna rehabilitacja w ośrodku leczniczym

Sylwia Cholewińska, 22 lata

Siennica, mazowieckie

Stan po upadku z wysokości - paraliż nóg

Rozpoczęcie: 12 Sierpnia 2019
Zakończenie: 12 Listopada 2019

Przeżyłam upadek z 7 piętra. To był cud… Jak to się stało, że wypadłam przez balkon? Policja umorzyła sprawę i nie wolno mi o tym mówić, a w tamtej chwili, walcząc o życie, nie miałam siły i możliwości walczyć jeszcze o sprawiedliwość… Teraz ważna jest tylko przyszłość i to, czy jeszcze kiedyś stanę na nogi… Gdyby nie błąd podczas operacji, dziś bym chodziła. Teraz jednak mam szansę! Bardzo Cię proszę, pomóż mi, nim moja nadzieja przepadnie…


Po ponad 4 latach od wypadku i innych tragicznych zdarzeń pojawiło się światełko w tunelu! Dostałam się do programu leczenia alternatywnego. Już wkrótce lekarze wszczepią mi w rdzeń elektrostymulator, który ma pobudzić nerwy do działania. Jego koszt - 1,5 mln złotych! Na szczęście to zostanie sfinansowane z programu. Jest jednak jedno “ale”... Aby operacja mogła zostać zrealizowana, muszę przez minimum cztery miesiące być hospitalizowana w specjalnym ośrodku rehabilitacyjnym, a po operacji zostać w nim przynajmniej rok. To muszę już opłacić sama… Koszt miesiąca rehabilitacji to 12 tysięcy złotych. Mnie i mojej rodziny na to nie stać…

Sylwia Cholewińska


Proszę o pomoc, nim moja szansa przepadnie, nim na zawsze stracę nadzieję o odzyskaniu zdrowia… Proszę, poznaj moją historię.

To był kwiecień 2015 roku. Ktoś znalazł mnie na dole, wezwał karetkę, reanimowali mnie w drodze do szpitala, potem na oddziale, ale lekarzom udało się przywrócić mnie do życia dopiero za trzecią próbą. Choć takiego wypadku nie miałam prawa przeżyć, stał się cud, nadal tu jestem! Po upadku miałam pęknięta miednicę i lewe biodro, połamane żebra i łuki żebrowe oraz uszkodzone 3 kręgi, ale rdzeń był cały! Gdy się obudziłam, ruszałam nogami, wszystko czułam!


Po tygodniu przewieźli mnie do drugiego szpitala na operację kręgosłupa. Bardzo się bałam, nie chciałam jej, ale lekarz powiedział: “Pani Sylwio, dzisiaj operujemy, a za dwa tygodnie ściągamy szwy i się żegnamy”. Wszystko miało być dobrze…


W trakcie operacji nastąpiły powikłania - część cementu kostnego wyciekła do rdzenia. Gdy się obudziłam, nie mogłam ruszyć nogą. Zabrali mnie na kolejną operację… Niestety, 4-godzinny ucisk cementu na rdzeń spowodował paraliż. Gdy się obudziłam, to nic nie czułam... Zostałam sparaliżowana od końca piersi do stóp. 

Sylwia Cholewińska


Upadek z 7 piętra był pierwszą tragedią. Kolejną była nieudana operacja, która skazała mnie na kalectwo… Przez wiele tygodni nie mogłam dojść do siebie. Właściwie tylko płakałam… Kolejne dni upływały na cierpieniu i takim poczuciu beznadziei, który trudno mi nawet opisać. Myślałam, że choć przeżyłam, to moje życie się skończyło…


Pojawiły się inne dolegliwości - ogromna odleżyna, którą było trzeba operować. Przykurcze w nogach, kłopoty z biodrami. Przeszłam łącznie 10 operacji, z czego część była nieudana. Ból? Chciałabym czuć ten fizyczny, bo to by oznaczało, że odzyskuję czucie w nogach. Zamiast tego bolała dusza. Ta udręka jest chyba gorsza.


Cień nadziei powrócił, gdy mój rehabilitant powiedział, że jeszcze mogę chodzić! Wtedy zawzięłam się w sobie, zaczęłam z nim ćwiczyć. Gdy po wielu tygodniach pierwszy raz o własnych siłach mogłam usiąść na wózek inwalidzki, miałam ochotę płakać - tym razem ze szczęścia! Niestety, mimo ciężkiej pracy nadal nie chodzę.

Sylwia Cholewińska


Minęły już cztery lata i dwa miesiące odkąd poruszam się na wózku. Przede mną kolejne operacje, choć żaden lekarz nie dawał mi szans na powrót do zdrowia. Jednak ale zdarzył się cud! Pojechałam do profesora, który powiedział, że jest szansa na to, że będę mogła w końcu chodzić! Moją nadzieją jest właśnie operacja polegająca na wszczepieniu elektrostymulatora. Ta się nie odbędzie, jeśli nie będę w stanie opłacić niezbędnej rehabilitacji. A na to nie mam pieniędzy…


Bardzo proszę o pomoc. Wierzę, że najlepsze jeszcze przede mną, a skutki tak wielu złych zdarzeń w moim życiu w końcu znikną… Nadal czasami zdarza się, że budzę się z myślą, że to wszystko było tylko złym snem. Ale potem chcę wstać i nie mogę… Jeśli tu jesteś, jeśli to czytasz, z całego serca proszę, pomóż mi.


Sylwia

Ładuję...

20,33 zł

Adquesto

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 126 osób
5 800 zł (9,25%)
Brakuje jeszcze 56 860 zł
Wesprzyj Wesprzyj