

Nowotwór, wada serca i kilkunastomiesięczne dziecko❗️Szymuś potrzebuje Cię w walce o życie!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja Szymusia, sprzęt, dojazdy do szpitala
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja Szymusia, sprzęt, dojazdy do szpitala
Aktualizacje
POMOCY❗️Wznowa❗️Nowotwór zaatakował ponownie... Błagam o ratunek!
Stało się to, czego obawiają się wszyscy na onkologii... Usłyszeliśmy to słowo, tak straszne, tak znienawidzone... WZNOWA!
Po 5 miesiącach nowotwór ponownie zaatakował. Niestety mamy kolejną wznowę zagrażającą... Już myśleliśmy, że możemy odetchnąć spokojnie... Niestety walczymy na nowo. Guzy zagrażają widzeniu naszego synka.

Wracamy do ponownej walki. Niestety wracamy też do częstszych wyjazdów na kontrolę i kolejnych podań chemii... Znów strach, znów codzienność podporządkowana walce o zdrowie i życie naszego synka...
Co za tym idzie, wzrastają też niestety koszty... Bardzo prosimy o wsparcie naszego dla małego wojownika. Nie zostawiajcie nas samych...
Wznowa❗️Nowotwór atakuje coraz zacieklej - błagamy o ratunek!
Mamy dramatyczne wieści... Niestety nowotwór uderzył ponownie i to ze zwiększoną siłą...
Guzy stare, które były nieaktywne, niestety uaktywniły się na nowo... W prawym, widzącym oczku jeden z guzów zaczyna rosnąć w bardzo szybkim tempie... Szymusiowi grozi całkowita utrata wzroku!

Synek dostanie chemię... Przed nim trzy cykle. Niestety sytuacja jest bardzo zła. Pojawiły się również trzy nowe małe guzki. Lekarze nie wiedzą jeszcze, czy są aktywne... Żyjemy w ogromnym strachu i rozpaczy. Gdy lekarz przekazuje Ci tak smutne informacje, jego słowa rozrywają Twoje serce na kawałki... Siatkówczak jest nowotworem złośliwym i niestety nigdy nie wiemy, kiedy uderzy...
To już druga wznowa, przed synkiem długie leczenie. Choroba atakuje coraz zacieklej... Błagamy, nie zostawiaj nas samych. Pomóż Szymkowi pokonać tego strasznego przeciwnika...
❗️Nowotwór atakuje - żyjemy w strachu, błagamy o ratunek!
Walczymy z nowotworem, który zaatakował naszego malutkiego synka... Szymuś ma za sobą piekło chemii. Znosił ją różnie... Raz lepiej, raz gorzej. Niestety nie obyło się bez powikłań... Nieraz miał przetaczaną krew.
Po chemii ogólnej na lewe oczko, w którym był nowotwór, lekarze zlecili nam chemię dotętniczą. Jesteśmy po 2 cyklach, planowany jest jeszcze jeden. Niestety w prawym oczku - tym lepszym - pojawiły się nowe 4 guzy. Nowotwór zaatakował ponownie...
Lekarze wypalili guzy laserem, ale już teraz wiemy, że nasze leczenie będzie długotrwałe. Nie wiem, co się może jeszcze zdarzyć... Cały czas żyjemy w lęku, że nowotwór powróci. Dodatkowo mamy problem ze serduszkiem, wada nadal się powiększa. Czekamy na decyzję kardiologów z Centrum Zdrowia Dziecka, co dalej... Dodatkowo pojawiła się druga wada - zwężenie na pniu płucnym. Jest ciężko, bardzo.

Nadal prowadzimy też rehabilitację Szymona ze względu na obniżone napięcia mięśni. Pracujemy dużo z nim w domu. Nadal potrzebujemy pomocy... Dojazdy, noclegi przy Centrum Zdrowia Dziecka, szpitale, poradnie...
Chcielibyśmy dla naszego synka tylko jednego - zdrowia. Tego, by rozdział pod tytułem "nowotwór" pozostał tylko wspomnieniem... Samym jednak nigdy nie nam się nie uda. Błagamy o ratunek!
Opis zbiórki
Nasz synek dopiero co zaczął życie, a już musi o nie walczyć! Miesiąc - tylko tyle miał Szymuś, gdy usłyszeliśmy diagnozę rodem z najgorszych horrorów - nowotwór... Niedomaga też serce naszego synka. Trzymamy Szymusia w ramionach i umieramy ze strachu, bo czujemy na karku oddech śmiertelnego niebezpieczeństwa... Błagamy o pomoc, by ratować synka!
Szymek to nasz wyczekany, ukochany synek... Gdy dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć dziecko, byliśmy najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Synek tak bardzo chciał być z nami, że urodził się jako wcześniak w 36. tygodniu ciąży. Przeszedł wiele badań, ale nikt nie zauważył, że w jego malutkim ciele pojawił się straszny wróg...
Gdy synek miał 6 tygodni, poszliśmy do fotografa. Gdy przeglądaliśmy zdjęcia, zauważyliśmy, że w jego oczku pojawia się dziwny błysk... Niepokój zaprowadził nas do lekarza, który natychmiast skierował synka na badania. Te przyniosły diagnozę, która zatrząsnęła naszym uporządkowanym światem... Nasz malutki synek choruje na złośliwy nowotwór, który zaatakował jego oczy... Szok, zaprzeczenie, rozpacz. Przecież Szymuś dopiero co się urodził, on nie może być chory, nie na raka! Synka zaatakował siatkówczak - nowotwór wieku dziecięcego, bardzo rzadki, bardzo złośliwy. Po tej wiadomości cały nasz świat runął...

Tak zaczęła się nasza podróż od lekarza do lekarza w poszukiwaniu ratunku dla naszego dziecka. Jesteśmy dopiero na początku leczenia... Wiemy, że będzie długie, ciężkie i długotrwałe. Lewe oczko naszego synka jest w większości zajęte przez nowotwór... Guz zniszczył plamkę żółtą oraz siatkówkę. Szymuś nigdy już nie będzie nim widział... Połowa świata dla naszego synka zawsze będzie ginąć już w mroku!
Lekarze walczą o oczko prawe. Sytuacja jest bardzo trudna, ponieważ je również zaatakował nowotwór... Dwa guzy są bardzo blisko siebie i istnieje zagrożenie zniszczenia plamki żółtej. Szymek zaczął leczenie. Zaplanowano 6 cykli chemioterapii ogólnej, kolejnym etapem będzie chemioterapia dotętnicza. Do drugiego roku życia istnieje duże ryzyko wznowy nowotworu. Kontrolować oczka będziemy do końca życia...
Walczymy o wzrok synka, ale o jego zdrowie i życie... Nieleczony, nowotwór może dawać przerzuty. Okazało się też, że Szymek ma wadę serca - ubytek w przegrodzie międzykomorowej... Jedno malutkie dziecko, a tyle tragedii, tyle cierpień, tyle strasznych chorób... Dlaczego, kiedy na świat przyszła taka cudowna istotka, czeka ją tylko bólu, dlaczego nie może cieszyć się tylko dzieciństwem i szczęściem?
Z uwagi na wadę serduszka synka jesteśmy pod stałą kontrolą kardiologa. Nad synkiem wisi widmo skomplikowanej operacji. Szymuś jest bardzo dzielny w tej walce. Aby wykluczyć podłoże genetyczne, my - rodzice oraz Szymek powinniśmy wykonać badania genetyczne. Niestety takie badania są bardzo kosztowne. Wasze wsparcie będzie nas bardzo pomocne. Wierzymy z całych sił, że Szymon to wygra.
Co 3 tygodnie jeździmy ponad 400 kilometrów do szpitala w Warszawie... Koszty leczenia są coraz większe. Do tego zaczynamy również rehabilitację. Synek ma problemy z napięciem mięśniowym, które można zniwelować tylko intensywnymi ćwiczeniami. Czeka go długa rehabilitacja, która pomoże mu nauczyć się żyć, widząc na jedno oczko. Kosztowne są również opatrunki, które musimy zmieniać co drugi dzień.
Każda złotówka dla nas jest cenna w tej nierównej walce. Razem możemy więcej! Kurczowo trzymamy się nadziei, że kiedyś rozdział pod tytułem "nowotwór" będzie tylko koszmarnym wspomnieniem... Z całego serca prosimy o Waszą pomoc, bo to ona pomoże nam zapewnić odpowiednie leczenie i rozwój naszego małego maluszka. Będziemy walczyć. Razem dla Szymka!

Szymka możesz wesprzeć też przez licytacje - KLIK (otwiera nową kartę)
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa10 zł