

Ogromna kwota za życie Szymona! Prosimy, uratuj naszego 10-letniego synka przed strasznym losem...
Cel zbiórki: Terapia CART-cell w klinice w Rzymie, przeloty, zakwaterowanie
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Terapia CART-cell w klinice w Rzymie, przeloty, zakwaterowanie
Aktualizacje
Mamy 100%! Dziękujemy!
Z radością i ogromną wdzięcznością informujemy, że zakończyła się zbiórka środków na leczenie naszego syna, Szymona. Dzięki niezwykłej hojności darczyńców z całej Polski oraz ogromnemu zaangażowaniu lokalnej społeczności udało się osiągnąć docelową kwotę.
To ogromny sukces wspólnoty ludzi dobrej woli, którzy nie pozostali obojętni wobec naszej sytuacji. Każda wpłata, każda inicjatywa i każdy gest wsparcia były bezcenne i przyczyniły się do tego, że Szymon otrzymał szansę na zdrowie i przyszłość.
Z całego serca dziękujemy wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób zaangażowali się w tę zbiórkę. Wasza solidarność i empatia na zawsze pozostaną w naszej pamięci!
Rodzice Szymona
Brak refundacji – musimy sami zebrać całość środków❗️Pomocy❗️
W tym tygodniu przyszło oficjalne pismo z NFZ. Niestety kolejny raz otrzymujemy cios: NFZ w żaden sposób nie przyczyni się do refundacji leczenia naszego Szymka... Musimy zebrać ogromne pieniądze, żeby uratować naszego syna. Prosimy o wsparcie!
Powód odmowy? Nie ma wystarczającego potwierdzenia skuteczności leczenia terapią CAR-T... My jednak wiemy, że ta terapia jest już aktualnie stosowana w Polsce z powodzeniem i ma wysoką skuteczność. Tylko jest stosowana w przypadku innego niż u Szymona rodzaju białaczki.
Chyba nawet ciężko opisać emocje, które teraz nam towarzyszą. Czekaliśmy 4-tygodnie, dosyłaliśmy dokumenty, o które proszono naszą panią doktor, dostaliśmy powiadomienie o zakończeniu „postępowania” po to, żeby tydzień później otrzymać odmowę...

I owszem moglibyśmy teraz się odwoływać, przerzucać kolejnymi pismami, tylko tu chodzi o czas, którego my nie mamy, bo nie ma dla nas nic ważniejszego i cenniejszego niż życie naszego dziecka. My nie możemy czekać, dlatego z całego serca prosimy Was, żebyście zostali z nami i pomogli nam zebrać brakującą część kwoty!
To, co wydarzyło się w ostatnich tygodniach, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Ilość inicjatyw, akcji, wydarzeń i pomysłów, które pojawiły się spontanicznie, była po prostu niesamowita. Czasem aż trudno nam uwierzyć, że na świecie jest tylu dobrych i życzliwych ludzi. Daliście nam nie tylko wsparcie finansowe, ale też ogrom emocji, wzruszeń i wiary w ludzkie serce.
Każda złotówka, każde udostępnienie, każde słowo wsparcia i każda dobra myśl to dla nas coś więcej niż pomoc – to dowód, że nie jesteśmy sami. Nie sposób wymienić wszystkich z osobna, bo pomoc często przychodzi po cichu, anonimowo, z serca. Wierzymy, że dzięki tak wielu niesamowitym osobom uda nam się zebrać potrzebną kwotę i uratować życie naszego Szymona!
Rodzice

13.08.2025: Dzięki ogromnemu zaangażowaniu wielu wspaniałych ludzi, udało nam się zebrać sporą kwotę poza zbiórką. Bardzo dziękujemy! Możemy obniżyć pasek o ponad 300 tysięcy złotych.
Opis zbiórki
Białaczka wróciła i chce odebrać życie Szymona! Jako rodzice błagamy o pomoc w uzbieraniu środków na zagraniczne leczenie. Nowoczesna terapia w Rzymie daje synowi największą szansę na wyzdrowienie i minimalizuje ryzyko groźnych skutków ubocznych, z którymi Szymon mierzył się, gdy walczył z białaczką po raz pierwszy.
Kwota jest ogromna… Właśnie dostaliśmy wycenę ze szpitala: 226 tysięcy euro… Do tego trzeba doliczyć koszt pobytu, lotów. Potrzebujemy ponad miliona złotych! Ale musimy dać Szymonowi tę szansę! Niestety bez Waszej pomocy nie damy rady. Nawet gdybyśmy sprzedali wszystko, co mamy – nie wystarczyłoby na leczenie. A przecież musimy mieć do czego wracać, z całych sił wierzymy, że nadejdzie jeszcze dobra przyszłość dla naszego synka i naszej rodziny.
Za Szymonem naprawdę trudne lata, a te słowa i tak są niedopowiedzeniem. Czasami nie możemy uwierzyć w to, co się stało, ile musiał już wycierpieć nasz synek. Gdy miał 7 lat był wesołym chłopcem, zaczął chodzić do szkoły, jeździł na hulajnodze, uczęszczał na treningi piłki nożnej. Był pełen energii i tą energią zarażał innych.
Początkowo niegroźnie wyglądająca infekcja okazała się początkiem walki. Usłyszeliśmy diagnozę – ostra białaczka limfoblastyczna – jedna chwila, która odbiera oddech, w której świat rodziców rozpada się na kawałki. Trafiliśmy na oddział onkologii dziecięcej, miejsce, gdzie naprawdę docenia się każdy zwykły dzień.
Rozpoczęło się leczenie – sterydami, chemioterapią dożylną, dolędźwiową, narkozy, przetaczanie krwi, punkcje, kroplówki. Każdego dnia patrzyliśmy na cierpienie naszego dziecka, a bezradność rozrywała nam serca. Niestety Szymonek bardzo źle zareagował na chemioterapię, do tego stopnia, że musiał zostać przeniesiony na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej! Tam był utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej… Miał obrzęki mózgu… Tak bardzo baliśmy się, że go stracimy…

Ale Szymon jest niesamowicie silny i pokonał najgorsze! Przez dwa lata kontynuowaliśmy leczenie. Po jego zakończeniu uwierzyliśmy, że się udało, że syn będzie zdrowy. Niestety miesiąc temu nastąpiło okrutne przebudzenia z tego snu. Spokój trwał zaledwie 7 miesięcy… Syn wrócił do treningów piłkarskich, w końcu cieszył się dzieciństwem. Ale tylko przez chwilę… Dziś znów musi stanąć do walki z okrutnym przeciwnikiem…
Sytuacja jest zła, w śródpiersiu utworzył się guz! Nie da się opisać słowami tego, jak po raz kolejny świat osuwa się spod nóg, gdy słyszy się takie wieści… Po diagnozie od razu wyruszyliśmy do szpitala w Warszawie, żeby rozpocząć chemię.
Lekarze powiedzieli nam jasno, że największą szansą dla Szymona będzie jednak wylot do Rzymu na terapię CAR-T. To nowoczesna terapia, która jest dla syna dużo bezpieczniejsza. Chemioterapia w Polsce mogłaby znowu doprowadzić do silnych skutków ubocznych, syn otarł się wtedy o śmierć... Nie zastanawialiśmy się długo, gdy tylko Włochy dały zielone światło, wsiedliśmy do samolotu do Rzymu. Szymon rozpoczął przygotowania do startu leczenia.
Walczymy o to, żeby dostać refundację. Czy tak się stanie? Nie wiemy. A nawet jeśli się uda to będzie trzeba długo czekać. A my musimy działać teraz! Musimy uratować naszego syna! Szpital nie będzie czekał, niedługo trzeba wpłacić pierwszą ratę.
Nie ukrywamy, że cena za leczenie nas po prostu dobiła. Milion złotych za życie? Brzmi, jak okrutny żart… Mimo tego, że mamy pełną świadomość, iż droga, na której się znaleźliśmy, będzie długa i trudna zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby nasz synek miał szansę wyzdrowieć, dlatego z całego serca prosimy o wsparcie. Bądźcie z nami i uratujmy Szymona!
Ewelina i Krzysztof, rodzice
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- ewojcik97@interia.pl50 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- tansa@op.pl100 zł
- Hubert50 zł
życzę Ci abyś juz niebawem śmigał, biegał i skakał ile da radę