Zbiórka zakończona
Szymon Wołynek - zdjęcie główne

Przeżyłam piekło, byłam w nim i nie chcę wracać... Proszę o szansę dla niego - operacja 19.06!

Cel zbiórki: operacja ortopedyczna w Schön Klinik w Vogtareuth w Niemczech

Organizator zbiórki:
Szymon Wołynek, 11 lat
Ostrołęka, mazowieckie
wrodzone zwichnięcie stawu biodrowego, rozszczep kręgosłupa, niedowład kończyn dolnych
Rozpoczęcie: 5 lutego 2018
Zakończenie: 18 czerwca 2018
21 946 zł(57,55%)
Wsparło 1217 osób

Cel zbiórki: operacja ortopedyczna w Schön Klinik w Vogtareuth w Niemczech

Organizator zbiórki:
Szymon Wołynek, 11 lat
Ostrołęka, mazowieckie
wrodzone zwichnięcie stawu biodrowego, rozszczep kręgosłupa, niedowład kończyn dolnych
Rozpoczęcie: 5 lutego 2018
Zakończenie: 18 czerwca 2018

Rezultat zbiórki

Od zakończenia zbiórki dla naszego synka i od operacji minęło już pół roku. Chcieliśmy bardzo serdecznie podziękować za wsparcie, nie dalibyśmy rady bez Państwa pomocy. Za każdą złotówkę przekazaną na leczenie naszego synka dziękujemy wspaniałym wspierającym.

Operacja biodra Szymona w niemieckiej klinice odbyła się w czerwcu 2018 roku. Sama operacja przebiegła pomyślnie, bez komplikacji, po 2 tygodniach synek został wypisany do domu. Po operacji Szymon musiał być unieruchomiony na 8 tygodni w gipsie od pasa w dół. Pomimo upalnego lata po zdjęciu gipsu obyło się bez żadnych odleżyn, które często towarzyszą tego typu sytuacjom. Szymonek musiał przebywać przez cały ten okres w pozycji leżącej. Muszę przyznać, że jak na 4-latka zniósł to lepiej niż przewidywaliśmy, choć nie było łatwo, był cierpliwy i czekał, kiedy wrócimy do kliniki, żeby zdjąć ten ciężki gips, który go ograniczał. 

Szymon powoli wrócił już do formy sprzed operacji, a blizna bardzo ładnie się zagoiła. W zoperowanym bioderku nie ma już przykurczu oraz dolegliwości bólowych. Po zdjęciu gipsu Szymon wymagał intensywnej rehabilitacji, którą cały czas kontynuujemy. Po zdjęciu gipsu okazało się niestety, że w czasie oczekiwania na operację zwichnęło się również drugie bioderko. Mieliśmy nadzieję, że tego unikniemy, ale musimy zoperować też drugie biodro Szymonowi, aby móc realizować naukę chodzenia i nie zmarnować efektu tej pierwszej operacji. Szymuś nadal porusza się na wózeczku, przemieszcza się na czworakach, ale podejmuje też próby samodzielnego stawania. Bardzo nas to cieszy, ale nie jest pożądane ze względu na stan drugiego biodra.

Jeszcze raz bardzo dziękujemy za pomoc!

Szymon Wołynek

Aktualizacje

  • Szymonek już po operacji!

    Dziękujemy za pomoc - za wszystkie wpłaty, SMS-y i dobre słowa! Dzięki kwocie z siepomaga.pl udało się uzbierać środki na operację Szymonka (brakujące środki rodzice pozyskali własnym sumptem). Operacja odbyła się w planowanym terminie - 19 czerwca. Zakończyla się sukcesem! Chłopiec czuje się dobrze. Gdy tylko wróci do Polski, napiszemy więcej na temat jego stanu zdrowia! Jeszcze raz dziękujemy!

Opis zbiórki

Na szpitalnym korytarzu usłyszałam kiedyś szept: patrz, taki malutki, a już ma nogę złamaną, co to za matka… Pękło mi wtedy serce. Oddałabym wszystko, żeby Szymek był zdrowy, by podnieść go z wózka inwalidzkiego, dać mu szansę na dobre życie! Jestem bezradna, a moje dziecko cierpi, kość niemal wychodzi mu z biodra, na małej twarzy widać ból… 19 czerwca  operacja, która ma to zmienić i zabrać ból. Nie mam czasu, skąd wziąć pieniądze? Proszę – pomóż nam, niech Szymek nie cierpi!

Ciężko zacząć. Od czego? Gdzie jest początek? Tyle myśli i uczuć kłębi się w głowie. Przeżyłam piekło, byłam w nim i wiem, że nigdy więcej nie chcę tam wracać. Mimo, że Szymon ma już 4 lata, pamiętam to jak dziś….

Szymon Wołynek

Już na początku ciąży miałam wrażenie, że coś jest nie tak. Przeczucie? Matczyna intuicja? W 25. tygodniu ciąży okazało się, że mam rację. USG. Długa cisza. A potem głos lekarza, który wymieniał po kolei: wodogłowie, przepuklina, rozszczep kręgosłupa… Objaw cytryny – zniekształcenie czaszki płodu, objaw banana – zniekształcenie półkul móżdżku… Lekarz powiedział mi wprost: możliwe, że dziecko nie będzie chodzić, będzie upośledzone. Ciężko teraz jest coś stwierdzić, dam namiary na specjalistę. Świat stanął w miejscu.

Spodziewałam się po sobie histerii, płaczu. A byłam jak skała. Żadnych emocji. Słyszałam słowa, ale ich sens do mnie nie docierał. Dostałam namiary na lekarzy, informacje. Wyszliśmy z mężem z gabinetu i dopiero wtedy wszystko do mnie dotarło. Pierwsza myśl: dlaczego akurat my?! Co złego zrobiłam? Za co ta kara? Płacz w samochodzie. Łzy same leciały ciurkiem…Gdy weszłam do domu, nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Zaczęło się przeszukiwanie Internetu, co to za choroba? Jak to się leczy? Znaleźliśmy informację, że jest ośrodek w Polsce, który wykonuje operacje w łonie matki. Następnego dnia byłam już w szpitalu na drugim końcu Polski. Niestety okazało się, że lekarze nie wykonają tej operacji. bo jest już za późno, dziecko jest już za duże, za duże ryzyko.

Szymon Wołynek

Kolejne dni to tylko czekanie na wizyty lekarskie, ciągłe kontrole i dowiadywanie się nowych informacji. Żal. Ale do kogo?! Nicość i bezradność. Tak minęły mi już wszystkie dni aż do porodu. Nie wychodziłam z domu, nie mogłam patrzeć na matki przechadzające się na spacery z dziećmi. Szczęśliwe i zadowolone. Ja cały czas płakałam… Pamiętam, jak powiedziałam Bartkowi, synkowi, że będzie miał rodzeństwo. Któregoś wieczoru zapytał: mamo, a jak dziecko urodzi się chore? Powstrzymałam szloch. Powiedziałam: na pewno będziemy je kochać tak jak Ciebie.

Urodziłam Szymona 16 czerwca 2004 roku. Już kilka godzin po narodzinach przeszedł pierwszą operację ratującą życie. Dobrze, że byliśmy w tym samym szpitalu, mąż przywoził mnie na wózku inwalidzkim do synka i spędzaliśmy razem całe dnie. Wyszliśmy w piątek, a w poniedziałek mieliśmy być już z powrotem na badania. Dostaliśmy listę lekarzy do stałych konsultacji: neurologa, urologa, neurochirurga, nefrologa, ortopedę, okulistę i obowiązkowo rehabilitacja. Mierzyć dziecku obwód głowy codziennie, a jak przyrośnie o więcej niż centymetr to pilnie przyjeżdżać, opatrunki zmieniać codziennie i milion innych rzeczy. Starałam się zapisać, bo nie byłam w stanie tego zapamiętać. Wróciliśmy do domu, ale sami nie wiedzieliśmy, od czego mamy zacząć. Większości specjalistów nie mamy w miejscu zamieszkania, musieliśmy jeździć do oddalonej o 120 km Warszawy. Z jednego oddziału trafialiśmy na drugi. Szymuś miał kilka tygodni, słabo gojącą się ranę na plecach po pierwszej operacji, gips na nóżce przez kilka tygodni, zaczęła mu zbyt szybko przyrastać główka. Myślałam, że już dłużej tego nie wytrzymam.

Szymon Wołynek

Później ciągła rehabilitacja wyjazdy, badania i tak cały czas... Słyszeliśmy: syn nie będzie nawet raczkował, te nogi do niczego mu się nie przydadzą. Ale dzięki intensywnej rehabilitacji Szymuś zaczął raczkować jak zdrowe dzieci! Nie był jednak w stanie samodzielnie stanąć. Zwichnięte biodra, zbyt słabe mięśnie, brak czucia w nóżkach. Miał 2,5 roku jak podjęliśmy decyzję, że kupimy wózek inwalidzki. Pierwsze wyjście z domu było okropne, przepłakałam chyba pół nocy…

Po operacji rdzenia kręgowego Szymonkowi wróciło jednak czucie w kolankach! Przed synkiem jednak kolejna operacja – zwichniętego biodra… Musi być zrobiona w dobrym szpitalu, przez najlepszych lekarzy, bo zwichnięcie jest skomplikowane i może nawracać... Największą szansę na dobre życie Szymon dostanie w Schon Klinik w Niemczech. Operacja już 19 czerwca! Trzeba działać, widać, jak wychodzi kość, a jeśli wróci mu czucie w tej części ciała, Szymon będzie umierać z bólu…

Wcześniej wstydziłam się prosić o pomoc. Dzisiaj, wiem, że zrobię dla Szymka wszystko… Wszystko, byle miał godne życie. Gdy usłyszałam jego pierwszy krzyk, żal i niepewność minęły. Zrozumiałam, że to wszystko MA SENS. Nie bez powodu trafia na Ciebie czy na mnie… Bóg wiedział, kogo wybrać. Z narodzinami Szymona moje priorytety całkowicie się zmieniły. Doceniłam wiele spraw. Doceniam to, że to czytasz. Że dotrwałeś do końca. Jeśl zdecydujesz się pomóc mojemu synkowi – choćby jedną złotówką, jednym sms-em, jednym udostepnieniem – moja wdzięczność nie będzie znać granic.

Wybierz zakładkę
Sortuj według

Ta zbiórka jest już zakończona. Zobacz innych Podopiecznych, którzy czekają na Twoją pomoc.

WesprzyjWesprzyj