Przystanek Świetlica Skarbonka zakończona

Tworzymy bezpieczną przestrzeń dla małych migrantów!

Mają po sześć, dziesięć, -naście lat. Marzenia – o byciu piosenkarką, projektantką mody, o mistrzostwach koszykówki, o rowerze na własność, o zaliczonym semestrze w szkole. Mają też lekcje do odrabiania – każdy rodzic wie ile wysiłku potrzeba, żeby ogarnąć z dziećmi te ilości zadań domowych. Mają różne historie. I jedną wspólną „cechę”, słowo, którym określane są bez względu na wiek, pochodzenie i umiejętności - „uchodźcy”.

Słowo „uchodźcy” rozpala od dwóch lat wiele emocji, wypełnia media wszelkiego rodzaju, jest wykorzystywane w grach politycznych. My, nie zważając na napięcia i nie wdając się w bieżące dyskusje polityczne, robimy swoje – pomagamy tym najsłabszym, tym którzy najmniej mają wpływu na własną sytuację. Nieprzerwanie, od sześciu lat, niemal dzień w dzień, pedagodzy i wolontariusze Fundacji dla Wolności opiekują się dziećmi – ofiarami wojen i przemocy.

Tu, w ośrodku dla cudzoziemców na warszawskim Targówku, jest ich tu blisko setka. Głównie z Czeczenii, Tadżykistanu i Ukrainy. Znalazły schronienie, ale to dopiero początek ich trudnej drogi. Wielodzietne rodziny mieszkają w pojedynczych pokojach, w substandardowych warunkach, w dawnym robotniczym hotelu, między cementownią a nieużytkami. Państwo polskie zapewnia im dach nad głową i bezpłatną naukę w szkole. Ale mali uchodźcy nie znają języka, kultury, rówieśników, miasta. Ich rodzice nie mają wiedzy i umiejętności, żeby pomóc im przełamać te bariery. Dzieci mają trudności w nauce, padają ofiarami dyskryminacji, zamykają się w sobie. I żyją w nieustannej niepewności, bo każdy dzień może przynieść decyzję o deportacji. Mogą liczyć tylko na ludzi dobrej woli. A najczęściej zwracają się o pomoc „pani ze świetlicy”.

Dzięki stałej obecności w ośrodku zdobyliśmy zaufanie dzieci. Znamy ich potrzeby, jesteśmy skuteczni i dajemy im to, czego najbardziej im brakuje. Doraźna pomoc materialna – zbiórki ubrań czy zabawek – mogą być tylko dodatkiem do tego, co najważniejsze: nabywania kompetencji do dorastania i życia w Polsce, ich nowym domu.

Stworzyliśmy w ośrodku świetlicę - bezpieczną przestrzeń do rozwoju, odrabiania lekcji, nauki i zabawy; miejsce rozwiązywania codziennych problemów i budowania poczucia własnej wartości; przyjazne, polskojęzyczne środowisko, które wprowadza dzieci w nowe otoczenie. Staramy się o indywidualne podejście do każdego podopiecznego, osobno diagnozujemy potrzeby każdego i każdej z nich. Zajęcia grupowe łączymy z pracą indywidualną, zarówno z dziećmi jak i ich mamami. Organizujemy wycieczki, zajęcia sportowe, warsztaty artystyczne, integracyjne i inne wydarzenia. Co roku to ok. 700 godzin zajęć.

Nasze rachunki to 4-5 tysięcy złotych miesięcznie. Na utrzymanie świetlicy, na książki, gry, materiały edukacyjne, bilety autobusowe i skromne pensje wykwalifikowanych pedagogów, którzy spędzają w ośrodku codziennie po kilka godzin, rezygnując z innej pracy. Staramy się o publiczne dotacje, ale nawet jeśli czasem je otrzymujemy, to zawsze musimy przedstawić wkład własny. Skąd wziąć te środki? A jeśli się nie uda? Przecież nie zostawimy dzieci, nie powiemy im, że nie ma pieniędzy i musimy się pożegnać...

Na 2017 rok przekazali nam Państwo ponad 11 tys. złotych - dziękujemy! Pozyskaliśmy też środki z 1% i grant, który sfinansował większą część programu, ale który kończy się w grudniu. Jeśli zbierzemy teraz znów 11 tys. złotych, przez pierwsze miesiące 2018 r. będziemy mogli skupić się na dzieciach i czekać na rozstrzygnięcia konkursów dotacyjnych.

Dziękujemy za dotychczasową ofiarność i prosimy: pomóżcie tym dzieciakom!

93 osoby wsparły

50 zł

Joanna L-M

200 zł

Anonimowy Pomagacz

50 zł

Anonimowy Pomagacz

50 zł

Aneta Ł.

20 zł

Ingeborga

50 zł

Bnb

Pokaż więcej

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość