
Choroba zębów zagraża mojemu zdrowiu i życiu❗️Proszę, pomóż mi❗️
Cel zbiórki: Leczenie stomatologiczne, zakwaterowanie na czas leczenia
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
2 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- TeamLitewka&Drużyna Żurkawspiera już 3 miesiące
- Beatawspiera już 2 miesiące
Cel zbiórki: Leczenie stomatologiczne, zakwaterowanie na czas leczenia
Aktualizacje
JEST CORAZ GORZEJ❗️Leczenie rozpocznie się we wrześniu, ale brakuje środków❗️Pomóż Teresie!
Kochani,
jestem ogromnie wzruszona tym, jak wielu z Was postanowiło mnie wesprzeć! Każdego dnia wchodzę na zbiórkę i czytam Wasze komentarze do wpłat. Wcześniej mówiłam, że nie mam nikogo – dziś wiem, że nie jestem sama. MAM WSPANIAŁĄ RODZINĘ INTERNETOWĄ! Przychodzę do Was z nowymi informacjami. Niestety nie jest mi łatwo...
Kilka miesięcy temu kolejny raz byłam w szpitalu w kierunku zaćmy. Niestety nie mogę zostać poddana operacji. Będzie to możliwe dopiero wtedy, gdy stan zapalny zębów zostanie wyleczony. W dodatku jestem alergikiem o potężnym spektrum i w razie zagrożenia życia nie można mi podać wielu specjalistycznych leków i sterydów przeciwwstrząsowych.
Z moimi zębami jest coraz gorzej. Porcelana spada, metal się odsłania… Lekarze mówią, że prawdopodobnie już wszędzie jest próchnica. Ale nie zdejmują koron, bo nie mam pieniędzy. Nie mogę też usunąć wszystkich zębów, bo zostałabym z niczym. Ze względu na uczulenie na nikiel, tytan, akryl i silikon, nie mogę mieć protezy.
Miałam robionych kilka tomografów, podobno cała moja szczęka „świeci”. Bardzo się boję… Niestety w moim mieście – Krakowie, po wielu konsultacjach lekarze uznali, że nie podejmą się leczenia. Zdaję sobie, że jestem już w podeszłym wieku, ale przecież chcę żyć i normalnie funkcjonować! Pod koronami mam potworny stan zapalny, który zagraża mojemu życiu…
Udało mi się znaleźć klinikę w Lubinie, która jest oddalona setki kilometrów od Krakowa. Tamtejsi lekarze zapewnili mnie, że mnie nie zostawią. Że pomogą. Dzięki nim po wielu miesiącach odzyskałam nadzieję, że moja walka ma sens. 30 lipca odbyło się konsylium, specjaliści opracowali plan leczenia. Część pieniędzy ze zbiórki została już przeznaczona na pierwszy etap, który odbędzie się już na początku września.
Na okres co najmniej 2 tygodni będę musiała wyjechać do Lublina. Nie mam tam nikogo, nie mam pieniędzy na hotel… Ale muszę tam pojechać, bo to dla mnie ostatnia deska ratunku. Już sama podróż pociągiem to dla mnie spore wyzwanie. Nie mogę nic dźwigać, ponieważ mam rotację wszystkich kręgów wzdłuż osi i 3 dyskopatie.
Tak bardzo się boję, że nie dam rady udźwignąć również wszystkich kosztów... Nie mam nawet 2 tysięcy złotych emerytury. A stałe opłaty pochłaniają większą jej część. Prawda jest taka, że wiele razy chciałam się poddać. Ale wtedy pojawiliście się WY. To dzięki Wam wciąż walczę.
Jak coś się dzieje trudnego dla człowieka, czy też złego, to gdy się ktoś zjawia i zostaje przy nim, żeby go ratować, to jest to BLISKI. Wy jesteście moimi bliskimi. Bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście. Za Waszą empatię, za wasze serca… Tak bardzo chciałabym Was uściskać! Proszę Was, z głębi mojego serca, pomóżcie mi uzbierać pozostałą kwotę na leczenie. Jestem już tak blisko…
Z wdzięcznością,
TeresaLeczenie musi odbyć się już, natychmiast! Prosimy o pomoc dla Teresy!
Kochani, moja sytuacja jest nadal bardzo trudna. Staram się zmuszać do traktowania czegokolwiek „na bieżąco” – udając, że żyję codziennością. Jestem coraz słabsza, a moje leczenie musi odbyć się już, natychmiast!
Niestety, problemy ze zdrowiem się nawarstwiają. Złe wyniki morfologii, wysoki cholesterol… Trudno sobie z tym wszystkim poradzić, zwłaszcza że od lat tak bardzo dbam o zdrowie! Aktywność fizyczna, spacery, rozsądne odżywianie… A mimo to wyniki w niektórych frakcjach, jak powiedział lekarz, są niepokojące. Specjaliści podejrzewają, że to stan związany z silnym stresem i poczuciem ciągłego zagrożenia wynikającymi z mojego stanu zdrowia.
Niestety, żaden z lekarzy nie rozpocznie leczenia bez opłacenia go góry w całości. Leczenia nie da się prowadzić po jednym zębie, bo są połączone mostami po kilka razem. A stan mojej jamy ustanej jest tragiczny, co okrutnie odbija się na moim codziennym funkcjonowaniu.
Proszę Was o pomoc. Jesteście moją jedyną nadzieją i bez mocy Waszych dobrych serc nie dam rady zawalczyć o swoje zdrowie.
Z wdzięcznością… Teresa
Opis zbiórki
Mam na zębach 24-letnie korony. Jesienią ubiegłego roku poczułam silny ból oraz zapach zgorzeli. W czerwcu 2025 roku, podczas pilnej wizyty w Instytucie Stomatologii, stwierdzono, że moja prawa górna piątka – połączona mostem z czwórką – obumarła, a stan zapalny zdążył już przejść do zatoki! Zaproponowano jedyne rozwiązanie w ramach NFZ: przecięcie mostu i usunięcie piątki wraz z dowieszoną szóstką.
Dla mnie byłaby to jednak katastrofa. Korony założono mi 24 lata temu po półtorarocznym leczeniu i szynowaniu stawów żuchwy – miałam wtedy liczne braki w uzębieniu, które wpływały na stawy żuchwy i powodowały problemy z kręgosłupem szyjnym oraz zawroty głowy, szczególnie po prawej stronie… właśnie tam, gdzie dziś toczy się stan zapalny. Usunięcie zęba i elementów mostu spowodowałoby ponowne zaburzenia stawów, a to bardzo zagroziłoby mojemu zdrowiu.

Jestem uczulona na metal (nikiel, nie zawsze toleruję tytan), na akryl i silikon – czyli materiały, z których wykonuje się protezy. Od września zgorzel postępuje. Lekarz powiedział, że trzeba natychmiast zdjąć wszystkie korony, wyleczyć zęby, a część z nich być może usunąć i odbudować nowymi koronami. To jedyna szansa, by zatrzymać stan zapalny i nie dopuścić do powikłań.
Niestety te zabiegi są bardzo kosztowne, a mnie na nie nie stać…

Mam prawie 75 lat. Moja emerytura jest bardzo niska. Od lat — nawet przy wsparciu MOPS-u brakuje mi pieniędzy na wykup niezbędnych leków. Żyję w ciągłym stresie, a sytuacja mnie przerasta. Wkrótce powinnam mieć operację zaćmy, ale lekarze nie mogą jej wykonać, dopóki w mojej jamie ustnej trwa stan zapalny...
Czuję się bezradna… A bardzo chciałabym jeszcze żyć normalnie, być przydatna innym, cieszyć się każdym dniem. To moja ostatnia próba – proszę o pomoc. O ludzkie serce. O szansę na dalsze życie bez bólu i strachu.
Dziękuję każdemu, kto zechce mi pomóc.
Teresa

- Hania1 zł
<3
- Wpłata anonimowaX zł
- DiMX zł
Pani Tereso nie ma rzeczy niemożliwych!
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa10 zł