
Po bitwie z guzem mózgu – Walczymy o czas na rehabilitacji❗️
Cel zbiórki: Roczne leczenie i rehabilitacja
Cel zbiórki: Roczne leczenie i rehabilitacja
Opis zbiórki
Tamtego dnia mój mąż Tomek szykował się rano do pracy. Niestety, do tej pracy nie dotarł… Nagle pojawiły się u niego zaburzenia orientacji oraz widzenia. To właśnie wtedy rozpoczął się nasz rodzinny dramat, który nawet dzisiaj, kiedy zagrożenie życia minęło, powraca do nas w koszmarach.
Człowiek, który w swoim 49 letnim życiu praktycznie nigdy nie chorował, nigdy nie leżał w szpitalu, nie miał żadnych niepokojących dolegliwości, nagle nie wiedział, gdzie jest. Nie potrafił otworzyć drzwi, bo klamka okazała się być w innym miejscu niż prowadziła jego ręka. W końcu upadł i doznał pierwszego ataku padaczki.
Pogotowie zabrało mojego męża do szpitala, gdzie po drodze doznał jeszcze dwóch ataków padaczki. Szybki tomograf głowy i pierwsza druzgocąca informacja – guz w mózgu z obrzękiem, najprawdopodobniej przerzutowy...

Czas stanął w miejscu, głowa nie chciała przyswoić takiej informacji, ból wewnętrzny stał się nie do zniesienia. „To musi być pomyłka…” – myślałam bez przerwy.
Kolejny dzień to rezonans, który na nasze nieszczęście tylko potwierdził wcześniejszą diagnozę. Lekarze rozpoczęli poszukiwania guza pierwotnego. Tomograf płuc, USG, badania krwi, zewnętrzne oględziny. Nic nie znaleziono.
Mąż został wypuszczony do domu na dwa dni, by w poniedziałek 13 lutego powrócić na wyznaczoną operację. Po kilku godzinach udało się usunąć guza w całości, bez uszczerbków neurologicznych. Po dwóch tygodniach jednak wyniki histopatologiczne przygniotły nas do ziemi po raz kolejny - glejak wielopostaciowy IV stopnia.

Po operacji Tomek zaczął standardową ścieżkę leczenia, czyli 6 tygodni radioterapii połączonej z chemioterapią. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że to nie uchroni go przed wznową. Te guzy niestety powracają i to w zastraszającym tempie…
Jesteśmy z Tomkiem razem od ponad 20 lat. Mamy trójkę wspaniałych dzieci i dom pełen miłości. Tomek jest duszą towarzystwa z niesamowitym poczuciem humoru i nawet, teraz kiedy wszyscy czujemy się źle, to możemy liczyć na chwile zapomnienia. Cały czas dba zarówno o mnie, jak i o nasze dzieci. Marzymy, aby dalej razem iść przez życie, wychowywać wspólnie nasze dzieci, wspierać się, by być obok siebie.

Po ostatnich badaniach pojawił się niepokojący obrzęk i podejrzenie, że guz odrasta, na szczęście okazało się, że są to nadal zmiany po leczeniu. Nasz neurochirurg zalecił jedynie częstsze niż dotychczas badanie MRI. Jesteśmy szczęśliwi, że nie ma wznowy!
Ze względu na małopłytkowość mąż otrzymał tylko cztery pięciodniowe cykle chemii i ostatecznie odstąpiono całkowicie od dalszej chemioterapii. Po trwającej sześć tygodni radioterapii pojawiło się u Tomka wiele skutków ubocznych, m.in. problemy z chodzeniem, zaburzenia pamięci, równowagi, problemy ze wzrokiem i nawracające napady padaczki, powodujące m.in. dysfunkcje lewej strony. Z tego powodu mąż wymaga stałej opieki, dlatego ja nie mogę podjąć pracy.

W tej sytuacji bardzo ważna jest rehabilitacja. Obecnie to na niej walczymy ze wszystkich sił, by koszmar walki z nowotworem został jedynie w sferze złych wspomnień. Wszystkie możliwe środki nasze i naszych najbliższych przeznaczamy na liczne leki, suplementy, prywatne konsultacje lekarskie, specjalistyczną dietę i rehabilitację, a ta lista cały czas się powiększa.
Dziękujemy Bogu za każdy, nowy dzień i wszystkich dobrych ludzi, których stawia na naszej drodze!
Prosimy o każde, nawet najmniejsze wsparcie, również o modlitwę byśmy mieli siłę walczyć.
Nie przestaniemy wierzyć w to, że mamy jeszcze wiele wspólnego czasu przed sobą... Życie bywa tak strasznie kruche i nieprzewidywalne, ale dla ukochanego członka rodziny zawsze warto walczyć do końca!
Dlatego nie poddajemy się i prosimy o pomoc!
Agnieszka i Tomek
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- 30 zł
Trzymam kciuki, chłopaku!
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł