Pomóż mi pokonać nowotwór! Rodzina - to dla nich chcę żyć!

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 999 osób
69 722 zł (9,66%)
Brakuje jeszcze 651 397 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0068106 Tomasz
Zbiórka na cel
Kontynuacja nierefundowane leczenia nowotworu

Tomasz Probanowski, 45 lat

Katowice, śląskie

Nowotwór złośliwy żołądka

Rozpoczęcie: 30 Października 2020
Zakończenie: 2 Lipca 2021

Poprzednie zbiórki

111 694,67 zł (100,41%)
Leczenie raka żołądka w Wiener Privatklinik w Wiedniu

1 013

02.06.2020 - 07.09.2020

Leczenie raka żołądka w Wiener Privatklinik w Wiedniu

1 013

111 694,67 zł

02.06.2020 - 07.09.2020

31 Marca 2021, 10:38
Wykryto przerzuty❗️ Choroba znów uderzyła

Chwila radości, szczęścia i nadziei… A później brutalny cios, który pojawił się zupełnie niespodziewanie. Kiedy dostałem informację, że na żołądku nie ma już żadnych śladów nowotworu, nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście. 

Kiedy pojawiło się gorsze samopoczucie nie spodziewałem się, że w momencie największego szczęścia spadnie na mnie taki cios. Ostatnie badania wykazały przerzuty do mózgu. Ta wiadomość zabrzmiała jak kolejny wyrok. 

I choć to potwornie bolesne, to jednak nie zamierzam złożyć broni i poddać się w najważniejszej walce, do której znów muszę stanąć. Nie poddałem się, kiedy choroba wydała na mnie wyrok, nie poddam się, teraz kiedy na drodze pojawiły się kolejne przeszkody. Ja po prostu nie mogę uwierzyć w to, że po tej trudnej drodze to miałby być koniec. 

Tomasz Probanowski

Pozostaję w kontakcie z kliniką w Austrii, rozpoczynam dodatkowe leczenie w Polsce. Mobilizuję wszystkie siły, by stawić się chorobie. W tym momencie Was muszę prosić o to samo! O pomoc i wsparcie w tej trudnej walce, która jeszcze przede mną. 

Nie mam pewności, czy wygram. Nie wiem, czym jeszcze zaskoczy mnie choroba. Wiem jedno - zrobię wszystko, by żyć. Bo mimo wszystkich problemów i przeciwności mam dla kogo. Nie straciłem jeszcze nadziei, dlatego proszę o pomoc!

Kiedy usłyszałem diagnozę, byłem przekonany, że to wyrok. Lekarze nie dawali mi żadnych szans, mówili, że ten rodzaj nowotworu to koniec. Nie wierzyłem, obiecałem rodzinie, że podejmę walkę. Pierwsze starcie wygrałem, drugie jeszcze przede mną. I choć wynik jest nieznany, muszę żyć. Nie tylko dla siebie. Dla tych, których kocham najbardziej.

Dla człowieka, który na co dzień jest w ciągłym biegu informacja o tym, że jest śmiertelnie chory, to jak policzek w twarz. Kiedy ktoś przekazuje ci tę wiadomość przez chwilę nie masz pojęcia co powiedzieć, tracisz świat z oczu. Wszystko dzieje się jakby obok.

Tomasz Probanowski

Zdjęcie: Rafał Klimkiewicz/Dziennik Fakt

Powrót do rodziny z wyrokiem w głowie. Przytulałem moich synów pełen nadziei, pełen wiary w to, że będę miał szansę na to, by spędzać z nimi kolejne urodziny, że będę obok w ważnych momentach ich życia. Przytulając moją żonę powstrzymywałem łzy. Ja silny facet, miałem wrażenie, że rozpadam się od środka. W pewnym momencie stwierdziłem jednak, że to nie czas na to, by się poddać. Moi synowie zawsze widzieli we mnie człowieka, który potrafi walczyć, byłem dla nich swego rodzaju wzorem. Przyrównywali mnie do bohaterów swoich ulubionych kreskówek, a oni zawsze zwyciężali. Wiedziałem, że muszę podjąć ryzyko i wziąć na swoje barki tę niepewność. 

Tomasz ProbanowskiZdjęcie: Rafał Klimkiewicz/Dziennik Fakt

Kiedy polscy lekarze powiedzieli, że na terapię nie mam szans, rozpoczęliśmy gorączkowe poszukiwania. Gdzieś na świecie musiało znaleźć się miejsce, w którym otrzymam, chociaż małą iskierkę nadziei. Leczenie w austriackiej klinice było dla mnie ostatnią deską ratunku, ale właściwie nie miałem już nic do stracenia. Postawiłem wszystko na jedną kartę. Leczenie było potwornie kosztowne, na początku pomagali bliscy, rodzina i przyjaciele, ale później możliwości standardowej pomocy się wyczerpały. Właśnie wtedy zaapelowałem po raz pierwszy do Was, do ludzi dobrej woli z prośbą o wsparcie. To, co wtedy dostałem zupełnie mnie zaskoczyło! 

Dzięki Wam przeszedłem całą pierwszą procedurę leczenia. Wyniki badań były zaskoczeniem, nawet dla specjalistów, okazało się, że podjęte procedury przyniosły efekty. To pozwalało lepiej przechodzić przez momenty, w których leczenie było niezwykle wymagające, skutki uboczne bywały bolesne i bardzo uciążliwe. Dodatkowym wyzwaniem była dla mnie rozłąka z rodziną - oni w Polsce, ja za granicą - sam na sam z myślami i marzeniami… Ne dopuszczałem do siebie strachu, starałem się go blokować gdzieś w zarodku. Wiedziałem, że złe myśli mogą sprowadzać pogorszenie mojego nastawienia. Każda z nich zmniejsza siłę do walki...

Tomasz Probanowski

Teraz kiedy usłyszałem, że jest szansa na zdrowie, na życie, dostałem ogromnego kopa i moc, by stawić się nowotworowi. Nie chcę i nie mogę dopuścić do tego, by choroba znów przejęła kontrolę nad moim życiem. Niestety, koszt rocznego leczenia to ogromna kwota. Suma, która przyprawia o zawrót głowy! By zapobiec kolejnemu uderzeniu konieczna jest kontynuacja terapii - to ona jest moim ratunkiem. Znów potrzebuję twojego wsparcia. Pomocy, która da mi nową szansę na życie!

Świadomość tego, że nasz czas jest policzony pokazuje, jak wiele rzeczy jest jeszcze do zrobienia. Wiem i wierzę, że życie ma mi jeszcze sporo do zaoferowania. Wiem, że ta terapia to dla mnie nowy początek. Jeśli możesz mi podarować, chociaż część nadziei, pamiętaj - dobro z pewnością do ciebie wróci! 

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 999 osób
69 722 zł (9,66%)
Brakuje jeszcze 651 397 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Przekaż swój podatku
Numer KRS
0000396361
Cel szczegółowy 1%
0068106 Tomasz