
Widzisz te piękne oczy? One nie widzą... Uratuj Tymka przed ciemnością!
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja
Aktualizacje
Pomóż naszemu synkowi❗️
Tymon ma już niemal rok. Za nami rok pełen strachu, łez, cierpienia i niepewności o przyszłość. A jednocześnie rok wypełniony miłością, radością, ogromnym wsparciem... Nie ma dnia, żebyśmy nie zastanawiali się, dlaczego choroba dotknęła naszego Synka, ale traktujemy ją już jak wyzwanie, a nie karę od losu.
Dzięki tysiącom dobrych serc wiemy, z czym się mierzymy. Dzięki tym samym sercom Tymek nie żyje w ciemności – nasza rodzina, przyjaciele, znajomi i nieznajomi, oni wszyscy rozjaśnili świat naszego Synka. Tylko dzięki poprzednim zbiórkom mogliśmy wyjechać do najlepszego lekarza na świecie, nigdy o tym nie zapomnimy.

Niestety to nie jest dla nas koniec. Wywalczyliśmy już dużo, ale tak bardzo chcemy iść po więcej! Ciągle nie wiemy, jakie są ostateczne efekty operacji przeprowadzonych w listopadzie 2020. W Polsce nikt tego nie sprawdzi. Dopiero tam, w Filadelfii, nasz lekarz może wykonać badania, które powiedzą nam więcej.
W czasie narkozy i badania pod mikroskopem zapadnie decyzja czy oczka Tymka wymagają kolejnych operacji, czy ich stan nie pogarsza się każdego dnia, bo niestety wisi nad nami widmo takiej sytuacji. Wizyty i badania u dr Yonekawa zaczynają się już 15 września.
Dziś Tymek świetnie się rozwija. Jest pod opieką fizjoterapety, neurologopedy, psychologa, pedagoga i co najważniejsze – terapeuty widzenia! To nie było takie oczywiste, bo w Polsce dzieci z takimi wadami jak wada Tymka słyszą, że nie ma czego rehabilitować. A my widzimy fantastyczne efekty!
Tymek wodzi wzrokiem za światełkami, zauważa kontrasty, wyciąga rączki do zabawek, pojawiło się nawet widzenie peryferyjne. Wszystko tu musimy wypracować, zadbać o każdy następny krok. Właśnie dlatego nie możemy teraz rezygnować z leczenia w Stanach.

Na przeszkodzie stoją już tylko pieniądze, ale po wszystkim co przeszliśmy w tym roku one wydają się przeszkodą, którą znowu możemy pokonać. Leczenie Tymka pochłania ogromne kwoty. Każdorazowy kosztorys ze Stanów ma wartość około 25 tys. dolarów, leczenie i terapie w Polsce odbywają się prywatnie - NFZ nie daje szans naszemu Synkowi.
Zawsze musimy być też gotowi na nieplanowaną podróż, gdyby stan oczu niespodziewanie się pogorszył, wtedy musimy lecieć jak najszybciej, bo każda minuta w Polsce będzie nas prowadzić w stronę ciemności.
Opis zbiórki
“Synek jest ślepy – musicie się z tym pogodzić, tak będzie prościej…”. Nie takich słów spodziewałam się od lekarzy. Zabrano mi szansę i nadzieję, a to, że mój synek kiedyś będzie widział. Na szczęście ta nadzieja wróciła – dużo silniejsza i bardziej realna! Potrzebujemy Waszej pomocy, by ocalić wzrok naszego dziecka!
Marzę o tym, bym kiedy będzie smutny, zdenerwowany, rozgoryczony, mogła spojrzeć w jego oczka i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Bym mogła pokazać mu, jak piękny jest świat.
Pisząc to płaczę, bo wiem, że Tymka otacza ciemność. Ciemność, która mnie przeraża, a w której on musi żyć! Przytulam mojego synka, całuje i głaszcze, tak żeby się nie bał, żeby wiedział, że za tym rokiem schowany jest ktoś, kto go bardzo kocha i nigdy nie pozwoli skrzywdzić!

Mój synek urodził się z wrodzoną wadą rozwojową siatkówki obu oczu. Lekarz pierwszego kontaktu uznał, że jest to siatkówczak obuoczny – podstępny nowotwór oczu, który wiele dzieci pozbawił już wzroku. Szybko zaczęliśmy jeździć na kolejne konsultacje. Lekarze wykluczyli nowotwór, ale odklejona siatkówka i nieregularny kształt źrenic wskazywały na wrodzoną ślepotę, z którą nic już nie można zrobić!
Stanęłam na szpitalnym korytarzu w jedną ręką tuląc Tymka, w drugiej trzymając kartkę wypisem. Mój synek został odesłany do domu z wyrokiem, bo diagnoza – ślepota bez możliwości leczenia, niewątpliwie wyrokiem jest. Lekarze w Polsce próbowali odebrać nam nadzieję, a ci ze Stanów Zjednoczonych znów nam ją dali. Nie wolno matce dopiero urodzonego dziecka powiedzieć, że szkoda czasu na jej dziecko, że nigdy nie będzie widziało…
Patrzę w jego ciemne, błyszczące oczka i chciałabym dodać mu sił, jednak on mnie nie widzi. Te maleńkie piękne oczka wpatrzone są w nieprzenikniony mrok, który rozświetlić mogą tylko lekarze ze Stanów Zjednoczonych...
Ratunek znaleźliśmy właśnie w Stanach, w klinice Wills Eye Hospital. Tam specjaliści zgodzili się nam pomóc. Zrealizowano rozszerzoną diagnostykę i operację obu oczek. Pierwszy raz od dnia narodzin czuliśmy się szczęśliwi w obliczu największej szansy w naszym życiu! Nie wszystko stracone – Tymek wciąż może widzieć!

Wiem, że musimy podjąć rękawicę. Że musimy zrobić wszystko, żeby to leczenie się odbyło. Bez tego, to jakbyśmy skazali Tymka po raz drugi... Tym bardziej jest mi ciężko, kiedy pomyślę o tym, jak bardzo drogie jest to leczenie.
Znaleźliśmy w Polsce rodziców dzieci, które przeszły podobne operacje i dzisiaj mogą samodzielnie funkcjonować. To niesamowite, że tę straszną rzeczywistość udaje się odczarować, że można dziecku przywrócić wzrok.
W akcie desperacji zwracam się do Ciebie. Pomóż mi uratować przed ciemnością moje dziecko! Czasu jest bardzo mało.
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Monika20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- 20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł