

Moje dzieci są za małe, by żegnać mamę❗️Rak odbiera mi życie - nie pozwól mi przegrać tej walki!
Cel zbiórki: ratowanie życia - nierefundowane zagraniczne leczenie onkologiczne
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: ratowanie życia - nierefundowane zagraniczne leczenie onkologiczne
Opis zbiórki
Mam na imię Agnieszka i jestem mamą dwóch małych chłopców – Leosia i Olusia. To dla nich każdego dnia walczę, choć strach jest paraliżujący. Rak z przerzutami... Rok temu usłyszałam diagnozę, która zupełnie zmieniła moje życie. Mam dopiero 38 lat. Proszę o pomoc, to moja dramatyczna walka o to, żeby się leczyć, żeby ŻYĆ... Żeby widzieć, jak moi chłopcy dorastają!

Kiedy patrzę na moich synków na ich niewinne buzie i ufne spojrzenia, serce ściska mi strach. One jeszcze nie wiedzą, czym jest choroba. Nie rozumieją, że mama codziennie walczy o życie. Że każdy poranek jest dla mnie zwycięstwem, a każda noc – lękiem, czy jutro znów będę mogła je przytulić...
W grudniu 2024 roku usłyszałam diagnozę: rak piersi HER2-dodatni, nieluminalny, z przerzutami do trzech węzłów chłonnych. Rozpoczęła się walka o życie... Walka długa, wyczerpująca, bolesna. Od lutego do sierpnia 2025 roku przeszłam intensywną chemioterapię. Były dni, kiedy brakowało mi sił, kiedy płakałam w ciszy, żeby dzieci nie widziały, jak jest ze mną źle.
Po operacji usłyszałam słowa, które dały mi nadzieję: pełna odpowiedź na leczenie. Uwierzyłam, że najgorsze mam już za sobą. Że wygrałam tę walkę i los wreszcie pozwoli mi żyć normalnie. Niestety, szczęście trwało zaledwie 3 miesiące. Niedawne badania – tomografia i rezonans – odebrały mi ten spokój. Wykryto przerzut do mózgu o wielkości 15 mm. Jedno zdanie lekarza wystarczyło, by mój świat znów się zawalił.

Zmieniło się wszystko... Choroba weszła w IV stadium - takie, w którym są przerzuty odległe. To znaczy, że dotychczasowe leczenie nie zadziałało tak, jak powinno. Rak okazał się bardziej przebiegły... Rozprzestrzenia się i chce zabrać mi życie. Nie mogę na to pozwolić! Nowa diagnoza oznacza konieczność dalszego, specjalistycznego leczenia, które wiąże się z ogromnymi kosztami.
Mój strach jest tym większy, że rak już raz zabrał mi kogoś najbliższego. Moja siostra zmarła z powodu choroby nowotworowej. Widziałam, jak choroba odbiera życie krok po kroku. Wiem, z czym się mierzę i wiem też, że nie mogę się poddać.
Mam dzieci, to dla nich każdego dnia wstaję z łóżka, mimo bólu, mimo lęku, mimo zmęczenia. Chcę żyć, chcę się leczyć! Chcę być obok, gdy będą dorastać, gdy pójdą do szkoły, gdy będą mnie wołać w nocy po złym śnie. Chcę być obecna w ich dzieciństwie – teraz i w kolejnych latach.
Dziś proszę o pomoc, bo sama nie dam rady udźwignąć kosztów leczenia... Konsultuję się z klinikami zagranicą i szukam dla siebie szansy. Wiem, że będą to ogromne koszty.

Każda wpłata to dla mnie nie tylko wsparcie finansowe, ale przede wszystkim nadzieja, że moja historia nie skończy się tak, jak historia mojej siostry. I że moje dzieci nie będą musiały dorastać bez mamy... Tego boję się najbardziej.
Z całego serca dziękuję za każdą pomoc. Dzięki Wam mogę dalej walczyć. Dzięki Wam wciąż wierzę, że jeszcze będzie dobrze...
Agieszka
- Wpłata anonimowa100 zł
- Leszek400 zł
- Wpłata anonimowa35 zł
- Kasia50 zł
Dużo zdrówka❤️❤️
- Kacper Hawryluk50 zł
- Wpłata anonimowa50 zł