
Moje dzieci są za małe, by żegnać mamę❗️Rak odbiera mi życie - nie pozwól mi przegrać tej walki!
Cel zbiórki: ratowanie życia - nierefundowane zagraniczne leczenie onkologiczne
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż 1,5% podatku
Przekaż 1,5% podatku
Stała pomoc
5 wspierających co miesiącTu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.
Wspieraj co miesiąc- Anonimowy Pomagaczwspiera już 5 miesięcy
- Anonimowy Pomagaczwspiera już 3 miesiące
- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: ratowanie życia - nierefundowane zagraniczne leczenie onkologiczne
Aktualizacje
Jestem po operacji mózgu, przede mną dalsza walka o życie❗️Błagam o pomoc!
Kochani, operacja już za mną. Udało się za nią zapłacić w ostatni momencie tylko dzięki Waszemu wsparciu...
Kiedy zasypiałam na stole operacyjnym, widziałam pod powiekami tylko twarze moich dwóch małych synków. Oni są jeszcze tacy mali... Nie mogę ich zostawić, muszę żyć - dla nich!
Operacja się udała, lekarze wycięli całego guza, a ja po wybudzeniu ruszałam rękami i nogami! Operacje na mózgu są obarczone ogromnym ryzykiem... Płakałam ze wzruszenia. Żyję i to dosłownie dzięki Wam!

Teraz z drżącym sercem czekamy na wyniki histopatologii. Usunięcie guza to wygrana bitwa, ale wojna z rakiem i przerzutami wciąż trwa. Przede mną leczenie w Niemczech, a moje subkonto w fundacji jest pusta, wszystko poszło na operację... Muszę zrobić wszystko, żeby uzbierać brakujące środki. Tak bardzo się boję...
Błagam Was, nie zostawiajcie nas na tym etapie. Dalsze leczenie i walka o życie wciąż kosztują ogromne pieniądze. Proszę o każde, nawet najmniejsze wsparcie lub udostępnienie. Walczę dalej – dla moich chłopców! ❤️
PILNE: Mam 72h, by zebrać pieniądze na operację❗️Upadam na kolana i BŁAGAM Was o pomoc❗️
Kochani,
piszę do Was w ogromnym strachu, ale i z nadzieją, bo wiem, że jesteście moją jedyną szansą w tej dramatycznej walce. Moja rzeczywistość runęła w jednej chwili, a sytuacja zdrowotna pogorszyła się tak nagle i gwałtownie, że brakuje mi tchu. Otrzymałam informację, która zmroziła mi krew w żyłach – muszę natychmiast, w trybie pilnym, zostać poddana operacji głowy. Termin wyznaczono na czwartek!
Lekarze w Polsce postawili sprawę jasno – z powodu mojego obecnego stanu istnieje gigantyczne ryzyko udaru żylnego. Specjaliści oceniają, że bez tego zabiegu mam aż 50% szans na trwałą niepełnosprawność i to, że resztę życia spędzę na wózku inwalidzkim. Wizja tego, że mogłabym stracić sprawność, paraliżuje mnie każdego dnia, ale nie mogę się teraz poddać.

Od lat cała moja codzienność to nieustanna, wycieńczająca walka o przetrwanie, bo oprócz choroby nowotworowej zmagam się z niezwykle rzadkim zespołem genetycznym Li-Fraumeni. Ten potworny zespół sprawia, że moje życie przypomina chodzenie po polu minowym, gdzie w każdej chwili może pojawić się kolejne śmiertelne zagrożenie. Mimo to, mimo tego ogromnego bólu i strachu, wciąż mam w sobie wolę walki i tak bardzo chcę żyć.
Niestety, cena za moje zdrowie i sprawność jest ogromna... Szacowany koszt operacji w Szwajcarii zwiększa koszty leczenia o kolosalną sumę, kilkuset tysięcy złotych. Błagam Was z całego serca, nie zostawiajcie mnie w tym najciemniejszym momencie, pomóżcie mi uzbierać tę kwotę i wygrać z czasem, który tak potwornie mnie goni!
Agnieszka
Opis zbiórki
Mam na imię Agnieszka i jestem mamą dwóch małych chłopców – Leosia i Olusia. To dla nich każdego dnia walczę, choć strach jest paraliżujący. Rok temu usłyszałam diagnozę, która zupełnie zmieniła moje życie. Rak z przerzutami do węzłów chłonnych... Mam dopiero 38 lat.
Dwa dni przed Wigilią usłyszałam słowa, która po raz drugi zatrzymały mi świat: zmiana nowotworowa w mózgu. Proszę o pomoc, to moja dramatyczna walka o to, żeby się leczyć, żeby ŻYĆ... Żeby widzieć, jak moi chłopcy dorastają! To jedyna szansa... Innej już nie mam.

Kiedy patrzę na moich synków na ich niewinne buzie i ufne spojrzenia, serce ściska mi strach. One jeszcze nie wiedzą, czym jest choroba. Nie rozumieją, że mama codziennie walczy o życie. Że każdy poranek jest dla mnie zwycięstwem, a każda noc – lękiem, czy jutro znów będę mogła je przytulić...
W grudniu 2024 roku usłyszałam diagnozę: rak piersi HER2-dodatni, nieluminalny, z przerzutami do trzech węzłów chłonnych. Rozpoczęła się walka o życie... Walka długa, wyczerpująca, bolesna. Od lutego do sierpnia 2025 roku przeszłam intensywną chemioterapię. Były dni, kiedy brakowało mi sił, kiedy płakałam w ciszy, żeby dzieci nie widziały, jak jest ze mną źle.
Po operacji usłyszałam słowa, które dały mi nadzieję: pełna odpowiedź na leczenie. Uwierzyłam, że najgorsze mam już za sobą. Że wygrałam tę walkę i los wreszcie pozwoli mi żyć normalnie. Niestety, szczęście trwało zaledwie 3 miesiące. Niedawne badania – tomografia i rezonans – odebrały mi ten spokój. Wykryto zmianę w mózgu o wielkości 15 mm. Jedno zdanie lekarza wystarczyło, by mój świat znów się zawalił.

Ta diagnoza całkowicie zmieniła moją sytuację i oznacza konieczność dalszego, specjalistycznego leczenia, które wiąże się z ogromnymi kosztami. Rak okazał się bardziej przebiegły... Rozprzestrzenia się i chce zabrać mi życie. Nie mogę na to pozwolić!
Mój strach jest tym większy, że rak już raz zabrał mi kogoś najbliższego. Moja siostra zmarła z powodu choroby nowotworowej. 9 lat temu zabrał ją glejak. Widziałam, jak choroba odbiera życie krok po kroku. Wiem, z czym się mierzę i wiem też, że nie mogę się poddać.
Mam dzieci, to dla nich każdego dnia wstaję z łóżka, mimo bólu, mimo lęku, mimo zmęczenia. Chcę żyć, chcę się leczyć! Chcę być obok, gdy będą dorastać, gdy pójdą do szkoły, gdy będą mnie wołać w nocy po złym śnie. Chcę być obecna w ich dzieciństwie – teraz i w kolejnych latach.
Dziś proszę o pomoc, bo sama nie dam rady udźwignąć kosztów leczenia... Konsultuję się z klinikami zagranicą i szukam dla siebie szansy. Wiem, że będą to ogromne koszty.

Każda wpłata to dla mnie nie tylko wsparcie finansowe, ale przede wszystkim nadzieja, że moja historia nie skończy się tak, jak historia mojej siostry. I że moje dzieci nie będą musiały dorastać bez mamy... Tego boję się najbardziej.
Z całego serca dziękuję za każdą pomoc. Dzięki Wam mogę dalej walczyć. Dzięki Wam wciąż wierzę, że jeszcze będzie dobrze...
Agieszka

- Wpłata anonimowa20 zł
- Aaa50 zł
- Zdrówka20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł