Pilne!
Mark Shamin - zdjęcie główne

Chcę żyć, a nie się żegnać... Mam 15 lat i RAKA. Bez Ciebie nie wygram tej walki❗️

Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Izraelu

Organizator zbiórki:
Mark Shamin, 15 lat
Irkuck
Kostniakomięsak kości biodrowej z przerzutami do płuc (IV stadium)
Rozpoczęcie: 17 października 2025
Zakończenie: 18 października 2026
276 036 zł(33,43%)
Do końca: 6 dniBrakuje 549 738 zł
WesprzyjWsparły 6762 osoby
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0846816
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0846816 Mark

Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Izraelu

Organizator zbiórki:
Mark Shamin, 15 lat
Irkuck
Kostniakomięsak kości biodrowej z przerzutami do płuc (IV stadium)
Rozpoczęcie: 17 października 2025
Zakończenie: 18 października 2026

Aktualizacje

  • Mark jest w fatalnym stanie... Dług w szpitalu rośnie, pomoc jest potrzebna NATYCHMIAST❗️

    Cześć wszystkim, tu Mark. Chciałem Wam napisać, co u mnie słychać, chociaż szczerze mówiąc, czuję się teraz bardzo źle.

    2 września przeszedłem kolejną operację. Lekarze odciągnęli płyn, który zbiera się wokół mojego implantu i wysłali go do analizy. Teraz czekamy na wyniki, od których zależy, co ze mną zrobią dalej. Możliwych scenariuszy jest kilka… Bardzo się boję, ale staram się wierzyć w ten najlepszy.

    Sam fizycznie czuję się fatalnie. Wczoraj bardzo skoczyła mi temperatura i musieli zacząć podawać mi antybiotyki w kroplówkach. Najgorsze jest to, że nie mam już praktycznie żył. Każde zakładanie wkłucia to dla mnie ogromny stres i koszmar — czasami udaje się dopiero za piątym razem! Dlatego lekarze podjęli decyzję, żeby znowu założyć mi cewnik.

    Lekarzy bardzo niepokoi też to, że w ogóle nie przybieram na wadze. Po prostu nie mam apetytu ani siły jeść. Jestem już potwornie zmęczony ciągłym bólem, bolesnymi zabiegami i tymi szpitalnymi ścianami - od 19 lipca nie wyszedłem ze szpitala ani na chwilę!

    Mark Shamin

    Mam teraz taki moment, że niczego nie chcę, nic mnie nie cieszy i prawie w ogóle się nie uśmiecham. Jestem po prostu wykończony.

    Z dobrych rzeczy - odrosły mi włosy, brwi i rzęsy... To może drobiazg, ale dla mnie to promuk nadziei. Mój przypadek jest bardzo skomplikowany. Zanim podejmą jakąkolwiek decyzję, lekarze z różnych dziedzin zbierają się na konsylium i wspólnie naradzają, co ze mną zrobić.

    Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie, czytam absolutnie każdy komentarz. Ściskam Was mocno! I na koniec mam do Was ogromną prośbę… Moja zbiórka idzie teraz bardzo, bardzo powoli. Bardzo proszę, udostępniajcie ją i pomóżcie nam dokończyć tę walkę... Dług w szpitalu jest ogromny, a przede mną jeszcze daleka droga do upragnionego zdrowia.

    Błagam, bądźcie ze mną jeszcze przez chwilę...

  • 1 września spędzam w szpitalnym łóżku... Jutro operacja 💔 Proszę o pomoc i o modlitwę!

    Niestety wracam do Was z trudniejszymi wiadomościami. Po ostatniej operacji pojawiły się u mnie poważne komplikacje – nacięcie w ogóle się nie goi, a rana zaczęła się babrać...

    Wczoraj przeszedłem tomografię komputerową oraz kolejną konsultację medyczną. Badanie wykazało duże nagromadzenie płynu wokół mojego implantu i chirurdzy zastanawiają się teraz, co dokładnie zrobić.

    Niedawno musieli mi też usunąć cewnik, bo przestał działać. W planach jest już założenie nowego, ale musi odbyć się to w znieczuleniu ogólnym. Szczerze mówiąc, straciłem już rachubę, ile razy byłem poddawany narkozie... Narkoza jest jednak w moim przypadku absolutnie konieczna – moje żyły są tak strasznie wyniszczone przez dotychczasowe leki, że tradycyjne wkłucia są niemożliwe, a muszę bez przerwy otrzymywać mocne antybiotyki.

    Kolejna operacja została zaplanowana na 2 września. Czekam jeszcze na ostateczną decyzję po konsultacji, co dokładnie lekarze będą musieli przeprowadzić na bloku operacyjnym. Ostatnio pojawiła się u mnie gorączka, co bardzo zaniepokoiło zespół medyczny.

    Mark Shamin

    Szczególnie ciężko znoszę ten czas emocjonalnie. Moi koledzy właśnie zaczynają nowy rok szkolny, wracają do ławek i spotykają się po wakacjach. Ja zamiast być z nimi w szkole, leżę uwięziony w szpitalnym łóżku i zmagam się z ciągłym cierpieniem. Zamiast plecaka i książek mam wokół siebie tylko kroplówki, igły i aparaturę.

    Cały czas jestem na silnych lekach przeciwbólowych. Jestem już wykończony szpitalem i z całego serca marzę tylko o tym, by móc wreszcie wrócić do normalnego życia i do domu...

    Głęboko wierzę jednak, że lekarze znajdą najlepsze wyjście z tej sytuacji i wszystko skończy się dobrze. Dzięki Waszemu wsparciu jestem w najlepszych możliwych rękach.

    Dziękuję, że nie zostawiacie mnie samego w tej walce. Ściskam Was wszystkich bardzo mocno i proszę o dalszą pomoc.

  • Wiadomość od Marka po operacji, prosto ze szpitalnego łóżka❗️

    Mam 15 lat i właśnie przetrwałem największą bitwę mojego życia.

    19 lipca miałem pierwszą operację przygotowawczą – wszczepiono mi metalowe śruby w kręgosłup. A 21 lipca odbyła się ta najważniejsza, wyczekiwana operacja usunięcia guza. Trwała całą wieczność – aż 21 godzin!

    Prawie 15 chirurgów walczyło o mnie od 7 rano do 4 rano następnego dnia. Żeby wyciąć chore tkanki, lekarze musieli wymienić mi staw biodrowy i połowę miednicy.

    Teraz leżę na OIOM-ie, podłączony do respiratora i wyciszony silnymi lekami. Jeszcze nie mam siły mówić, ale kiedy na chwilę otwieram oczy, widzę moją mamę. Jest przy mnie 24/7, trzyma mnie za rękę i choć ciągle płacze, słyszę jej głos i wiem, że jestem bezpieczny. Czuję, jak bardzo we mnie wierzy, a to daje mi ogromną siłę.

    Mark Shamin

    Wiem, że przed nami bardzo trudna droga. Będę musiał od nowa uczyć się chodzić, czeka mnie ciężka rehabilitacja, a po wynikach badań guza pewnie też kolejna chemia. Rachunek za operację wzrósł, a moja mama myśli teraz tylko o moim życiu i nie ma już głowy do martwienia się o finanse...

    Dlatego prosto z szpitalnego łóżka dziękuję Wam za wszystko, co dla mnie zrobiliście, i z całego serca proszę: nie zostawiajcie nas teraz. Każda wpłata i każde udostępnienie to dla mnie szansa, bym za jakiś czas mógł stanąć na własnych nogach.

    Dziękuję i ściskam Was mocno! 

Opis zbiórki

Mam na imię Mark. Mam 15 lat i… po raz drugi w życiu zachorowałem na raka. Kiedy miałem dwa lata, choroba już raz próbowała zabrać mi życie. Wtedy udało mi się ją pokonać. Przez kolejne lata wszystko było dobrze. Chodziłem do szkoły, bawiłem się z kolegami, miałem marzenia i pasje. Niestety w maju choroba wróciła. Tym razem nowotwór zaatakował kość biodrową i dał przerzuty do płuc.

To IV stadium. Wiem, co to znaczy — wiem, że czeka mnie bardzo trudna droga. Ale ja się nie boję. Chcę wyzdrowieć. Chcę żyć. Chcę wrócić do szkoły, do moich przyjaciół. Do domu.

Wierzę, że z pomocą dobrych ludzi takich jak Ty pokonam raka po raz drugi. Tak jak wtedy. I tym razem na zawsze... Proszę, pomóż mi!

Mark Shamin

Mama: Gdy Mark miał zaledwie dwa lata, po raz pierwszy usłyszeliśmy słowo, którego żaden rodzic nie chce nigdy usłyszeć: rak. Nasz mały synek, a my razem z nim przeszliśmy piekło — długie miesiące leczenia, 7-godzinną operację, chemioterapię i naświetlania. Chorobę udało się pokonać. Przez kolejne lata Mark żył tak, jak każdy chłopiec w jego wieku. Chodził do szkoły, niedawno na 14. urodziny dostał wymarzony prezent - komputer, i od tamtej pory jego ulubionym zajęciem stała się gra z przyjaciółmi przez internet. Niestety w maju tego roku nasze życie runęło po raz drugi.

Niewinne bóle nóg okazały się początkiem koszmaru. Początkowo myśleliśmy, że to "bóle wzrostowe", które często pojawiają się u nastolatków. Ale biorąc pod uwagę naszą historię, zabrałam syna do szpitala. Lekarka uspokoiła nas jednak: "Wszystko w porządku, możecie spokojnie lecieć do babci". Zaufałam jej i to był niestety błąd... Zrobiono zdjęcie kości udowych, ale nie miednicy, gdzie już wtedy rozwijał się olbrzymi guz.

Mark spędził miesiąc u babci nad morzem... Niestety bóle nóg nasilały się coraz bardziej. Jeszcze raz zabrałam go na pogotowie. Wystarczyło spojrzeć na twarze lekarzy, bym wiedziała, że dzieje się coś bardzo złego... Natychmiast skierowano nas na oddział onkologii. Trudno opisać, co czułam, wchodząc tam po raz drugi po 12 latach...

Mark Shamin

Po serii badań usłyszeliśmy diagnozę, która po prostu nas zdruzgotała... Osteosarcoma - kostniakomięsak kości biodrowej z licznymi przerzutami do płuc, w IV stadium na IV-stopniowej skali! Kolejny nowotwór, jeszcze silniejszy i bardziej agresywny... Kiedy wyszłam z gabinetu, nie mogłam powstrzymać łez. Wtedy Mark zapytał: "Coś złego?". Odpowiedziałam: "Tak, złego, ale nie martw się. Pokonamy to!". Tak rozpoczęła się nasza druga walka z tym potworem, jeszcze silniejszym i bardziej agresywnym. Ale i my jesteśmy silniejsi, i się nie poddamy!

Podczas pierwszej walki Mark był, dzięki Bogu, za mały, żeby to wszystko pamiętać... Teraz nie jest już małym dzieckiem. Wie, czym jest rak i co go czeka. Zadaje pytania lekarzom, analizuje każdy szczegół leczenia. Ciekawość świata i otwartość to jego cechy szczególne. Mimo ogromu bólu i strachu nigdy nie mówi: „Nie dam rady”. Mówi: „Pokonam to!”. Syn ma 14 lat, lubi historię i geografię. Bardzo kocha zwierzęta, zwłaszcza koty i psy. Marzy o podróży do Japonii i o tym, by wrócić do swojej klasy. 

Mark Shamin

W tej chwili Mark jest po kolejnych cyklach silnej, tzw. czerwonej chemioterapii. Zniósł ją bardzo ciężko, ale dał radę. Przed nim skomplikowana operacja usunięcia guza. Niestety guz zniszczył niemal całą kość biodrową, zajęte są także mięśnie i naczynia. Chirurg powiedział wprost: operacja będzie okaleczająca i nie ma gwarancji, że Mark będzie po niej chodzić. Nie mogłam się z tym pogodzić... Zaczęłam szukać miejsca, gdzie syn zachowa i sprawność, i życie...

W Izraelu znalazła się klinika gotowa podjąć się leczenia Marka. To miejsce, gdzie dzieci z podobnymi diagnozami dostały drugą szansę na życie. Cena tej szansy jest jednak ogromna... Za leczenie musimy zapłacić. 14. września przylecieliśmy do Izraela, gdzie Mark rozpoczął 4. cykl chemii. Po nim czeka go seria badań, by sprawdzić, jak guz reaguje na leczenie. Potem odbędzie się spotkanie z chirurgiem i decyzja o operacji.

Mark Shamin

Leczenie kosztuje ogromne pieniądze, więc natychmiast, z pomocą rodziny, przyjaciół i znajomych, otworzyliśmy zbiórkę. Ogromne podziękowania należą się wszystkim, którzy już wsparli nas w tej drodze. Wiem, że dobrych ludzi jest bardzo, bardzo dużo. Wiem też, że musimy jak najszybciej zebrać brakującą kwotę. Każdy dzień ma znaczenie. Guz nie czeka, nowotwór nie daje wytchnienia.

Błagamy o pomoc. Dla naszego dziecka, które po raz drugi w życiu stanęło do walki z potworem. Mark chce żyć. Chce dorosnąć. Mówi, że chce zostać politykiem i zmieniać świat... by wszystkie dzieci na świecie miały dostęp do leczenia. By nie umierały już na raka. Aby tak się stało, najpierw on musi żyć... Błagam o pomoc w tej walce!

Wybierz zakładkę
Sortuj według