
17 lat i DRUGA wznowa - Viktoria walczy o życie❗️Z piekła onkologii błagamy o ratunek!
Cel zbiórki: ratowanie życia - leczenie onkologiczne wznowy kostniakomiesąka
Cel zbiórki: ratowanie życia - leczenie onkologiczne wznowy kostniakomiesąka
Aktualizacje
Brakuje środków na walkę ze śmiertelną chorobą! Pomóż!
Moja córka ma dopiero 17 lat, a ja codziennie zadaje sobie pytanie, czy nowotwór pozwoli jej doczekać dorosłości... Czy będzie mogła skończyć szkołę, podjąć pierwszą pracę? Bez Waszego wsparcia nie będzie to możliwe. Chorobą ją po prostu zabije... Pomocy!

Nowotwór kości to przerażający przeciwnik, a Viktoria walczy już 4 lata... Obecnie kończymy pierwszy blok chemioterapii po wznowie. Córka czuje się źle, jej organizm nie toleruje silnej i toksycznej chemii. Znowu traci włosy, które dopiero co odzyskała. Dla dziewczyny w jej wieku jest wyjątkowo trudne...
Lekarze mówią, żebyśmy się nie załamywali, że leczenie ma szansę zadziałać. Niestety koszt walki o życie córki jest niezwykle wysoki... Ja codziennie modlę się, żeby znalazły się kolejne cudowne anioły, które uratują moją dziewczynkę.

Jestem bardzo wdzięczna za pomoc, którą już o Was otrzymaliśmy i prosimy, nie zostawiajcie nas! Bez Was nie damy rady. Życzę Wam wszystkiego dobrego i błogosławieństwa Bożego.
Mama Viktorii
Opis zbiórki
KRYTYCZNIE PILNE! Dostaliśmy wieści, których nigdy nie chcielibyśmy otrzymać... Wiadomość od mamy Viktorii: Niestety choroba mojej córki powróciła. Dwa tygodnie czekaliśmy na wynik biopsji. Mamy go już i najgorszy koszmar stał się prawdą... Choroba zaatakowała ponownie. To kostniakomięsak, w brzuchu Viktorii znaleziono liczne przerzuty... Nie możemy przestać płakać.
Kontaktowałam się z wieloma szpitalami na całym świecie... Nie mają dla nas innego leczenia niż to, które oferuje klinika, w której wcześnie leczyła się moja córka. Są gotowi przyjąć nas od razu... Koszt jest ogromny, ale nie mam wyjścia, muszę ratować swoje dziecko. Po raz kolejny musimy błagać Państwa o pomoc. Błagam o otwarcie zbiórki oraz o pomoc w zebraniu środków na ratowanie życia Viktorii. Musimy mieć je JAK NAJSZYBCIEJ!
Walczymy z tą chorobą już 4 lata, to będzie już trzeci raz, kiedy znów będziemy musieli przechodzić przez te wszystkie kręgi piekła. Bez Waszej pomocy nie damy sobie rady... Błagam, pomóżcie mi uratować życie mojej córeczki!

Viktoria: Kiedy dowiedziałam się, że znów jestem chora, miała wrażenie, że spadam w przepaść. Ciężko było mi oddychać... Nie rozumiem, dlaczego ja? Co ja takiego zrobiłam, że muszę tak cierpieć? Piszę to, a łzy nie przestają płynąć... Naprawdę bardzo się boję. Nie jestem już dzieckiem, choć tak się czasami czuję w szpitalu, wciąż mam ze sobą mojego ukochanego misia... Dużo więcej jednak rozumiem i wiem, jakie są rokowanie przy wznowie. Bardzo złe. Ja nie chcę umrzeć! Proszę, jeszcze nie teraz...
9 marca obchodziłam urodziny. Mam 17 lat. Zachorowałam 4 lata temu. Od 4 lat w każde urodziny życzę sobie tylko jednego... Chcę wyzdrowieć. Na początku modliłam się o to, żeby po chemii nie wypadły mi włosy i żebym szybko mogła wrócić do szkoły, żeby nie musieć powtarzać klasy... Teraz nie ma to już znaczenia. Nawet zapomniałam już, jak wyglądam z włosami. Teraz liczy się dla mnie tylko jedno - to, żeby nie umrzeć. Pamiętam śmierć każdego dziecka na oddziale i ten paniczny, potworny strach, że ja będę następna.

Miałam 13 lat, jak zachorowałam. Pewnego dnia zaczęła boleć mnie noga. Ból narastał na sile, aż pewnego dnia po prostu przestałam chodzić... Myślałam, że przesadziłam z ćwiczeniami na w-fie. Nie sądziłam, że przestaję chodzić na zawsze, a na w-f nie wrócę już nigdy... Mama zabrała mnie do lekarza, ale zastrzyki nie pomagały. W czerwcu miałam rezonans magnetyczny... Pojechałyśmy z mamą do szpitala. Chciałam mieć to szybko za sobą, bo myślałam tylko o zakończeniu szkoły i wakacjach... Nie sądziłam, że do szkoły już nie wrócę.
W nodze znaleziono 10-centymetrowy guz. Po dokładnych badaniach padła diagnoza: złośliwy nowotwór kości, kostniakomięsak kości krzyżowej i miednicy. Bardzo agresywny i niebezpieczny...

Diagnoza nie dawała żadnych szans na to, że będzie dobrze. Nie wierzyłam, nie chciałam wierzyć... Mama nie dała za wygraną. Założyła zbiórkę, znalazła ratunek w szpitalu w Turcji, gdzie przeniosła z Ukrainy moje leczenie. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, co znaczy choroba nowotworowa, z jakim cierpieniem, z jakim strachem się wiąże. Potem trafiłam na oddział onkologii. Przeszłam kilkanaście bloków chemii. Wcześniej uwielbiałam oglądać filmy o tym, jak się malować i czesać... Chciałam zajmować się wizażem i fryzjerstwem. Płakałam, gdy wypadły mi wszystkie włosy. Były chwile, gdy nie miałam siły mówić, jeść, wymiotowałam, zwijałam się z bólu...
Przeszłam bardzo skomplikowaną operację, po której już na zawsze pozostanę niepełnosprawna. Lekarze usunęli mi kość krzyżową. Nie mam czucia w nogach, poruszam się na wózku inwalidzkim. To był dla mnie dramat, ale wtedy wydawało się, że to już koniec koszmaru. Strach pojawiał się tylko podczas kontrolnych badań, ale przeważała nadzieja, że będzie dobrze.

27 sierpnia, kiedy pojechaliśmy na kolejne badanie do Turcji, nadzieja umarła... Wznowa. Potrzebna była natychmiastowa operacja... Byłam na skraju życia i śmierci, lekarze musieli mnie reanimować. Potem trzeba było usunąć macicę, lekarze znaleźli w niej guz... Nigdy nie będę mogła mieć dzieci.
Ten rok miał być lepszy od tym poprzednich, miał być tym, w którym raz na zawsze zapomnę o chorobie. Niestety tak nie jest... Jest najgorszy z wszystkich. Chwilę po moich 17. urodzinach kostniakomięsak zaatakował ponownie... Znów kontrola, podejrzenie ogniska w brzuchu, badania, wyniki, rozpacz. Czeka mnie przyjęcie na oddział i 12 cykli chemioterapii... Piekło wróciło.
Tak bardzo nie chcę przeżywać tego po raz kolejny, ale chcę żyć... To dla mnie jedyna szansa. Innej nie mam. Do zebrania ogromna kwota za życie. Ja nie proszę, ale błagam o pomoc! Proszę - pozwól mi żyć... Mam dopiero 17 lat, błagam o o pomoc...
Viktoria
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Aneta50 zł
❤️
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł