Waldemar Sobecki - zdjęcie główne

Tragiczny finał zwyczajnego dnia! Pomóż!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny, dostosowanie mieszkania

Organizator zbiórki:
Waldemar Sobecki, 67 lat
Warszawa, mazowieckie
Stan po ostrym zawale serca pełnościennym, stan po zatrzymaniu krążenia, śpiączka, hipoksemiczne uszkodzenie mózgu, cukrzyca typu 2
Rozpoczęcie: 16 sierpnia 2024
Zakończenie: 21 lutego 2026
51 440 zł(53,73%)
Brakuje 44 305 zł
WesprzyjWsparło 336 osób
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0620096
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż mi 1,5% podatku

Numer KRS0000396361
Cel szczegółowy 1,5%0620096 Waldemar
Dostępne metody płatności:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo
Regularne wsparcie daje Waldemarowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji, także po zakończeniu zbiórki.

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, sprzęt medyczny, dostosowanie mieszkania

Organizator zbiórki:
Waldemar Sobecki, 67 lat
Warszawa, mazowieckie
Stan po ostrym zawale serca pełnościennym, stan po zatrzymaniu krążenia, śpiączka, hipoksemiczne uszkodzenie mózgu, cukrzyca typu 2
Rozpoczęcie: 16 sierpnia 2024
Zakończenie: 21 lutego 2026

Aktualizacje

  • Walka o sprawność naszego taty wciąż trwa❗️Prosimy, pomóż!

    Kochani,
    24 października tata wrócił do domu po zakończonym rocznym pobycie w klinice.

    To dla nas ogromnie ważny, choć jednocześnie trudny moment – wierzymy jednak, że dom jest dla niego najlepszym miejscem. To tutaj jest otoczony miłością, spokojem i wszystkim, co znajome. Wierzymy, że taka bliskość i poczucie bezpieczeństwa będą wspierać go w drodze ku lepszemu samopoczuciu i kolejnym, nawet najmniejszym postępom.

    Jego powrót wiązał się jednak z ogromnymi wyzwaniami. Musieliśmy przygotować przestrzeń tak, by zapewnić tacie jak największy komfort: wybór i zakup specjalistycznego sprzętu – ssaka, dźwigu, łóżka, materaca oraz dziesiątek drobnych rzeczy, które muszą być zawsze pod ręką.

    Do tego adaptacja łazienki, odpowiedni sprzęt do kąpieli, dopasowania i przeróbki… Wszystko po to, by zarówno tata, jak i mama – która jest przy nim 24 godziny na dobę – mieli jak najłatwiej w tej nowej, trudnej rzeczywistości.

    Wasza pomoc daje nam siłę, a tacie szansę na coraz lepszą opiekę, większy komfort i postępy, o które walczymy każdego dnia. Dziękujemy, że jesteście i prosimy, walczcie dalej razem z nami! 

    Córka Magdalena z rodziną

  • Musimy walczyć, by tata mógł wrócić do nas, do domu!

    To już nasz 8. miesiąc w Klinice Budzik, a do końca pobytu zostało jeszcze pięć. Czas szybko leci. Tata ćwiczy intensywnie pod okiem rehabilitantów. Trochę przybrał na masie, co jest oznaką poprawy.

    Jego czas czuwania wydłużył się, ustabilizował się również rytm dzień — noc. Stopniowo, powoli obserwujemy poprawę, jeśli chodzi o przełykanie. Pożegnaliśmy się też na dobre z cewnikiem. Odleżyna zarasta bardzo ładnie i za chwilę zostanie po niej tylko wspomnienie i mała blizna.

    Waldemar Sobecki

    Przed nami podjęcie decyzji, co dalej... Tutaj większość jest zgodna (łącznie z tatą, który pokazuje kciuk w górę na pytanie o dalszy kierunek) - powrót do domu. Jeśli wszystko pójdzie dobrze i bez komplikacji, a nam uda się dostosować mieszkanie do potrzeb taty.

    Waldemar Sobecki

    To wymaga niestety sporych nakładów czasu i finansów – zakup i montaż podnośników, dźwigów, łóżka, materaca, wózka, zaplanowanie rehabilitacji w domu i wielu innych rzeczy.

    Ale nic nas nie zatrzymuje. Z Waszą pomocą działamy dalej! Bądźcie z nami i z Waldkiem! 

  • Waldemar wciąż walczy o sprawność!

    W sierpniu tata po raz kolejny trafił do szpitala. Ten pobyt był bardzo ciężki… prawie go straciliśmy! Na szczęście zdarzył się cud – tak stabilizację parametrów taty określają lekarze.

    Po 11 dniach pobytu w szpitalu tata został wypisany z odleżyną 4. stopnia, którą leczymy do tej pory. Od półtora miesiąca jest już w ośrodku rehabilitacyjnym, a jego stan jest stabilny. Zajęcia odbywają się cztery razy dziennie, a poza rehabilitacją ruchową, tata ma również zajęcia z neurologopedą i neuropsychologiem.

    Waldemar Sobecki

    Z każdym dniem wprowadzane są nowe ćwiczenia – pionizowanie, wózek, komunikacja alternatywna… To wszystko trwa, ale staramy się być cierpliwi, bo wiemy, że potrzebny jest czas. Cieszymy się z każdego małego kroku!

    W imieniu swoim, taty i naszych bliskich, bardzo dziękuję Wam za dotychczasową pomoc. Bez Was tata nie byłby w tym miejscu, w którym jest dzisiaj! Wciąż jednak potrzebne jest Wasze wsparcie, dlatego dalsza pomoc będzie na wagę złota!

    Córka z Rodziną

Opis zbiórki

Rower szosowy od zawsze był największą pasją mojego taty. Traktowany jak członek rodziny, pielęgnowany, myty… Jego oczko w głowie. W najgorszych snach nie wybraziłabym sobie tego, co stało się podczas jednej z wielu zwyczajnych przejażdżek.

4 lipca 2024 roku tata wyszedł na przejażdżkę rowerową, z której nie wrócił. W drodze powrotnej miał nagłe zatrzymanie krążenia. Osunął się z roweru i spadł na drogę. Konsekwencją zdarzenia był rozległy zawał serca. Miał sporo szczęścia, że stało się to w miejscu, w którym znajdowali się pomocni ludzie. Czekając na pogotowie, natychmiast podjęli się reanimacji.

Tatę do szpitala zabrał helikopter. Trafił na oddział Intensywnej Opieki Kardiologicznej.

Waldemar Sobecki

Nigdy nie myślałam, że zobaczę go w takim stanie. Podłączony do aparatury, utrzymywany w hipotermii i w śpiączce farmakologicznej… Odczuwałam bezsilność i ogromny strach przed tym, co będzie dalej…

Tata był okazem zdrowia. Dwa miesiące temu miał konsultację kardiologiczną. Wyniki badań zawsze były prawidłowe. Nie rozumiem, dlaczego przytrafiło się to właśnie jemu. Przecież ma dopiero sześćdziesiąt pięć lat…

Wciąż nie przebudził się ze śpiączki farmakologicznej, która stała się jednym z głównych tematów w życiu moim i mojej rodziny. Tata dostał osiem punktów w skali GCS, służącej do oceny przytomności. To mało, ale wciąż mamy nadzieję na poprawę. Wiemy, że tata nas słyszy i na nas reaguje. Lekarze mówią, że rehabilitacja jest teraz kluczowa. Nie ma czasu do stracenia.

Waldemar Sobecki

Szpital i placówki leczniczo opiekuńcze nie są w stanie jej zapewnić. Tutaj musimy działać sami. Niestety, koszt pobytu w specjalistycznym ośrodku jest ogromny. Chcę pomóc tacie odzyskać przynajmniej część jego dawnej sprawności. Nie zamierzam bezczynnie czekać. 

Trudno mi patrzeć jak mój najlepszy przyjaciel, kochany tata, nie może się z nami skomunikować lub to my nie potrafimy zrozumieć go. Zrobię wszystko, by odzyskał sprawność. Nam wszystkim bardzo na tym zależy.

Jeśli są wśród Was ludzie dobrej woli, którzy chcą wpłacić choć złotówkę, będę niezwykle wdzięczna za każdy najdrobniejszy gest. Nigdy nie potrzebowałam od nikogo pomocy  bardziej niż teraz. Proszę, pomóżcie uratować naszego tatę!

Córka Magdalena z Rodziną

Wybierz zakładkę
Sortuj według