

Najpierw NEUROBLASTOMA, teraz BIAŁACZKA❗️Nowotwór przyszedł, by zabić naszą córeczkę – RATUNKU❗️
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Hiszpanii
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Hiszpanii
Aktualizacje
Nowe informacje! Koniecznie przeczytaj i pomóż walczyć o życie Olesi❗️
Mamy dla Was cudowne wieści! Udało się – Olesia jest w remisji! Leczenie ostatniej szansy przyniosło oczekiwane rezultaty!
Obecnie nasza córeczka przechodzi chemioterapię podtrzymującą, którą przyjmuje raz w miesiącu przez kroplówkę, a także codziennie i co tydzień w formie syropów i tabletek. Dodatkowo co miesiąc przyjmuje dawkę hormonów, a co trzy miesiące przechodzi kontrolne punkcje. Leczenie ma trwać jeszcze około roku, według planu lekarzy.

Olesia czuje się bardzo dobrze w przerwach między chemioterapiami, dużo się bawi i marzy o szkole.
Ponieważ nasze wizyty w szpitalu ograniczyły się do jednej na miesiąc, postanowiliśmy wrócić do domu i przylatywać tylko na zabiegi. To znacznie obniży nasze koszty pobytu w Barcelonie. Z tego względu pomniejszyliśmy pasek zbiórki.

Olesia bardzo się cieszy, że może wrócić do domu po roku za granicą. Widzimy znaczną poprawę jej stanu emocjonalnego i fizycznego. Mamy nadzieję, że to pomoże jej czuć się lepiej.
A Wam drodzy darczyńcy z całego serca dziękujemy za wszelką pomoc i prosimy o dalszą obecność. Wciąż bardzo Was potrzebujemy, by opłacić dalsze leczenie. Wierzymy, że z Waszą pomocą uda nam się zebrać brakującą kwotę i zapewnić Olesii dalszą opiekę.
Rodzice
Kolejny etap leczenia przed nami❗️Twoja pomoc jest kluczowa, by uratować życie Olesi – RATUJ❗️
Kochani,
Olesia zakończyła właśni ostatni cykl intensywnej chemioterapii. To było 10 bardzo trudnych, wyczerpujących miesięcy, pełnych bólu, niepokoju i niepewności. Ale przeszliśmy przez nie dzięki Waszemu wsparciu i modlitwom.
Teraz przed nami kolejny etap leczenia – podawanie dawek podtrzymujących chemię, które będą trwały jeszcze ponad rok. Lekarze mówią, że skutki uboczne powinny być już mniej dokuczliwe, a samopoczucie Olesi z każdym dniem się poprawia.
Powoli, bardzo ostrożnie zaczynamy wracać do życia. Olesia może wychodzić w miejsca publiczne, bo jej organizm w końcu zaczyna nabierać odporności – bardzo nas cieszą takie chwile.

Codziennie obserwuję drobne, ale znaczące zmiany – więcej uśmiechu, więcej energii, więcej nadziei. Nie ma nic piękniejszego niż widok ukochanego dziecka, które po takim piekle zaczyna odzyskiwać zdrowie...
Bez Was nie dalibyśmy rady. Dziękuję każdego z Was za każde słowo, każdą wpłatę i każdą myśl. Jesteście z nami i to daje nam siłę. Proszę Was o dalszą obecność i pomoc!
Mama Olesi
Stan Olesi się pogorszył, leczenie ją wyniszcza❗️BŁAGAM o ratunek❗️
Ostatnio Olesia rozpoczęła czwarty cykl intensywnej chemioterapii, zwany reindukcją. Charakteryzuje się on podaniem wzmocnionych leków oraz zwiększeniem ich dawek. Oprócz tego, co otrzymała na początku leczenia, Olesia przyjmuje również „czerwoną chemię”, która jest bardzo silna.
Lekarze ostrzegali nas przed możliwymi działaniami niepożądanymi, ale nie byliśmy przygotowani na to, co nas czekało kilka dni po rozpoczęciu kursu. Olesia znów nie mogła chodzić, jeść ani się bawić. Osłabiona, spała w dzień i w nocy, płacząc przez sen. Wcześniej mogła bawić się z bratem, a teraz nie ma sił ani chęci nawet na to.
Żadne leki nie pomogły złagodzić silnego bólu kości i mięśni. Trwało to ponad tydzień i dopiero teraz zaczyna stopniowo wracać do swojego zwykłego stanu.

Ale za tydzień pojawi się kolejna nowa dawka z czterech niezbędnych w tym bloku. Nie wyobrażamy sobie, jak tym razem wszystko pójdzie, ale lekarze mówią o skumulowanym efekcie leczenia.
Mam więc nadzieję, że przynajmniej nie będzie gorzej. Olesia bardzo potrzebuje teraz wsparcia, dobrego słowa i Waszych wpłat.
Proszę, nie zostawiajcie nas... Nigdy tak bardzo się nie bałam... Nie mogę jej stracić, nie mogę oddać jej śmierci... Pomóżcie mi ją ratować!
Mama Olesi
Opis zbiórki
Ugięły się pode mną nogi, ze łzami w oczach powtarzałam, że to nie może być prawda... Myślałam, że nic gorszego nie może nas już spotkać – wiosną 2021 roku dowiedzieliśmy się o chorobie nowotworowej córeczki – NEUROBLASTOMIE.
Dwa tygodnie temu, gdy myśleliśmy, że nasza walka dobiegła końca, stan Olesi niespodziewanie się pogorszył i przyszła kolejna diagnoza – OSTRA BIAŁACZKA LIMFOBLASTYCZNA.
Nasza historia zaczyna się w 2021 roku, kiedy to po raz pierwszy zauważyliśmy niepokojące objawy. Olesia miała wtedy 10 miesięcy. Szyja córeczki była opuchnięta w jednym miejscu. W szpitalu okazało się, że to guz, który ściska tętnice szyjną wspólną. Dwa dni przed pierwszymi urodzinami naszej córeczki przyszły wyniki – to neuroblastoma.
Zamiast wesołej zabawy, tortu i głośnego sto lat, kompletnie załamani szukaliśmy pomocy, gdzie tylko się da.
Szpital w Barcelonie odpisał nam najszybciej, dlatego nie zastanawiając się długo właśnie tam rozpoczęliśmy leczenie. Po wszystkich badaniach okazało się, że neuroblastoma jest łagodna. Jeździliśmy do Hiszpanii raz na 3-6 miesięcy na badania kontrolne. Nasza ostatnia wizyta odbyła się w październiku 2023 roku, podczas której lekarze powiedzieli, że guz się zmniejszył i wszystko dobrze, nie ma już czym się martwić.

W końcu odetchnęliśmy z ulgą. Mieliśmy nadzieję, że wszystko się ułoży, a naszej córeczce już nic nie zagraża.
Niestety, nasza radość nie trwała zbyt długo. Dwa tygodnie temu Olesia bardzo podupadła na zdrowiu. Była słaba, nie chciała jeść, bardzo szybko się męczyła. Badania krwi wykazały hemoglobinę 39 (gdy norma wynosi 120+) i 68% blastów. Olesia natychmiast trafiła na OIOM. Rano blastów było już 87%. Tak w naszym życiu pojawiła się druga diagnoza — białaczka.
Niewiele pamiętam z tego dnia. Gdy usłyszałam słowa lekarzy niemal zemdlałam ze strachu. Jak to możliwe? Przecież zaledwie kilka miesięcy temu zakończyliśmy walkę z neuroblastomą. Teraz walczymy z białaczką?
Musieliśmy szybko podjąć decyzję – albo zostajemy w Ukrainie, tu gdzie toczy się wojna i nikt nie da nam gwarancji wyleczenia córeczki, albo lecimy do kliniki w Barcelonie, gdzie wszyscy znają już sytuację Olesi.

Na podjęcie decyzji mieliśmy kilka minut. Dosłownie. Nikt nie wiedział, czy Olesia przeżyje tak długą drogę — samoloty z Ukrainy nie latają. Podjęliśmy decyzję wyjechać. Granicę przeszliśmy szybko i jeszcze w nocy udało nam się dotrzeć do lotniska w Budapeszcie. A o 9 rano wylądowaliśmy w Barcelonie. Olesia, mimo że była w bardzo ciężkim stanie, a ryzyko infekcji było ogromne, poradziła sobie. To była najtrudniejsza doba w naszym życiu.
Przyjęto nas do szpitala. Po badaniach rozpoczęła się chemioterapia. Stan Olesi polepsza się, chociaż nie udało nam się uniknąć skutków ubocznych silnego leczenia. Jesteśmy jednak pewni, że zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy i teraz wszystko już będzie dobrze.
Nie wiem, jak opisać słowami, to co dzieje się w naszych sercach… Brakuje mi słów. W niedzielę Olesia miała swoje 4 urodziny. Wszyscy dzwonili i życzyli jej zdrowia, a myśleliśmy o jednym – by wybudzić się z tego koszmaru.

Choć w środku drżymy ze strachu, choć czasem ciężko powstrzymać łzy, nie chcemy, by Olesia odczuła, jak bardzo się o nią boimy. Dlatego raz za razem bierzemy się w garść, żartujemy i trzymamy się, jak tylko potrafimy.
Niestety koszty leczenia w Barcelonie są porażające. Przyjechaliśmy tu, bo nie mieliśmy wyboru – ratowaliśmy życie córki, wiedzieliśmy, że Olesia otrzyma tu najlepszą pomoc. Ale teraz nie śpimy po nocach, bo boimy się, że lekarze przerwą leczenie, gdy nie opłacimy kolejnej faktury.
Trudno prosi się o pomoc, ale jeśli w grę wchodzi życie Twojego dziecka, to zrobisz wszystko. Ja – jej mama – błagam każdego o pomoc! Moja córeczka ma zaledwie 4 latka… Jej życie dopiero się zaczęło, nie może tak brutalnie się skończyć!
Pomóż mi ocalić Olesię! Chcę tylko i aż, by przeżyła tę walkę...
Mama Olesi
- 20 zł
- Wpłata anonimowa2 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- maciek30 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa50 zł