
Zdążyć, nim przyjdzie po niego śmierć... Ratujemy Aleksandra❗️
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Turcji
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Turcji
Aktualizacje
Pomoc dla Aleksandra cały czas potrzebna!
Dzięki dobrym sercom naszej rodziny kwota na zbiórce została znacznie zmniejszona!
Nasza radość i wdzięczność nie zna granic!
Niestety, łzy wzruszenia mieszają się ze łzami spowodowanymi strachem. O to czy zdążymy... Czy Aleksander będzie miał jeszcze siłę, by walczyć...

Nie poddajemy się i wierzymy, że się uda! Że wymarzony, wypełniony zielonym kolorem pasek pojawi się na naszej zbiórce!
Bez Waszej pomocy nie mamy szans. Dlatego błagamy o wsparcie! Każdy gest jest w tym momencie na wagę życia naszego Synka...
Prosimy!
Rodzice Aleksandra
Opis zbiórki
Choćbym wylał morze łez, sam nie jestem w stanie zmienić nic. Bezsilność rozdziera mi serce, ale mimo to, chcę wierzyć, że nadzieja jest silniejsza niż oddech śmierci.
Wiadomość o ostrej białaczce limfoblastycznej mojego syna, była tą, która wprowadziła w naszym jak dotąd uporządkowanym życiu koszmarny strach. Jedyną na ten moment nadzieją dla Aleksandra jest leczenie w Turcji, na które mnie i moją rodzinę nie stać… Ze łzami w oczach błagam o pomoc!
Żaden rodzic nie zasługuje na to, by usłyszeć, że jego dziecko ma śmiertelną chorobę, która może doprowadzić do najgorszego. Mieszkamy na Ukrainie. Medycyna w naszym kraju nie gwarantuje szans na wyzdrowienie mojego syna. Aleksander ma dopiero 6 lat, przed nim jeszcze całe życie! Dreszcz przeszywa całe moje ciało gdy myślę o tym, że mógłbym go stracić…

Diagnoza mojego synka była zawiła i niejednoznaczna. Ukraińscy lekarze najpierw zdiagnozowali przeziębienie, potem prawostronne zapalenie płuc… Czas uciekał nam przez palce, a my, zamiast leczyć wroga, jedynie hamowaliśmy pewne objawy. Dopiero gdy sami zgłosiliśmy się do kliniki onkologicznej, otrzymaliśmy wstępną diagnozę – białaczka. Od razu wiedzieliśmy, że musimy działać, straciliśmy już zbyt wiele czasu.
Musieliśmy ratować synka jak najszybciej. Pojechaliśmy do kliniki w Turcji, gdzie przyjęli nas i pomogli wyjść z niebezpiecznego stanu, przeprowadzili diagnostykę i rozpoczęli leczenie. Otrzymaliśmy tam kompleksową pomoc – taką jaka była nam w tym momencie najbardziej potrzebna.

Diagnozę i pierwszą dawkę chemioterapii opłaciliśmy samodzielnie. Nieoceniona była pomoc krewnych i naszych najbliższych. Jednak całkowity koszt leczenia to prawie pół miliona złotych… Kwota nie do zdobycia!
Jeśli zostalibyśmy w kraju, jedyne co mógłbym zrobić, to patrzeć, jak choroba wyniszcza ciało mojego syna. W Turcji otrzymaliśmy nadzieję, że Aleksander będzie żył! Jedyne co dzieli nas od ratunku to ogromna suma pieniędzy. Jeśli jej nie zdobędę, moje dziecko umrze, dlatego błagam, pomóż mi ratować jego życie, pomóż ratować mój najcenniejszy skarb!
Tata Aleksandra
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa10 zł
Trzymamy kciuki Kochanii wszystko bedzie dobrze:)
- Wpłata anonimowa10 zł