
PILNE🚨Synku, zrobię wszystko, żeby Cię uratować...
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Turcji
Cel zbiórki: Leczenie onkologiczne w Turcji
Aktualizacje
100% na zbiórce, dziękujemy!
Kochani, w najtrudniejszym dla rodziny Ilji czasie daliście im ogrom nadziei – zbiórka osiągnęła 100%!
Niestety, z Turcji przyszły niepokojące wieści... Leczenie w Medical Park nie przyniosło oczekiwanych efektów. Zdaniem lekarza prowadzącego, Ilja musi przejść terapię CAR-T Cell!Taką usługę świadczy w Turcji tylko szpital Acibadem. Klinika ta przyjęła już Iliuszkę, ale konieczne jest wpłacenie połowy wymaganej na terapię kwoty (cena łączna 200 tysięcy dolarów!).
Mama Ilji:
"Bardzo cieszymy się z zakończonej zbiórki, to wlało w nasze serca nadzieję! Jednocześnie niestety wiemy, że za chwilę musimy znów bardzo poprosić Was o pomoc w dozbieraniu brakujących środków na ratowanie życia tego dzielnego chłopca!
Modlimy się, by terapia CAR-T cell pomogła. To właściwie ostatnia nadzieja... Po niej synek będzie potrzebował przeszczepu szpiku. To dodatkowe, gigantyczne koszty: 85 000 dolarów + kwota na poszukiwanie dawcy i pobranie od niego szpiku...
Nie ma słów, które wyrażą naszą wdzięczność. Wasza pomoc to dla mojego dziecka jedyna nadzieja. Dziękujemy, że jesteście z nami, że pomagacie i otwieracie serca... Mój synek tak wiele już wycierpiał, ale musimy iść dalej. To jedyna droga do pokonania nowotworu..."
Opis zbiórki
Mój syn w jednej chwili źle się poczuł, a później wszystko działo się tak szybko... Szpital, strach, przerażenie, straszliwa diagnoza i łzy. Wyniki badań nie pozostawiły złudzeń – ostra białaczka limfoblastyczna. Bardzo podstępna i bardzo agresywna.
Dziś, usilnie szukamy odpowiedzi, bo nie da się spokojnie zasnąć, kiedy jedno pytanie wciąż spędza nam sen z powiek. Jak go uratować? Jak powstrzymać jego cierpienie?
Ilja ma dopiero 8 lat, a połowa jego życia to pobyty w szpitalu i walka z niezwykle niebezpiecznym przeciwnikiem, jakim jest nowotwór. Te 4 lata to czas niesamowicie ciężki dla całej naszej rodziny. To droga pełna wzlotów i upadków, płonącej i gasnącej nadziei. Emocjonalny rollercoaster, który wciąż zdaje się nie mieć końca...

Nigdy nie zapomnimy dnia, w którym usłyszeliśmy diagnozę – ostra białaczka limfoblastyczna. To było straszne. Czuliśmy się, jakby ktoś w jednej chwili wyrwał nam serce i pozbawił wszelkiej radości... Natychmiast rozpoczęliśmy leczenie.
Ku naszemu zdziwieniu, po 15 dniach walki usłyszeliśmy, że synek wygrał z nowotworem. Nie jestem w stanie opisać szczęścia, jakiego wtedy doznaliśmy. Mogliśmy wrócić do domu, rodziny, przyjaciół i cieszyć się normalnym życiem. Niestety, do czasu...
Pod koniec maja 2021 roku nasz koszmar wrócił... Od razu wykonaliśmy szereg badań. Niestety, wyniki były niepokojące. Lekarze podjęli decyzję o przebadaniu szpiku kostnego. Szybko otrzymaliśmy informację, że synek ma wznowę. Znów straciliśmy grunt pod nogami...

Leczenie rozpoczęło się od chemioterapii, która niestety nie pomogła. Została więc wdrożona immunoterapia, po której udało się uzyskać remisję. Dzięki temu, po dwóch miesiącach został przeprowadzony przeszczep szpiku. Dawcą został tata Ilja. Niestety, dwa tygodnie później pojawiły się groźne powikłania. U syna zdiagnozowano chorobę przeszczep przeciwko gospodarzowi (GVHD)... Byliśmy przerażeni!
Przez kolejne miesiące ciężko walczyliśmy i kiedy w końcu wydawało się, że stan naszego syna zaczyna się stabilizować pojawił się ostry ból pleców. Badania wykazały kolejny nawrót choroby...
Tym razem lekarze zaczęli rozkładać ręce. Rozpaczliwie zaczęliśmy szukać pomocy. Pukaliśmy we wszystkie drzwi. Ratunek znaleźliśmy dopiero w specjalistycznej klinice w Turcji. By pokonać chorobę, spakowaliśmy się i w kilka dni opuściliśmy naszą ojczyznę...

W tej chwili synek jest w trakcie chemioterapii, jego stan określany jest jako stabilny. Mimo to z lękiem i rozdartymi sercami patrzymy w przyszłość. Lekarze sugerują, aby przygotować się na bardzo długą i bardzo kosztowną walkę.
Przed naszym synem immunoterapia, a następnie przeszczep szpiku od niespokrewnionego dawcy. Jednak, aby do tego doszło musimy zebrać ogromną kwotę...
Jesteśmy przerażeni. Bo liczy się czas! Choroba z każdą sekundą zabiera siły naszego dziecka, a strach o jego zdrowie całkowicie nas paraliżuje. Leczenie jest bardzo kosztowne, a my stając po raz trzeci do walki - nie mamy już środków finansowych...
Ze łzami błagamy o ratunek!
Maria, mama Ilji
- Wpłata anonimowa10 zł
- Wpłata anonimowa50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa5 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
Zdrowia życzę chłopaczku, trzymaj się!
- Wpłata anonimowa50 zł