Konstantin Bielanskii - zdjęcie główne

Sprzedałam wszystko, by ratować synka... To jednak za mało. Kostuś walczy ze WZNOWĄ NOWOTWORU❗️POMOCY❗️

Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia onkologicznego w Korei Południowej

Organizator zbiórki:
Konstantin Bielanskii, 9 lat
Chabarowsk
Mięśniakomięsak prążkowanokomórkowy
Rozpoczęcie: 2 kwietnia 2025
Zakończenie: 28 września 2026
Spoczywaj w pokoju
563 624 zł(41,83%)
Wsparło 13 605 osób

Cel zbiórki: Kontynuacja leczenia onkologicznego w Korei Południowej

Organizator zbiórki:
Konstantin Bielanskii, 9 lat
Chabarowsk
Mięśniakomięsak prążkowanokomórkowy
Rozpoczęcie: 2 kwietnia 2025
Zakończenie: 28 września 2026

Nie da się opisać słowami pustki, jaka zostaje, gdy gaśnie tak młode, pełne światła życie... Kostuś miał przed sobą cały świat, który dopiero zaczął poznawać. 27.09.2026 na zawsze zakończył swoją ziemską wędrówkę. Los dał mu zaledwie 9 lat. 

Przez niemal całe swoje dzieciństwo – 6 lat – Kostia dźwigał ciężar, który przytłoczyłby niejednego dorosłego. Walczył cicho, ale z niezwykłą godnością i siłą, stając się dla tysięcy ludzi żywym dowodem na to, jak wielka potrafi być wola życia w tak małym ciele. 

Świat stracił wyjątkowego, niezwykle dzielnego chłopca, a rodzina – swój największy skarb.

Rodzicom, którzy oddali wszystko i do samego końca byli z Kostusiem, składamy płynące z głębi serca wyrazy współczucia. Żaden rodzic nie powinien żegnać swojego dziecka – łączymy się z Wami w tym niewyobrażalnym żalu.

Lataj wysoko, Mały Wojowniku. Pamięć o Twojej odwadze zostanie z nami na zawsze [*]

Aktualizacje

  • KRYTYCZNIE PILNE: Nasz synek walczy o życie na OIOM-ie – jest w śpiączce❗️Błagamy o pomoc❗️

    Kochani,

    nasz świat ponownie rozpadł się na kawałki. Kostuś walczy w tym momencie o każdy oddech, a my stojąc przy jego łóżku, błagamy Boga i Was o cud.

    Wszystko zaczęło się w nocy z soboty na niedzielę 22–23 sierpnia. W sobotę w domu gorączka Kostii skoczyła do 38,7°C. Podaliśmy lek, ale po godzinie temperatura nawet nie drgnęła. Dołączył do tego potworny ból i rozwijający się stan zapalny. Karetka zabrała nas do szpitala. Tam natychmiast podano synkowi antybiotyki, leki przeciwbólowe, preparaty na stymulację białych krwinek i neutrofili oraz przetoczono krew i płytki krwi.

    Poniedziałek, 24 sierpnia, był koszmarem. Kostia cierpiał tak strasznie, że zwykłe leki nie pomagały – konieczne było podanie morfiny! Wyniki krwi spadły dosłownie do zera. Neutrofile całkowicie zniknęły, organizm był wykończony i zupełnie bezbronny wobec infekcji. 

    W nocy z 25 na 26 sierpnia przeżyliśmy prawdziwy horror. Kostia miał atak padaczki. Ciśnienie gwałtownie spadło, zaczął się dusić. Do dziś w głowach brzmi nam jego przeraźliwy krzyk: „Pomocy, jest mi niedobrze, nie mogę oddychać!” 

    Pielęgniarki pędziły z pomocą. O 3:00 w nocy wykonano RTG, a o 6:00 rano zabrano naszego synka na Oddział Intensywnej Terapii.

    Konstantin Bielanskii

    Diagnostyka wykazała obrzęk serca i płuc. Stan Kostusia jest skrajnie niestabilny. Przy bardzo wysokich dawkach leków jego serduszko pracuje zaledwie w 40%! Szpik po niedawnej chemioterapii jest całkowicie zahamowany – nie produkuje krwinek, nie ma czym walczyć z bakteriami, które wykryto we krwi.

    27 sierpnia stan jeszcze bardziej się pogorszył. Kostuś zwijał się z bólu, jęczał i nie mógł spać. Płuca odmawiały posłuszeństwa, a nerki przestały pracować. Aby oszczędzić mu cierpienia i dać szansę na regenerację, lekarze podjęli decyzję o wprowadzeniu go w stan śpiączki farmakologicznej. Teraz za naszego synka oddycha respirator. Aby usunąć toksyny i nadmiar wody oraz odciążyć nerki, podłączono go do 24-godzinnej hemodializy.

    Usunięto mu także chemoport, który mógł być źródłem zakażenia. Wyniki krwi nadal się nie poprawiają – Kostia stale otrzymuje transfuzje krwi i płytek.

    Sytuacja jest KRYTYCZNA!

    Koszt doby na Oddziale Intensywnej Terapii ze sprzętem podtrzymującym życie jest ogromny... Intensywna terapia nie była uwzględniona w poprzednim kosztorysie z kliniki. To nieprzewidziany, ogromny wydatek, który drastycznie zwiększa kwotę potrzebną do uratowania naszego dziecka. Nie byliśmy w stanie pokryć poprzedniego rachunku, a teraz koszty rosną w zastraszającym tempie!

    Nasz synek leży nieprzytomny, podłączony do aparatury, a my umieramy ze strachu. Nie możemy się teraz poddać. Bez Waszej pomocy finansowej leczenie zostanie przerwane, a to oznacza wyrok…

    Błagamy Was z całego serca – pomóżcie nam uratować Kostię! Każda złotówka, każde udostępnienie tej aktualizacji to dla niego szansa na życie. Nie pozwólcie, by pieniądze odebrały nam syna! 

    Rodzice Kostusia

  • Kostuś niesamowicie cierpi, ale nie poddaje się i walczy dalej❗️Pomóż mu, proszę❗️

    Kochani, 

    mieliśmy zacząć kolejną chemię 30 lipca, ale organizm Kostusia odmówił posłuszeństwa. Widok tego, jak walczy o powrót do sił, łamał nam serce, a nieustanny lęk nie pozwalał zasnąć. Musieliśmy dać mu czas. Do leczenia wróciliśmy dopiero 12 sierpnia.

    W ostatnim czasie Kostuś przeszedł też badania kontrolne: rezonans magnetyczny i badanie PET-CT.

    Badanie rezonansem magnetycznym to dla Kostusia ogromny stres i ogromny ból. Wszystko przez skutki uboczne po ciężkiej radioterapii – jego prawa nóżka jest stale zgięta w kolanie i nie da się jej wyprostować. Żeby aparat mógł dokładnie ją zeskanować, Kostuś musi leżeć w bębnie w mocno wymuszonej pozycji, przechylony na lewy bok.

    Konstantin Bielanskii

    Kto chociaż raz miał rezonans, ten wie, że podłoże, na które należy się położyć nie jest płaskie, lecz wyprofilowane. Gdy ciało przesuwa się w bok, plecy mocno opierają się o podniesioną krawędź, co wywołuje dotkliwy nacisk. Każdy taki ruch to dla niego cierpienie, a przecież najmniejsza zmiana pozycji może zniszczyć obraz badania.

    Żeby utrzymać Kostusia w bezruchu, muszę układać pod jego nóżkami poduszki i podpórki. Na koniec na nóżki nakładana jest ciężka, prostokątna osłona zbierająca sygnał – dociska je do podłoża, ale jest absolutnie niezbędna. Widok tego, jak Kostia dzielnie to znosi, po prostu łamie serce.

    Na drugi dzień Kostuś przeszedł badanie PET-CT. Najpierw wprowadzono mu cewnik do ramienia, aby podać specjalną substancję, która miała być rozprowadzana po całym ciele. Aby zapewnić równomierne rozprowadzenie, synek musiał leżeć w tym czasie na plecach, najlepiej z zamkniętymi oczami, bez żadnych urządzeń elektronicznych. Następnie odbywa się samo badanie. W aparacie PET-CT należy leżeć nieruchomo przez około 30 minut.

    Konstantin Bielanskii

    Kostia przechodzi takie badania co dwa miesiące, bez znieczulenia. I tak od 6 lat... Jest bardzo dzielny.

    Według rezonansu magnetycznego i tomografii pozytonowej (PET) stan Kostii jest stabilny. Nie zanotowano żadnych zmian w porównaniu z poprzednimi badaniami. 

    Od 12 do 15 sierpnia Kostia był hospitalizowany na chemioterapię. Obecnie dochodzimy do siebie w domu. Bardzo potrzebujemy pomocy – nasza zbiórka niemal stanęła w miejscu, a pozostaje nadal otwarta. Dziękujemy wszystkim, którzy pomagają i prosimy Was o jak najwięcej udostępnień. Niech o naszym synku dowie się cały świat.

    Rodzice Kostusia

  • Dramatyczna sytuacja❗️Z Kostusiem jest bardzo źle... Wyniki są tragiczne! Błagam o pomoc!

    Za nami bardzo ciężki czas! Sytuacja jest dramatyczna!

    Skutki po chemii uderzyły w nas tym razem wcześniej niż zwykle, a wyniki mojego 9-letniego synka po prostu posypały się z dnia na dzień. 16 lipca od onkologa usłyszeliśmy najgorsze – wyniki są makabryczne...

    Morfologia Kostusia spadła prawie do zera. To stan śmiertelnego zagrożenia, gdzie zwykła drobinka kurzu może wywołać drastyczną infekcję czy sepsę... Widok własnego dziecka w tak potwornym stanie rozrywał mi serce!

    Od 18 do 25 lipca nasz dom przeniósł się do szpitala. Syn niemal codziennie miał przetaczaną krew i płytki, dostawał kroplówki, antybiotyki i leki wspierające nerki oraz wątrobę. Niestety, kolejne badania z 29 lipca pokazały, że płytki wciąż nie rosną... 

    Konstantin Bielanskii

    Szpik mojego synka jest tak mocno uszkodzony, że nie potrafi sam produkować komórek! Wyniki potasu i elektrolitów szaleją, nerki przestają prawidłowo pracować i pilnie czekamy na konsultację nefrologiczną.

    Kolejna chemia miała ruszyć 30 lipca, ale została przesunięta na czas nieokreślony – ciałko Kostusia jest w tej chwili zbyt wycieńczone, by przyjąć kolejny cykl. Mój synek po prostu walczy o przetrwanie.

    Z całego serca błagam Was o dalsze wsparcie i udostępnienia, nasza zbiórka wciąż trwa. Dziękuję każdemu z Was za to, że pomagacie mi walczyć o życie mojego synka. 

Opis zbiórki

Gdy dziecko umiera w mękach, choć tak dzielnie walczy o życie, rodzic porzuca wszelkie poczucie wstydu. Zostaje jeden cel – uratować najważniejszą osobę na świecie! Mój mały synek dostał tylko jedną szansę na pokonanie nowotworu – leczenie w Korei Południowej. Jeśli nie zbierzemy środków na terapię, która jest ostatnią nadzieją, Kostuś umrze…

Błagam Was, każdego, kto to czyta, o pomoc… Mogłabym przejść na kolanach od drzwi do drzwi, cały świat obejść, gdyby tylko to pomogło… Ale muszę być przy synku, bo nie wiem, czy patrząc na niego teraz, nie widzę go po raz ostatni…

Konstantin Bielanskii

Mój synek Kostia ma 8 lat. Większość swojego życia spędził w szpitalnych salach, walcząc z nowotworem… Najgorsze jest to, że nowotwór ciągle jest przed nami, zawsze o krok. Chce zabrać mi dziecko, a ja nie mogę na to pozwolić…

Zaczęło się w październiku 2020 roku – to wtedy po raz pierwszy usłyszeliśmy przerażającą diagnozę – mięśniakomięsak prążkowanokomórkowy prawej nogi. Od razu pochłonęła nas walka z chorobą. Chcieliśmy pomóc synkowi za wszelką cenę! 

Leczenie było trudne, nieopisanie ciężkie chwile… Nie umiałam powstrzymać łez, gdy patrzyłam na to, jak małe, zmęczone dziecko – moje dziecko – tak zawzięcie walczy o życie, jaka w nim wola tego życia była!

Konstantin Bielanskii

W wieku, gdy większość maluchów płacze na sam widok igły i krzyczy przy szczepieniu, Kostuś igłę widział kilka razy dziennie… Przeszedł łącznie 9 cykli chemioterapii, operację, 23 kursy naświetlań. Wszystko w ciągu kilku miesięcy…

Niestety, jego odwaga nie została wynagrodzona. 3 miesiące od zakończenia leczenia guz wrócił.... Tym razem z przerzutami do węzłów limfatycznych!

Kliniki, jedna za drugą, odmawiały nam dalszego leczenia, skazując moje dziecko na śmierć, nie dając mu nawet cienia nadziei... Szansa na ratunek gasła, ale nieoczekiwanie znaleźliśmy klinikę w Korei Południowej, która wyciągnęła do nas pomocną dłoń.

Konstantin Bielanskii

Sprzedaliśmy wszystko, łącznie z naszym mieszkaniem, by móc opłacić leczenie. To jednak nie wystarczyło... Szukaliśmy pomocy wszędzie. Zorganizowaliśmy pierwszą zbiórkę i dzięki Waszej pomocy opłaciliśmy terapię w Korei. Nasz synek zyskał szansę na życie!

Niestety, przez kolejne lata Kostia musiał mierzyć się ze wciąż atakującym nowotworem – kolejny guz pojawił się na jądrze, które potem zostało usunięte, a także w przestrzeni zaotrzewnowej. Na szczęście szybko wdrożona chemia i radioterapia sprawiły, że guz przestał rosnąć i nie zagraża już Kostii.

Niestety, ostatnie kontrolne badania wykonane pod koniec lutego ujawniły nową zmianę w prawej nodze. Podczas biopsji udało się ją usunąć w całości, jednak krótko po tym guz odrósł i w tym momencie jest już dużo większy od poprzedniego! W zaledwie kilka tygodni!

Konstantin Bielanskii

Czujemy, że nowotwór nie daje nam wytchnienia i wciąż od wielu lat jest o krok przed nami. Ale lekarze nie załamują rąk. Przeanalizowali dotychczasowe leczenie, stworzyli nowy protokół i indywidualny plan leczenia. Oprócz tego wdrożona zostanie radioterapia i naświetlanie guza w nodze. Wszystko odbędzie się w reżimie light, gdyż organizm Kostii już jest bardzo zmęczony i nie wytrzyma inaczej. 

Zebrane dotychczas pieniądze topnieją z każdym dniem. Nowe leczenie wiąże się z ogromnymi kosztami. Przez te wszystkie lata straciliśmy wszystkie możliwe oszczędności. Nasze życie to nieustanna walka o synka. Dlatego dziś nie mając innego wyboru znów musimy prosić Was o pomoc!

Kostulek widział i czuł zdecydowanie więcej, niż jakakolwiek osoba, jakiekolwiek dziecko jest w stanie znieść. Ale wciąż walczy! Boję się nawet pomyśleć, ile jest jeszcze przed nim...

Błagam o szansę dla Kostii... O szansę na normalne dzieciństwo, na życie bez lekarzy, strachu i bólu, jak już — po prostu o szansę na życie... Błagam, pomóżcie nam. Tak wiele mamy do stracenia...

Mama Kostii

Wybierz zakładkę
Sortuj według