Krzysztof Pijewski - zdjęcie główne

Życie, które przerwała choroba! Ratuj Krzyśka!

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, środki pielęgnacyjne

Organizator zbiórki:
Krzysztof Pijewski, 41 lat
Łódź, łódzkie
Glejak wielopostaciowy
Rozpoczęcie: 23 listopada 2021
Zakończenie: 28 lutego 2022
77 653 zł
Wsparło 814 osób
Spoczywaj w pokoju

Cel zbiórki: Leczenie i rehabilitacja, środki pielęgnacyjne

Organizator zbiórki:
Krzysztof Pijewski, 41 lat
Łódź, łódzkie
Glejak wielopostaciowy
Rozpoczęcie: 23 listopada 2021
Zakończenie: 28 lutego 2022

Dotarła do nas najgorsza wiadomość. Krzysztof przegrał walkę o życie. Tyle planów, marzeń, nadziei i walki... Życie, o które wszyscy razem walczyliśmy, zgasło w wieku zaledwie 41 lat...

Rodzinie składamy najszczersze wyrazy współczucia!

Opis zbiórki

Leczenie ostatniej szansy – takiego wyroku nikt nigdy nie chciałby usłyszeć! Masz 40 lat, pracę rodzinę, małe dzieci i dowiadujesz się, że twoja choroba to nie jest niegroźna torbiel, tylko śmiertelny nowotwór – glejak IV stopnia. Kiedy wydawało się, że całe życie przed nami, lekarze powiedzieli mi, że mam przed sobą 6 miesięcy życia… 

Mam na imię Krzysztof, mam 40 lat, dwie wspaniałe córeczki – Maję i Natalię, chce być ojcem jak najdłużej – 6 miesięcy to za mało – chcę żyć!

Podobno nie ma ludzi zdrowych – są tylko niezdiagnozowani. Ja swój wyrok usłyszałem w dniu swoich 40 urodzin w lipcu zeszłego roku po pierwszej ratującej moje życie operacji. Lekarze rozpoczynali operację, myśląc, ze to torbiel w mojej głowie. Badanie wycinków zmieniło obraz rzeczy. Od tego momentu wiedziałem, że żyje z tykającą bombą w głowie.

Po drugiej, radykalnej resekcji guza, radio i chemioterapii dostaliśmy rok względnego spokoju. W lipcu tego roku po atakach padaczki i postępującym niedowładzie lewej strony, ciała, potwierdzono wznowę. Guz zaczął odrastać, a wraz z tym procesem pojawiają się obrzęki mózgu, które zagrażają bezpośrednio życiu. 

Krzysztof Pijewski

Guz jest w takim miejscu, że lekarze rozkładają ręce! Guz umiejscowiony jest w takim miejscu, ze chirurdzy nie mogą zoperować go w całości, nie narażając mnie przy tym na śmierć. Pozostają nam dające szansę na zmniejszenie guza i obrzęku mózgu terapie komercyjne, które przekraczają już na ten moment nasze możliwości finansowe. 

Moje córeczki pytają, dlaczego zachorowałem, czy jeszcze będę chodził i kiedy będę zdrowy. Te pytania bolą tak bardzo. Nie znam na nie odpowiedzi, ale w głębi serca przysięgałem sobie, że zrobię wszystko, by zostać z nimi jak najdłużej. Chcę wykorzystać każdą szansę, każdą możliwość, by odzyskać choć trochę naszego dawnego życia. 

Jeśli możecie nas w jakikolwiek sposób wspomóc, dziękujemy z całego serca. Każda złotówka, to czas, który spędzimy razem, wierząc, ze w końcu pojawi się nadzieja, że uda się wygrać z tą straszną chorobą. 

Krzysiek

Wybierz zakładkę
Sortuj według