Jak dalej żyć, gdy nowotwór zabrał prawie wszystko?

Zbiórka na cel: Leczenie i rehabilitacja - powikłania po 3 ciężkich operacjach guza mózgu
Michał Kulpaczyński
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 315 osób
8 681,93 zł (33,39%)
Brakuje jeszcze 17 323,07 zł
Wesprzyj

Michał, 17 lat

Guz mózgu

Przemyśl, podkarpackie

Rozpoczęcie: 09 Października 2017
Zakończenie: 31 Grudnia 2017

Jest nam ciężko, bardzo ciężko… Mój jedyny syn, cały mój świat, umierał w tym roku kilka razy. Ból, rozpacz, cierpienie nie do opisania. Jeśli piekło istnieje, to my przeżyliśmy je tu, na ziemi. Nowotwór mózgu odcisnął trwałe piętno na Michale. Prawie pozbawił go życia… Na chwilę wygraliśmy, uciekliśmy przed wyrokiem. Na jak długo? Nie wiem. Mój syn wyszedł z tej nierównej walki z ogromnym piętnem: nie jest zdrowym nastolatkiem, nie może wrócić do szkoły. Ale tak bardzo chce żyć, tak bardzo chce wyzdrowieć.. Robię wszystko, co w mojej mocy, ale ledwo wiążemy koniec z końcem, dlatego bardzo proszę o pomoc - tylko specjalistyczna rehabilitacja może uwolnić Michała z piętna nowotworu. Proszę, pomóżcie mojemu synkowi…

Chciałabym, żeby ten rok się nie wydarzył. Zapomnieć, wrócić do przeszłości - żyć skromnie, ale szczęśliwie. Ale nigdy nie zniknie mi sprzed oczu widok mojego dziecka, które walczy o życie. Szpital, Michał nieprzytomny, lekarze mówiący, że więcej nie są w stanie zrobić i trzeba modlić się o cud… Dzisiaj nie wiem, jak to przeżyłam.



W lutym, w zaledwie trzy dni, Michał przeszedł bardzo ciężkie operacje na mózgu. Nie rozumiałam, jak to mogło się stać. Jeszcze kilka tygodni wcześniej mój syn był zdrowym, radosnym chłopakiem! Właśnie zaczął liceum, marzył o studiach prawniczych i choć nigdy nie było nam łatwo, wspieraliśmy się każdego dnia. Ale na początku 2017 roku runął nasz świat… Nieznośny ból, szpital i diagnoza, która zwala z nóg - 4-centymetrowy guz w mózgu. Nowotwór, rak - te słowa do mnie nie docierały. Lekarze podjęli decyzję o natychmiastowej operacji. Wybudził się po kilku dniach z tak ogromnym bólem, że skręcał się w agonii. Myślałam, że serce pęknie mi na kawałki. Matka, która jest bezradna wobec cierpienia własnego dziecka przeżywa tak wielki ból, że tylko inna matka w takiej sytuacji jest w stanie to zrozumieć. Podjęli decyzję o tomografii, a w tym czasie Michał tracił już przytomność. Odpływał. Nie było z nim kontaktu. Neurochirurg stwierdził ostre wodogłowie. Natychmiast zabrano go na salę operacyjną, a tam dokonano trepanacji czaszki. Włożyli do głowy drenaż odprowadzający płyn mózgowo–rdzeniowy.

Po tej operacji mój syn się nie wybudził... Powiedzieli mi, że właśnie trwa walka o życie i nie wiadomo, czy Michał się przeżyje. Już przed operacją nie było z nim kontaktu... Przeszył mnie ból i rozpacz nie do opisania. Jeżeli można sobie wyobrazić piekło, to właśnie tak straszne jest cierpienie samotnej matki, patrzącej na jedynego syna, będącego w tak ciężkim stanie. Nie da się tego opisać ani opowiedzieć....

Kolejny dzień i kolejna diagnoza - u Michała stwierdzono udar mózgu. Lekarz podjął dramatyczną decyzję o następnej operacji. Trzeciej w ciągu kilku dni!  Znowu trzeba było rozcinać dopiero co zaszytą głowę. Była noc z soboty na niedzielę. Stałam pod salą operacyjną i myślałam, że nie przeżyję tego bólu. Modliłam się, błagałam, płakałam. Ale nic nie mogłam zrobić. Po wielogodzinnej operacji widziałam, jak wywieźli syna z bloku operacyjnego. Pięć osób biegło przy jego łóżku, pompując tlen i podtrzymując sztucznie funkcje życiowe.

Nie mogłam przy nim być, przytulić go, powiedzieć, żeby walczył… Wyjątkowo pozwolili mi zadzwonić i zapytać, czy przeżył. Żył. Był w śpiączce, ale żył. Ta noc miała być decydująca. Choć strasznie ciężko przeżyć widok dziecka w takim stanie, to najważniejsze było to, że ciągle tu jest, że walczy...

Po kilku dniach Michał się wybudził i z rurką w głowie, odprowadzającą na zewnątrz płyn  mózgowo-rdzeniowy został przewieziony z powrotem na oddział neurochirurgii. Po tych operacjach powstały bardzo ciężkie i straszne powikłania: ostre wodogłowie, udar mózgu, tachykardia, nieadekwatne wzrosty ciśnienia tętniczego, skrzeplina, niedowład w lewej kończynie dolnej, duże zaburzenia i zachwiania równowagi oraz bardzo duże problemy ze wzrokiem: ostry zez i dwoistość widzenia, które trwają do dziś. Michał ma usuniętą część kości czaszki.

Dzisiaj Michał potrzebuje intensywnej rehabilitacji i specjalistycznego leczenia. Jest nam bardzo ciężko, nie jestem w stanie zapewnić mu opieki, jakiej wymaga. Z powodu choroby syna musiałam zrezygnować z pracy. Mieszkamy w malutkim pokoju, w starym domu - warunki są trudne, ale nie to jest najgorsze. Codziennie zastanawiam się, jak pomóc swojemu dziecku, jak sprawić, by wrócił - żeby było tak, jak kiedyś.

Wiem, że Michał może odzyskać zdrowie! Konieczna jest tylko długotrwała, intensywna rehabilitacja. Krok po kroku naprawimy to wszystko, co zepsuł rak. Ale sami nie damy rady… Nie jestem w stanie zapłacić za terapię, a nie mogę liczyć na żadną inną pomoc. Dlatego musiałam porzucić wstyd i walcząc o zdrowie jedynego dziecka prosić o pomoc Was, obcych mi ludzi. Wierzę, że z Waszym wsparciem Michał wyzdrowieje, znów zobaczę uśmiech na jego twarzy… Tak bardzo pragnę jego szczęścia.

Pomogli

Ładuję

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 315 osób
8 681,93 zł (33,39%)
Brakuje jeszcze 17 323,07 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość