

To już kolejna wznowa❗️Błagamy, ratuj naszego synka❗️
Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Izraelu
Wpłać, wysyłając SMS
Przekaż mi 1,5% podatku
Przekaż mi 1,5% podatku
1 Stały Pomagacz
Dołącz- Anonimowy Pomagaczzaczyna wspierać co miesiąc
Cel zbiórki: Ratowanie życia – leczenie onkologiczne w Izraelu
Opis zbiórki
Nazywam się Wioletta i jestem mamą chłopczyka, który mając zaledwie cztery lata, po raz trzeci musi walczyć o swoje życie z przeklętym nowotworem. Jestem zrozpaczona i nie wiem już, co robić. Sama nie uratuję mojego kochanego synka… Błagam o ratunek!
Misza przeszedł już dwa pełne cykle leczenia onkologicznego. Miał usuniętą nerkę, kilka bardzo poważnych operacji, wiele cykli chemioterapii i naświetlań. Przeszedł również przeszczep szpiku kostnego. Wszystko to dawało nadzieję – przez kilka miesięcy był zdrowy, wyniki badań były dobre, a życie zaczynało wracać do normalności.
Niestety we wrześniu 2025 roku choroba wróciła. Lekarze znów znaleźli nowy guz w jego brzuszku.
Na Miszkę czekaliśmy bardzo długo — prawie 10 lat. Kiedy zaszłam w ciążę, byliśmy niewyobrażalnie szczęśliwi. Robiłam wszystko, by dać mojemu maleństwu szansę na jak najlepszy rozwój, chodziłam na wszystkie badania. Czułam się rewelacyjnie, a sama ciąża przebiegała książkowo.

Misza urodził się zdrowy. W szpitalu nie mogłam na niego się napatrzeć – nie spałam, tylko obserwowałam go godzinami. Miłość do niego była tak wielka, że aż brakowało tchu.
Na zdjęciu z wypisu ze szpitala wszyscy płaczemy – ze szczęścia. To było nasze małe, ale jednocześnie ogromne, jak wszechświat, szczęście. Trwało dwa lata. Misza był zdrowy, wesoły, spokojny, dawał mi się wysypiać, rozmyślaliśmy, jak będzie wyglądać nasza przyszłość. Aż do dnia, gdy usłyszeliśmy diagnozę… I nasze życie podzieliło się na „przed” i „po”.
Po rozpoczęciu przedszkola synek zaczął częściej chorować. Po kilku infekcjach zauważyłam, że temperatura utrzymuje się na poziomie – 37,3–37,4. Lekarze nie widzieli w tym nic niepokojącego, przepisywali tylko kolejne antybiotyki. Wyniki badań były dobre, poza podwyższonym CRP, które sprawdzałam z własnej inicjatywy.
Tak dotrwaliśmy do końca grudnia. Poza temperaturą nic się nie działo. Wtedy mąż powiedział: „Zróbmy USG – na wszelki wypadek” “Czego?” - zapytał lekarz. “Wszystkiego” - odpowiedział. I tak dowiedzieliśmy się o guzie.

Pani doktor nie chciała spojrzeć mi w oczy. Mówiła coś o zmianie łagodnej, ale ja już wiedziałam. To ON. To nowotwór.
Mąż był w delegacji, a ja miałam ochotę WYĆ. Wyjść na ulicę i krzyczeć. Ale nie mogłam – byłam z dzieckiem, które niczego nie podejrzewało, śmiało się, cieszyło z nadchodzącego Nowego Roku i z choinki, którą tato postawił przed wyjazdem.
Od tamtej chwili minęły dwa lata naszej walki o życie synka. Przeszliśmy przez najcięższe leczenie: przeszczep szpiku, ponad 60 narkoz… Potem już przestaliśmy liczyć. Nasz synek to prawdziwy wojownik — znosił wszystko dzielnie: operacje, radioterapię, ból. Nawet, gdy nie mógł przez dwa tygodnie jeść ani pić z powodu poparzonego przełyku, uśmiechał się i dodawał nam wszystkim otuchy. To niezwykłe dziecko. Zawsze budzi się z uśmiechem, sto razy dziennie mówi, jak bardzo nas kocha. Ciekawy świata, wrażliwy, pomocny – gotuje ze mną, sprząta, zadaje milion pytań. Zawsze mnie zaskakuje swoją mądrością.
Po przeszczepie, gdy wróciliśmy do domu w lutym 2025, Misza szybko odzyskał siły. Do września żyliśmy prawie jak zwykła rodzina – spacerowaliśmy, bawiliśmy się z dziećmi na placu zabaw, cieszyliśmy się życiem. Miszka marzył, że już niedługo wróci do przedszkola. Myśleliśmy, że choroba odeszła na dobre.
Dziś patrzę na syna i nie mogę uwierzyć, że w jego ciele znów rośnie guz. Misza biega, skacze, śmieje się, niczego nie podejrzewa, a nam pęka serce…
Chcemy nareszcie wyleczyć Miszę i dlatego lecimy do Izraela. Nie możemy dłużej ryzykować jego życia. Jesteśmy zwykłą rodziną, nie mamy środków na takie leczenie, ale trzymamy się choćby najmniejszej nadziei na ratunek dla naszego dziecka. Prosimy – pomóżcie nam. Musimy walczyć o naszego synka do końca. Każda złotówka, każda wiadomość, każde wsparcie to dla nas nadzieja. Musimy pokonać tego potwora…
Rodzice
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- 50 zł
- Wpłata anonimowa20 zł
- Wpłata anonimowa100 zł
- Wpłata anonimowa5 zł