
Ma tylko 5 lat i rozsianego raka. Samotna matka błaga o ratunek❗️
Cel zbiórki: Leczenie i koszty związane, pomoc, szczepionka na neuroblastomę
Wpłać, wysyłając SMS
Cel zbiórki: Leczenie i koszty związane, pomoc, szczepionka na neuroblastomę
Opis zbiórki
Jestem przerażona… Mój 5-letni synek otrzymał wyrok śmierci.
Droga przez leczenie neuroblastomy w IV stadium to droga przez piekło. Przez najbliższe miesiące będę potwornie się bała, będę płakała po nocach, ale zrobię wszystko. Zapukam do każdych drzwi, żeby ratować swojego synka.
Nataniel – tak ma na imię moje dziecko – ma dopiero 5 lat.
Zamiast planować przyszłość i czekać na rozpoczęcie zerówki, pakuje swój mały plecak z zabawkami i rusza na najstraszniejszy oddział – dziecięcą onkologię. Tam, gdzie śmierć miesza się z życiem. Gdzie cierpią dzieci i płaczą dorośli.
Ruszamy na wojnę o życie. Bardzo się boimy – we troje.
Dlaczego troje?
Jestem samotną mamą. Oprócz Nataniela mam jeszcze 15-letnią córkę, która nie wie jeszcze, że może stracić ukochanego brata. Jak powiedzieć nastolatce, że jej braciszek może nie przeżyć? Jak patrzeć w oczy 5-latka, który pyta, kiedy wrócimy do domu? Jest tyle pytań, na które nie znam odpowiedzi

Diagnoza: neuroblastoma IV stopnia z przerzutami do szpiku kostnego.
Nie wiem, jak wytrzymałam te słowa. Nie wiem, jak to się dzieje, że jeszcze daję radę…
To miał być zwykły dzień. Zwykły ból brzucha u dziecka, który – jak mówili lekarze – miał sam przejść. A ja patrzyłam, jak mój synek z dnia na dzień słabnie, jak gaśnie… i nie mogłam nic zrobić.
Kiedy ból przestał być „zwykły”, kiedy zaczął odbierać mu siły w nóżkach, kiedy wyniki nagle się pogorszyły – usłyszeliśmy diagnozę, której żaden rodzic nie jest w stanie przyjąć spokojnie. W ciele mojego pięcioletniego dziecka rozwija się choroba, która chce odebrać mu wszystko.
Mój synek nie zasłużył na takie cierpienie.
On chce być strażakiem. Chce pomagać ludziom, nosić mundur, być odważny. Chce biegać, śmiać się, pobrudzić kolana na placu zabaw. Chce we wrześniu założyć plecak i iść do szkoły jak inne dzieci.
Dla niego to cały świat… a choroba chce mu to wszystko zabrać.
Przed nami najtrudniejsza droga, jaką można sobie wyobrazić. Ciężkie leczenie, wyniszczająca chemia, operacje i terapie, które dają nadzieję… ale kosztują więcej, niż jestem w stanie udźwignąć.
Jestem mamą i zrobię wszystko dla swojego dziecka. Ale sama nie dam rady.

Dlatego dziś proszę – nie jako ktoś obcy, ale jako matka, która boi się stracić swoje dziecko. Pomóżcie mi zawalczyć o jego życie.
Każda pomoc ma znaczenie. Każda złotówka to dla nas realna szansa.
Każde udostępnienie to krok bliżej do tego, żeby mój synek miał przyszłość.
Dziękuję, że jesteście.
Martyna – mama, która walczy o wszystko
Natuś i jego siostra Laura
- Wpłata anonimowa50 zł
- Kostiantyn100 zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowaX zł
- Wpłata anonimowa200 zł
- Wpłata anonimowaX zł
Dużo zdrówka 🥹