Skarbonka zakończona
Skarbonka

Walka o życie Antosia

Avatar organizatora
Organizator:Mateusz Pomaga

Skarbonka została założona z inicjatywy organizatora, który odpowiada za jej treść.

Zdjęcie główne wgrane przez użytkownika

Płacze bezgłośnie, bo nawet na to nie ma sił... Mój maleńki synek... Zabija go nowotwór, a ja – jego mama – mogę go tylko tulić i mówić, że to się kiedyś skończy...

Ale on sam już chyba mi nie wierzy. Guz mózgu zadaje ciosy, a ja każdego dnia widzę dramat, od którego inni chcą odwrócić wzrok. To największy koszmar, gdy wiesz, że Twoje dziecko, któregoś dnia po prostu może się nie obudzić...

Lekarze powiedzieli mi, że mamy OSTATNIĄ SZANSĘ, by uratować Antosia! Te okrutne słowa usłyszałam jako pierwsza, trzymając synka w swoich ramionach.

Ugięły się pode mną nogi. Upadłam na ziemię. Przez łzy błagałam lekarzy, by mi pomogli... By ocalili moje dziecko!

 

Klinika, w której się leczymy uruchomiła wszystkie procedury. Nasz synek ma być pierwszym dzieckiem z Polski, który będzie miał przeszczep Car-t w kierunku guzów litych. Jeśli nie zdobędę pieniędzy wszystko przepadnie, a mój mały synek... umrze.

Ostatnio Antoś obchodził urodziny – kolejny raz na ONKOLOGII. Powiedział mi wtedy, że nie chce zabawek. Zamiast nich chce żyć i chce być w końcu zdrowy, wrócić do domku, do taty i braciszka... Moje serce rozpadło się na kawałki.

Życie mojego synka zostało wycenione na minimum MILION złotych. Tyle pieniędzy muszę zdobyć, by Antoś przeżył. By nie zasnął na zawsze w moich ramionach. By spełnić jego urodzinowe życzenie...

Inaczej nowotwór, który go zabija i torturuje, wygra... 

Małgorzata Janas, mama Antosia

25 320 złWsparło 578 osób

Wszystkie środki zebrane na skarbonce trafiły
bezpośrednio
na docelową zbiórkę:

Płacze bezgłośnie, bo nawet na to nie ma sił... Mój maleńki synek... Zabija go nowotwór, a ja – jego mama – mogę go tylko tulić i mówić, że to się kiedyś skończy...

Ale on sam już chyba mi nie wierzy. Guz mózgu zadaje ciosy, a ja każdego dnia widzę dramat, od którego inni chcą odwrócić wzrok. To największy koszmar, gdy wiesz, że Twoje dziecko, któregoś dnia po prostu może się nie obudzić...

Lekarze powiedzieli mi, że mamy OSTATNIĄ SZANSĘ, by uratować Antosia! Te okrutne słowa usłyszałam jako pierwsza, trzymając synka w swoich ramionach.

Ugięły się pode mną nogi. Upadłam na ziemię. Przez łzy błagałam lekarzy, by mi pomogli... By ocalili moje dziecko!

 

Klinika, w której się leczymy uruchomiła wszystkie procedury. Nasz synek ma być pierwszym dzieckiem z Polski, który będzie miał przeszczep Car-t w kierunku guzów litych. Jeśli nie zdobędę pieniędzy wszystko przepadnie, a mój mały synek... umrze.

Ostatnio Antoś obchodził urodziny – kolejny raz na ONKOLOGII. Powiedział mi wtedy, że nie chce zabawek. Zamiast nich chce żyć i chce być w końcu zdrowy, wrócić do domku, do taty i braciszka... Moje serce rozpadło się na kawałki.

Życie mojego synka zostało wycenione na minimum MILION złotych. Tyle pieniędzy muszę zdobyć, by Antoś przeżył. By nie zasnął na zawsze w moich ramionach. By spełnić jego urodzinowe życzenie...

Inaczej nowotwór, który go zabija i torturuje, wygra... 

Małgorzata Janas, mama Antosia

Wpłaty

Sortuj według