
2-latek z najgorszym nowotworem... Błagamy, ratuj nasze jedyne dziecko❗️
Cel zbiórki: Szczepionka przeciw neuroblastomie, leczenie i rehabilitacja
Cel zbiórki: Szczepionka przeciw neuroblastomie, leczenie i rehabilitacja
Udało się! Mamy 100%! Jesteśmy bardzo wdzięczni za niesamowite wsparcie, którym obdarzyliście Olusia! DZIĘKUJEMY!
Jak tylko skończymy wszystkie etapy leczenia w Polsce – wylecimy do USA na podanie szczepionki przeciw wznowie.
A wszystko dzięki Wam! DZIĘKUJEMY!
Rodzice
Aktualizacje
Po ostatnie 100 tysięcy dla Olusia❗️Tak blisko końca zbiórki❗️
Przekazujemy Wam najnowsze wieści od Olusia, walczącego z neuroblastomą i prosimy o MAKSYMALNĄ MOBILIZACJĘ!
Ostatnie 20 dni Oluś spędził w izolatce. Jesteśmy z niego tacy dumni, że dał radę. Jego organizm potrzebował czasu na odbudowę po ostatniej chemii. Było ciężko, ale teraz czuje się już o wiele lepiej. Nareszcie może jeść i pić bez bólu.

Sytuacja dalej nie jest idealne, bo co jakiś czas musi mieć przetaczanie płytki krwi. Szpik jest już zmęczony przez ilość leków, jakie musiał przyjąć ten malutki organizm. Teraz lekarze chcą podać Olusiowi lżejszą chemię.
Wielki krokami bliża się kolejny ważny etap leczenia - megachemia i autoprzeszczep komórek. Niestety wszystko wskazuje na to, że wypadnie on na Boże Narodzenie... Ale to nie jest najważniejsze. Jedyne, co się liczy to, żeby Oluś wyzdrowiał.
Prosimy Was o pomoc w zapełnieniu zielonego paska. Zostało naprawdę niewiele do osiągnięcia 100%. Dziękujemy za dotychczasową pomoc i prosimy o ostatnią mobilizację!Rodzice
Prosimy, pomóż nam w walce o życie dziecka!
Oluś nadal w szpitalu... Po pierwszej serii chemii wyniki są nadal bardzo niskie, więc musi jeszcze zostać w izolatce. Nie może wychodzić z sali, ale to nic – ważne, że powoli wraca do sił! Po operacji przytył już pół kilograma – to naprawdę duży sukces.

Niestety ostatnia chemia mocno dała w kość synkowi, rozwinęło się zapalenie jamy ustnej. Buzia bardzo go boli i nie może normalnie jeść. Synek dostaje specjalne kroplówki i żywienie pozajelitowe, dzięki czemu ma siłę na codzienne zabawy z nami.
Cały czas musimy też rehabilitować Olusia. Ćwiczenia pomagają szybciej wrócić do sił. Gdy synek nie chce ćwiczyć, często mówimy mu, że jest małym wojownikiem i musi walczyć, nawet kiedy jest ciężko. Jesteśmy pod nieustającym wrażeniem, ile nasze malutkie dziecko potrafi znieść...

Chcielibyśmy wypatrywać już końca tego wyczerpującego leczenia, ale przed nami jeszcze daleka droga. Cały czas prosimy Was o pomoc w zapełnieniu zielonego paska! Procentowo nie zostało już tak wiele, ale to w dalszym ciągu ogromna kwota.
Rodzice
Kolejna operacja Olusia! Pomocy!
Ostatnio informowaliśmy Was, że Olusia bardzo boli brzuszek. Niestety sytuacja okazała się poważniejsza, niż sądziliśmy… Konieczna była kolejna operacja!
Jelito przyrosło do rany pooperacyjnej, stąd pojawiły się wszystkie komplikacje, takie jak okropny ból! Trzeba było przerwać chemię, a to ogromne ryzyko progresji nowotworu…

Synek bardzo się bał, dopiero co był operowany i mimo że jest malutki, wiedział już, co go czeka… Na szczęście zabieg się powiódł! Po tygodniu odpoczynku nic już go nie bolało i w końcu mógł normalnie jeść. Niestety Oluś dalej ma problemy z chodzeniem, robimy wszystko, żeby mu pomóc, korzystając z rehabilitacji.
Już wiemy, że przez poważne komplikacje pooperacyjne leczenie wydłuży się o co najmniej dwa miesiące, ale nic na to nie poradzimy. Oluś znów zaczął przyjmować chemię. Po 5-dniowym cyklu teraz czeka nas 4-tygodniowa przerwa.

Czasami, gdy napiszemy do Was wiadomość i ją czytamy, trudno uwierzyć, że to dzieje się naprawdę, że to nasz malutki Oluś znosi te okropieństwa. Ale taka jest rzeczywistość i musimy się z nią mierzyć. Bardzo prosimy o dalszą pomoc! Razem pokonajmy nowotwór!
Rodzice Olusia
Opis zbiórki
Na naszego jedynego synka spadła straszna diagnoza… Oluś choruje na przerażającą chorobę, Neuroblastomę IV stopnia… To jeden z najgorszych nowotworów wieku dziecięcego, wybierający tych najmłodszych, najbardziej bezbronnych, niewinnych… Błagamy o pomoc, żeby uratować życie Olusia! On ma tylko dwa latka, nie może przecież umrzeć…

Jeszcze 16 maja 2024 – w drugie urodziny Olusia, nic nie zapowiadało, że za chwilę nasze życie wywróci się do góry nogami, że trafimy do onkologicznego piekła. Nawet w najczarniejszych snach nie śniło nam się, że dotknie ono nas i że będziemy musieli przez nie przejść.
W weekend po urodzinach pojechaliśmy do dziadków, aby wspólnie uczcić jego święto. Oluś bawił się jak zwykle, biegał, skakał, zaczepiał dziadka. Niespodziewanie zaczął wymiotować... Byliśmy przekonani, że to od wygłupów, jednak wymioty wróciły wieczorem, pojawił się stan podgorączkowy… Byliśmy przekonani, że to tylko zatrucie pokarmowe, że coś mu zaszkodziło, tym bardziej że następnego dnia objawy ustały, pozostał tylko stan podgorączkowy.

W poniedziałek poszliśmy z synkiem do lekarza. Badanie przedmiotowe nie wskazywało na żadną chorobę, wszystko było w normie, brak infekcji. W przychodni wykonano jednak badanie CRP, którego wynik zaniepokoił lekarza… Dostaliśmy skierowanie na badanie USG jamy brzusznej. Badanie trwało długo, nie można było dokładnie zobaczyć, co znajduje się w przestrzeni zaotrzewnowej, ale COŚ tam było… Wtedy zapaliła się pierwsza lampka, że coś jest nie tak…
Zlecono nam pilną konsultację z drugim lekarzem w celu potwierdzenia obecności znalezionej zmiany… Postawił on wstępną diagnozę - zdwojenie jelita lub guz lity. Nasz świat wtedy po raz pierwszy runął… Nie zastanawiając się długo, pojechaliśmy z wynikami badań do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Wszystko potem działo się w zawrotnym tempie.
Mnóstwo badań, biopsja szpiku kostnego, trepanobiopsja, każde wykonywane w pełnej narkozie ze względu na wiek Olusia. Szybko dowiedzieliśmy się strasznej rzeczy… Nasz mały synek ma w swoim brzuszku ogromnego guza o wymiarach 7x5x4,5cm!!! Otacza on pień trzewny i naczynia śledzionowe oraz naczynia nerkowe…

Byliśmy przerażeni, nie wierzyliśmy, że to dzieje się naprawdę. Nic go przecież nie bolało, a co miesiąc chodziliśmy do gastroenterologa ze względu na silną alergię pokarmową. Lekarz na każdej wizycie dokładnie badał Olusiowi brzuszek – nic nie wyczuł…
Zdecydowano się wykonać biopsję guza. Wydawałoby się, że to zwykłe pobranie tkanki. Niestety ze zwykłego zabiegu zrobiła się skomplikowana operacja, która trwała prawie 4 godziny! Były to najdłuższe chwile w naszym życiu – rodziców którzy, tak kochają swojego synka…
Po niespełna tygodniu okupionym cierpieniem naszego dziecka, które codziennie, jeszcze przed rozpoczęciem jakiejkolwiek terapii było poddawane licznym i inwazyjnym zabiegom diagnostycznym (niemal codziennie Oluś był poddawany narkozie), usłyszeliśmy diagnozę: Neuroblastoma IV stopnia z przerzutami do kości biodrowych, udowych oraz piszczelowych! Nowotwór jest bardzo złośliwy, a przebieg choroby jest nieprzewidywalny z dużym prawdopodobieństwem nawrotów ze zdwojoną siłą…

Do dnia diagnozy okrutna choroba, która dotknęła Olusia była nam znana jedynie ze zbiórek i historii nieznanych dotąd osób, które wspieraliśmy. Nigdy nawet nie przemknęło nam przez myśl, że kiedyś to my usłyszymy tak przerażającą diagnozę, że będziemy patrzeć na cierpienie własnego dziecka i będziemy musieli prosić Państwa o pomoc finansową, by uratować synka.
Olusia czeka bardzo długa i wyczerpująca terapia, która niestety nie daje gwarancji całkowitego wyleczenia. Aby zapomnieć raz na zawsze o tym piekle, jedyną szansą jest terapia w postaci szczepionki przeciw wznowie, którą wykonuje się tylko w USA, w klinice w Nowym Jorku. Koszt kuracji jest ogromny i wynosi około 2 milionów złotych! Nawet gdybyśmy sprzedali wszystko, co mamy, nie uzbieramy tak ogromnej sumy… Dlatego błagamy Was o pomoc!

Synek dzielnie znosi pobyt w szpitalu, mimo że od chwili przyjęcia do CZD w Warszawie nie wyszliśmy do domu nawet na jeden dzień. Zostało wdrożone bardzo intensywne oraz złożone leczenie, składające się z kilku etapów: bardzo silnej chemioterapii, którą dostaje co 10 dni. Następnie czeka go bardzo skomplikowana operacja usunięcia guza, przeszczep szpiku, radioterapia oraz immunoterapia. Obecnie jesteśmy po drugiej dawce chemioterapii – 24-godzinnej! Niestety wątroba Olka została bardzo mocno nadwyrężona… Mamy jednak nadzieję, że wyniki poprawią się przed kolejnym cyklem.
Nie tak powinno wyglądać jego dzieciństwo, w murach szpitalnych, z kablami podłączonymi do ciała, wenflonami, bólem i cierpieniem. Oluś powinien teraz być w domu, bawić się z rówieśnikami, śmiać. Wierzymy, że jeszcze tak będzie! Wspólnie pomóżmy wrócić naszemu synkowi do normalności, do domu, do beztroskiego dzieciństwa, do śmiechu i radości. Dlatego też zwracamy się do Państwa o pomoc w uratowaniu Olusia. Z góry dziękujemy za każdą wpłatę!
Rodzice

- Wpłata anonimowa40,77 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Razem po życie Olusia
- Asia20 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Razem po życie Olusia
- Wpłata anonimowa100 zł
- cznitecki@gmail.com50 zł
- Paulina Lewko Werpachowska, stroik świąteczny25 zł
Darowizna przekazana przez skarbonkę Oluś walczy z Neuroblastoma - Licytacje dla Olusia
- Wpłata anonimowa15 zł